Wraca Ekstraliga Rugby. Może być ciekawie, jak nigdy dotąd

Grzegorz Wrzalik
Nowy sezon Ekstraligi rugby startuje w sobotę 21.08
Nowy sezon Ekstraligi rugby startuje w sobotę 21.08 Ekstraliga rugby
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Po niespełna dwóch miesiącach letniej przerwy do gry wraca Ekstraliga Rugby. Sezon 2021/2022 zapowiada się wyjątkowo ciekawie. Kandydatów do medali jest co najmniej dwa razy więcej niż miejsc na podium.

Latem w kilku drużynach doszło do sporych zmian. Największa rewolucja miała miejsce w Lublinie, gdzie zmieniono nie tylko trenera, ale też sięgnięto po kilku nowych, bardzo mocnych (przynajmniej na papierze) zawodników.

Nowy trener jest też w Pogoni Awenta Siedlce. Niemal w każdej z ekip pojawią się nowi zawodnicy. Dużo emocji było też tuż przed rozpoczęciem sezonu z powodu decyzji Polskiego Związku Rugby o twardym egzekwowaniu zapisów regulaminu o szkoleniu młodzieży, co spowodowało, że niektóre drużyny dostały zakazy transferowe. Pojawiły się nawet groźby, że może dość do wycofania się z rozgrywek, ale ostatecznie wszystkie kluby uprawnione do gry stają na starcie. Zapowiada się wyjątkowo ciekawy sezon.

Master Pharm z dwoma wielkimi dziurami

Jako pierwsi w sobotę o godzinie 12. na boisko wybiegną wicemistrzowie Polski Master Pharm Rugby Łódź, którzy podejmą dziewiątą drużynę ostatniego sezonu – gdyńską Arkę. Łodzianie to jeden z dwóch klubów Ekstraligi, którzy mieli kłopot z wypełnieniem obowiązków szkolenia młodzieży narzuconych już kilka lat temu przez Polski Związek Rugby. Egzekwowanie zapisów kilka razy odkładano w czasie, zmieniano zakres obowiązków, ale w końcu przyszedł czas na ich wypełnienie. Jedną z sankcji za brak szkolenia, lub szkolenie niepełne był „zakaz pozyskiwania wszelkich nowych zawodników” w kolejnym sezonie.

Dla łodzian taki zapis jest wyjątkowo bolesny, bo w okresie letnim stracili dwóch kluczowych graczy. Do Sochaczewa wrócili wychowankowie Orkana – Dawid Plichta, który od pięciu lat był jedynym z liderów Master Pharm i reprezentacji, oraz wypożyczony na rok Michał Kępa, który w poprzednim sezonie okazał się najskuteczniejszym graczem nie tylko wicemistrzów Polski, ale całej Ekstraligi z blisko 300 punktami na koncie.

Zgodnie z sankcjami, jakie nałożono na Master Pharm, klub nie może pozyskać w ich miejsce żadnych nowych graczy. Czy uda się załatać tę dziurę? W poprzednim sezonie był okres, że jednocześnie i Kępa i Plichta byli kontuzjowani, mimo to łódzki „walec”, jak często mówi się o tej drużynie, wciąż był niezwykle mocny. I zapewne będzie mocny, bo formacja młyna, która od lat jest kluczowym elementem zespołu prowadzonego przez Przemysława Szyburskiego nie uległa osłabieniu i wciąż będzie bardzo mocna.

Szaszero poprowadzi Arkę na szerokie wody?

W Gdyni, która miała świetny początek poprzedniego sezonu, ale bardzo słabą końcówkę, pojawi się trzech nowych zawodników. Dwóch z RPA (Devon Pretorius, Elden Schoeman), jeden z Gruzji (Sandro Papunashili).

Do zdrowia wrócił też najważniejszy zawodnik Buldogów, Ukrainiec Anton Szaszero, który prowadził Arkę m.in. do sensacyjnych zwycięstw nad Pogonią Siedlce i warszawską Skrą. Gdynianie mają nadzieję, że w tej konfiguracji będą zdecydowanie mocniejsi ale w Łodzi faworytem są gospodarze.

Orkan czy Lublin? Szykuje się hit kolejki!

Niespełna dwie godziny później, o 13.50, w Sochaczewie Orkan podejmie Edach Budowlanych Lublin i może to być najciekawsze spotkanie tej kolejki, którą zaplanowano wyłącznie na sobotę.

Po zakończeniu sezonu w Lublinie doszło do dużych zmian. Trenerem drużyny Edach Budowlanych został pochodzący z RPA Hendrik Wentzel. Szkoleniowiec ten ma nie tylko świetny warsztat, ale też doskonałe rozeznanie rynku zawodników w swoim kraju.

To on pomagał Orkanowi ściągnąć do Sochaczewa Petera Steenkampa, Edwina Jansena oraz Andre Meyera, którzy byli objawieniami ligi w poprzednim sezonie i pozostali w „Socho” na kolejny.

Teraz do Lublina Wentzel sprowadził trzech zawodników. Dwóch filarów: jeden z nich to znany m.in. ze Skry Peet Vorster. Drugi to Bernard Potgieter, który występował w najlepszych południowoafrykańskich rozgrywkach Currie Cup w drużynie Griffons.

Z kolei nowy łącznik ataku lubelskiej ekipy James Cambel trafi do Polski prosto z Moskwy, gdzie grał w CSKA. Do Lublina wraca też kilku wartościowych wychowanków.

Sochaczew jeszcze mocniejszy niż ostatnio?

Orkan – trzecia drużyna poprzednich rozgrywek - utrzymał niemal cały medalowy skład, wzmacniając go dwoma czołowymi na swoich pozycjach graczami w kraju. Wspomnianym już Dawidem Plichtą (łącznik młyna) oraz Michałem Kępą (łącznik ataku).

- Bardzo się cieszę z powrotu do drużyny Dawida i Michała. Żadnego z nich nie trzeba przedstawiać. Dawid przez ostatnie pięć lat był liderem Master Pharm i reprezentacji Polski. Wierzę, że nasz drugi łącznik młyna Adrian Pętlak u jego boku wyrośnie na najlepszą polską „dziewiątkę”. Wierzę też, że ich współpraca zaowocuje jeszcze lepszą grą drużyny. Michał po roku gry w Łodzi jest dużo dojrzalszym zawodnikiem. Może grać na kilku pozycjach, nie tylko na łączniku ataku i to jest jego wielki atut – mówi trener RC Orkan Maciej Brażuk, który będzie mógł też skorzystać z usług nowego filara.

Pochodzący z RPA Francois Pelser wylądował jednak w Warszawie dopiero w piątek po południu i nie wiadomo, czy zagra w sobotę z Lublinem.

Tak czy owak szykuje się niezwykle ciekawy mecz. Obie ekipy mają medalowe aspiracje. Niektórzy, po niezwykle udanej końcówce sezonu w wykonaniu Orkana, widzą w sochaczewskiej ekipie drużynę, która może włączyć się w walkę o mistrzostwo Polski.

- My realnie stąpamy po ziemi. Wiemy, jak ciężko było zdobyć brąz, wiemy, jak wiele drużyn chce stanąć na podium. Jeśli znów nam się to uda, to już będzie sukces. A jak już będziemy w strefie medalowej, to wtedy zawsze może się zdarzyć przeskoczenie o szczebel wyżej – podkreśla Brażuk.

Mistrz dalej chce być mistrzem

O godz. 16 w Sopocie na boisko wybiegną mistrzowie Polski. Latem odeszło od nich dwóch zawodników pochodzących z RPA: AJ Russow oraz Paul Walters. Póki co działacze Ogniwa milczą na temat ewentualnych graczy na ich miejsce, ale okienko transferowe jest otwarte do 31 sierpnia i być może jeszcze kogoś w Sopocie zobaczymy.

Na liście zawodników w Sopocie jest Anglik Thomas Fidler, który ma polskie korzenie i już grał w reprezentacji Polski. To bardzo mocny filar, ale raczej na pewno sopocianie nie będą z niego korzystali w każdym meczu, a będą go ściągać z Anglii na najtrudniejsze starcia.

Nowymi zawodnikami mistrza Polski będą młodzi, zdolni gracze z Lublina – Sylwester Gąska (I linia młyna) i Wojciech Brzezicki (zawodnik ataku), których sopocianie wykupili z Edach Budowlanych. Cel Sopocian pozostaje bez zmian – kolejny trzeci z rzędu tytuł mistrzów Polski.

Dwa wielkie powroty w Poznaniu
Ogniwo podejmie beniaminka Ekstraligi Posnanię Poznań, który dość nieoczekiwanie pokonał w barażu ostatnią drużynę poprzedniego sezonu Spartę Jarocin i po kilku latach nieobecności wraca na najwyższy poziom rozgrywkowy. Zespół z Wielkopolski też ma nałożone kary za brak szkolenia młodzieży, ale na pewno będzie mógł skorzystać ze swoich starych zawodników, którzy wracają po latach wypożyczeń do macierzystego klubu.

