Wojciech Fibak: Mamy teraz tenisistę w Białym Domu

Rozmawiał Hubert Zdankiewicz
Michel Euler
Finalista Masters Wojciech Fibak mówi o turnieju w Londynie i znajomości z Donaldem Trumpem.

Wszyscy mówią, że Novak Djoković trafił do grupy marzeń w tegorocznym Masters [pełna nazwa turnieju w Londynie to Barclays ATP World Tour Finals], a Andy Murray do grupy śmierci. Nie ma w tym przesady?

Faktycznie ułożyło się to trochę niesprawiedliwie. Andy trafił na Stana Wawrinkę, Keia Nishikoriego i Marina Cilicia, czyli rywali, z którymi ostatnio mu nie szło. Novak z kolei ma w grupie Gaela Monfilsa, Dominika Thiema i Milosa Raonicia. O ile dobrze pamiętam, to z żadnym z nich jeszcze nie przegrał.

Dobrze Pan pamięta. Bilans Djokovicia z całą trójką wynosi 23 do 0.

No właśnie. Poza tym brakuje mi w tegorocznym Masters kilku tenisistów, jak Jo-Wilfrieda Tsongi, czy Tomasa Berdycha.

Przede wszystkim chyba Rogera Federera?

To prawda, ale jego przypadek jest inny, bo od dawna było wiadomo, że leczy kontuzję i nie zagra. Mam na myśli tych, którym zabrakło punktów do rankingu, ale byli ostatnio w formie. Tak jak na wymieniona przeze mnie dwójka [Berdych miał być rezerwowym, ale wycofał się z powodów zdrowotnych - red.], albo Juan Martin del Potro. Wszyscy to gracze atakujący, więc w hali na pewno byliby groźni dla każdego. Ich obecność dodała by imprezie kolorytu. Brakuje mi również Rafaela Nadala, choć akurat on nigdy nie czuł się w tych warunkach zbyt dobrze. No, ale w efekcie mamy podział na grupy marzeń i śmierci, choć akurat Wawrinka również nie jest mistrzem gry w hali. Te jego obszerne uderzenia, topspiny i rotacje lepiej sprawdzają się w innych warunkach. Czarnym koniem może być za to Cilić. On może nie tylko wygrać grupę, ale i cały turniej.

A Nishikori?

To taki waleczny kogucik, który nie odda za darmo ani jednego punktu. Też może być groźny, choć akurat w hali taki Cilić powinien z nim sobie poradzić. Z kolei w drugiej grupie mamy Thiema, który jest podobnym przypadkiem, co Wawrinka. Pamiętam oczywiście, że on wygrał w tym roku z Federerem na trawie, ale nie sądzę, żeby w debiucie coś zwojował. Monfils to zagadka. W jego przypadku wszystko może się zdarzyć, choć warunki będą jednak pod Djokovicia, który wygrywał w Londynie przez ostatnie cztery lata. Niewiadomą jest również Raonić, który miał ostatnio problemy ze zdrowiem. Jeśli wszystko jest już w porządku, to spokojnie może wyjść z grupy, a nawet ją wygrać. Równie dobrze może się jednak okazać, że po jednym meczu będzie musiał wycofać się z dalszej rywalizacji.

Jak można podsumować to, co stało się z Djokoviciem? Do połowy roku spisywał się fantastycznie, ale po wygraniu Roland Garros jakby uszło z niego powietrze. Mówi o zmęczeniu, wypaleniu. Ile czasu zajmie mu powrót do dawnej formy?

Nie wiadomo, czy on w ogóle do niej powróci. Stać go na to oczywiście, ale to nie jest taki typ, jak Federer, Sampras czy Becker. On nie wygrywa błyskawicznie, jego tenis jest oparty na regularności i wybieganiu. Tacy ludzie jak on, Murray, czy Nadal muszą ciężko pracować na każdy punkt. Djokoviciovi będzie tym trudniej powrócić na szczyt, bo do tej pory miał nad rywalami również przewagę psychologiczną. Wszyscy się go po prostu bali, nie wierzyli, że mogą go pokonać. Teraz już wierzą.

Można zaryzykować stwierdzenie, że jeśli Murray wyjdzie z grupy, to będzie bliżej sukcesu, niż Djoković?

Chyba tak, choć on akurat nigdy nie odnosił tu wielkich sukcesów [jego najlepszym osiągnięciem w hali O2 są dwa półfinały - red.]. Pytanie w jakiej będzie dyspozycji, bo ostatnio wygrał kolejno cztery turnieje i na pewno jest zmęczony. Przekonamy się, jak bardzo. Kluczowy może być dla niego pierwszy mecz, bo rywalizację zacznie od poniedziałkowego pojedynku z Ciliciem. W każdym razie wszystko może się zdarzyć. Mniej więcej tak, jak w niedawnych wyborach prezydenckich w USA.

Skąd takie porównanie?

Bo mamy teraz tenisistę w Białym Domu.

Donald Trump gra w tenisa?

Owszem. Wiem co mówię, bo był moim sąsiadem i grałem z nim wiele razy. Towarzysko i na turniejach charytatywnych, które organizował. Często zabierał mnie na nie swoim samolotem. Lecieliśmy i graliśmy z różnymi gwiazdami sportu, politykami, biznesmenami. Zdarzało nam się grywać w parze i muszę przyznać, że dobrze sobie radził.

Do kogo można go porównać?

Z zachowania na korcie do Jimmy’ego Connorsa, albo Johna McEnroe, bo to porywczy typ. On w dodatku nie tylko gra, ale świetnie zna się na tenisie. Regularnie bywa na US Open i ma tam mnóstwo znajomych. Sam widziałem, jak rozmawia w swojej loży z Woźniackimi.

Wideo

Materiał oryginalny: Wojciech Fibak: Mamy teraz tenisistę w Białym Domu - Polska Times

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3