Wielcy piłkarze, jacy trenerzy... Xavi wkracza na drogę Guardioli i Zidane’a, choć może też skończyć jak Pirlo i Henry

Hubert Zdankiewicz
Hubert Zdankiewicz
Pod kierunkiem Xaviego Barca ma odzyskać swoje DNA
Pod kierunkiem Xaviego Barca ma odzyskać swoje DNA Fot. AP/Associated Press/East News
Udostępnij:
- To było moje marzenie - przyznał Xavi, od poniedziałku nowy trener Barcelony, dla której zrezygnował z szansy poprowadzenia reprezentacji Brazylii. W Katalonii są przekonani, że jest idealnym kandydatem do tej roli. Niektórzy tylko przypominają, że nie każdy wielki piłkarz sprawdza się w innej roli.

Akurat w Barcelonie zazwyczaj się sprawdza, tu wystarczy przypomnieć, że do największych sukcesów w historii klubu prowadziły go najczęściej (nie licząc Franka Rijkaarda, znanego z występów w Milanie i Ajaxie) jej dawne gwiazdy. Do pierwszego w historii Pucharu Europy (obecnie Liga Mistrzów) Johan Cruyff, u którego w pierwszym zespole Barcelony debiutował Pep Guardiola - architekt niesamowitej serii (m.in. dwie wygrane LM) „Dumy Katalonii” w latach 2008-12. Do ostatniego, jak dotąd, triumfu w Champions League poprowadził Barcę Luis Enrique, dawny kumpel z boiska Guardioli i Rivaldo.

Od tej reguły wyłamał się tylko Ronald Koeman, którego - nieco ponad roczny - pobyt na Camp Nou można skwitować tylko jednym słowem: nieporozumienie. Członek „Dream Teamu” Cruyffa i autor zwycięskiej bramki w finale PE na ławce wytrzymał i tak znacznie dłużej, niż się wszyscy spodziewali. Jedynym powodem był fatalny stan finansów Barcelony i niechęć klubowych władz do wypłacania mu 12 milionów euro odprawy, za przedwczesne rozwiązanie kontraktu. W końcu jednak nawet działacze mieli dosyć.

Jak poradzi sobie kolejne katalońska legenda? Sceptycy wytykają mu brak doświadczenia, bo do tej pory Xavi pracował tylko w katarskim Al Sadd. Zwolennicy przypominają, że jeszcze mniejsze miał Guardiola, który wcześniej prowadził tylko rezerwy Barcelony.

Niewiele większe miał Zinedine Zidane, który oprócz pracy w Realu Madryt Castilla był przez rok asystentem Carlo Ancelottiego. Poprowadzili nawet razem „Królewskich” do zwycięstwa w Lidze Mistrzów (sezon 2013/14), ale największe sukcesy „Zizou” trenera przypadły na okres, gdy samodzielnie rządził na Santiago Bernabeu. Trzy kolejne triumfy w Champions League (nie licząc innych trofeów) nie wymagają komentarza. Podobnie jak fakt, że jak dotąd nie spróbował swoich sił w żadnym innym klubie (ostatnio mówiło się, że mógłby przejąć Manchester United).

- Zidane jest dokładnie takim trenerem, jakiego potrzebował Real - powiedział nam swojego czasu goszczący w Polsce Jimmy Burns, angielski dziennikarz i pisarz (autor książek o hiszpańskiej piłce). - Dla piłkarzy jest niekwestionowanym autorytetem, bo sam w przeszłości był wielkim graczem, a w dodatku wielkim graczem w Realu Madryt. On może mówić nawet te same rzeczy co Rafael Benitez i inni, ale jego posłuchają. Bo to Zidane - dodał.

Z podobnego założenia wyszedł prezes Juventusu Andrea Agnelli, powierzając latem ubiegłego roku stery w klubowej szatni Andrei Pirlo. Jeden z najlepszych pomocników w historii - nie tylko włoskiej - piłki miał być w Turynie tym, kim stał się w Barcelonie Guardiola. Skończyło się... średnio, bo Superpuchar i Puchar Włoch nie były wynikami, na jakie wszyscy liczyli. Pod kierunkiem Pirlo Juventus zawiódł w Lidze Mistrzów, stracił również po dziewięciu latach krajowe mistrzostwo na rzecz Interu Mediolan.

Pracę byłego kolegi z boiska podsumował w swojej autobiografii („Piłkarz, który nie chodzi na skróty) Giorgio Chiellini. „Jako trener Andrea będzie musiał wrócić na Ziemię, ponieważ nie może oczekiwać, że jego podopieczni będą mieć oczy dookoła głowy jak on, wymagać od nich rzeczy, które są dla ludzi niewykonalne” - napisał. Celnie, bo już wcześniej włoska prasa informowała, że piłkarze Juve nie do końca rozumieją, czego Pirlo od nich wymaga, jeśli chodzi o aspekty taktyczne.

Nieporozumieniem okazuje się na razie również trenerska kariera Thierry’ego Henry’ego, który sprawdził się w zasadzie tylko jako asystent selekcjonera reprezentacji Belgii Roberto Martineza. Razem świętowali brązowy medal na mundialu w Rosji, a pod koniec sierpnia ogłoszono, że pozostanie w sztabie Hiszpana (wrócił do pracy przed Euro 2020) do mistrzostw świata w 2022 roku. W międzyczasie legenda Arsenalu i reprezentacji Francji zaliczyła m.in. kompletnie nieudaną próbę samodzielnej pracy w AS Monaco, gdzie podziękowano mu po zaledwie trzech miesiącach.

Podobnych przykładów można wymienić znacznie więcej: Diego Maradona, Lothar Matthaeus, albo Zbigniew Boniek... W Barcelonie wszyscy mają jednak nadzieję na inny scenariusz.

Fight Raport odc. 2

Wideo

Materiał oryginalny: Wielcy piłkarze, jacy trenerzy... Xavi wkracza na drogę Guardioli i Zidane’a, choć może też skończyć jak Pirlo i Henry - Sportowy24

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie