Wpuszczony w maliny?

Marcin Kasprzyk
Wystąpienia prezydenta RP zazwyczaj nie wywołują u mnie emocji. W piątek jednak, gdy Lech Kaczyński wystąpił w Sejmie z orędziem, nieco się poirytowałem.

Nie na prezydenta, broń Boże, ale na jego otoczenie. No bo jak można tak bezczelnie wpuszczać w maliny człowieka piastującego najwyższy urząd w państwie.

Człowieka już starszego, profesora, któremu należy się szacunek. Chciałbym poznać ludzi, którzy doradzili mu by stanął na sejmowej mównicy i wręczyli kartkę z liczbami, które wszyscy znamy od miesięcy. Kto kazał Lechowi Kaczyńskiemu obwieścić wczoraj światu, że jest kryzys gospodarczy? Kto wykorzystuje urząd prezydenta w kampanii wyborczej? Wiem, drodzy Czytelnicy, to głupie pytania.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

p
prawda

Czytając tych parę zdań można przypuszczać że panu ktoś opowiadał o wystąpieniu w sejmie ,ale nie powiedział panu o jakiej osobie mówi.Panie redaktorze to minister finansów podawał liczby zapisane na kartce i to było nie pierwsze jego wystąpienie w sejmie i czytanie z kartki liczb.Panie redaktorze czy ktoś pana nie chce skompromitować albo pan jest odporny na kojarzeniu wizerunku osoby z nazwiskiem.Panie redaktorze pan minister Rostowski jest profesorem jest starszy ,szkoda że panu jeszcze ten opowiadający nie dodał że chodzi o łysego,może wówczas by pan pokumał.Może okulary ,najlepiej dolna część butelki .
Radzę panu przestać pisać i nie kompromituj nazwiska rodzinnego, bo ktoś z rodziny za pana się wstydzić może.

Dodaj ogłoszenie