Mowa o jednym z najlepszych polskich zawodników formacji ataku – Danielu Gduli (ostatnio Skra) oraz tylko ciut mniej utytułowanym, również reprezentancie Polski Danielu Trybusie (ostatnio Sparta). Powrót tych dwóch zawodników na pewno wzmocni siłę ofensywną poznańskiej drużyny, ale trudno oczekiwać by Posnania walczyła o coś więcej niż o utrzymanie.

Gruziński trener w Siedlcach

Kolejna sobotnia para to kolejne dwie drużyny z medalowymi aspiracjami. W Siedlcach o godz. 17 Awenta Pogoń podejmie Lechię Gdańsk. Obydwie ekipy nie są zadowolone z tego, co osiągnęły w poprzednim sezonie. Obie miały chrapkę na medal.

Awenta skończyła na piątym miejscu, Lechia na szóstym. W obu ekipach doszło do zmian, ale większe są w Siedlcach, które mają nowego, gruzińskiego trenera - Giorgija Chubinidze.

Pogoń nie dokonała spektakularnych transferów, ale ma dwóch nowych graczy (Colin McCole Nyaoda z Zimbabwe i Ukrainiec Konstantin Guriłow, który już kiedyś w Siedlcach grał) oraz utrzymała skład z poprzedniego sezonu. A to oznacza, że jeśli zawodnicy dogadają się z nowym trenerem, w Siedlcach znów może być bardzo mocna drużyna.

Lechia pewna swego

W Gdańsku wszyscy nie tylko marzą, ale też głośno mówią, że Lechia wraca do gry o medale. Czy tak będzie przekonamy się już w sobotę, bo jeśli Lechia naprawdę chce się liczyć, musi wygrać z Pogonią. Trener Jurij Buchało będzie miał do dyspozycji m.in. powracających do gry weteranów I linii młyna Grzegorza Buczka i Rafał Witoszyńskiego, co na pewno wzmocni tę formację. W Siedlcach w biało-zielonych barwach zadebiutują również rugbiści z RPA: Claude Johannes oraz Lusanda Xakwana.

- Już pod koniec poprzedniego sezonu mówiłem, że nie mogę się doczekać inauguracji nowego, gdyż chcemy rozpocząć wszystko od nowa. Zamierzamy w końcu na poważnie powalczyć o medale. Dlatego już na początku rozgrywek nie możemy gubić punktów – powiedział portalowi Trojmiasto.pl trener gdańszczan.

Juvenia stawia na młodzież

Ostatnią parę pierwszej kolejki tworzą warszawska Skra oraz Juvenia Kraków, które w stolicy zagrają o trzecie już „Trofeum Królów”. Faworytem są gospodarze, ale nowy trener gości – Łukasz Kościelniak zapowiada, że jego zespół tanio skóry nie sprzeda.

Poza zmianą szkoleniowca w Krakowie na pewno nastąpi zmiana na pozycji głównego reżysera gry. Juvenia pozyskała Daniela Tomanka, pochodzącego z Anglii reprezentanta Polski, który poprzednio występował w Budowlanych Lublin.

Do zespołu dołączają kolejni młodzi, bardzo zdolni wychowankowie jedynej w Polsce Szkoły Mistrzostwa Sportowego, która ma w profilu rugby tj. krakowskiej szkoły Marcina Gortata. O Juvenii już od kilku lat mówi się, że jeśli jej młodzież w końcu dojrzeje, klub z krakowskich Błoni dołączy do walki o medale. Czy to nastąpi w tym sezonie? Mecz w Warszawie da sporo odpowiedzi, bo Skra na pewno znów będzie bardzo mocna.

Skra ze sponsorem tytularnym

Warszawiacy to chyba najmocniej zawiedziona ekipa poprzedniego sezonu. Przed jego startem, ba co najmniej do połowy, mówiło się, że Skra „idzie na mistrza”. Skończyło się na czwartym miejscu i bolesnej porażce w meczu o brąz z rywalem zza miedzy – sochaczewskim Orkanem. Porażce tym bardziej bolesnej, że odniesionej na własnym stadionie, który zresztą został zdobyty przez kibiców z Sochaczewa, dzięki którym Orkan w małym finale czuł się jak u siebie.

Wprawdzie Skra, tak jak Master Pharm ma „zakaz pozyskiwania wszelkich nowych zawodników”, ale warszawski zespół na wyjątkowo mocny i szeroki skład. Wprawdzie stracił Daniela Gdulę, ale trener Łukasz Nowosz na pewno będzie miał pomysł, jak tę dziurą załatać.

Warszawski zespół nie pozyskał nowych graczy, ale pozyskał możnego sponsora. Firma Up Fitness została tytularnym partnerem klubu ze stolicy, a to może oznaczać tylko jedno – Warszawa znów celuje w tytuł mistrzów Polski.

Ekstraliga rugbu. I kolejka. Wszystkie mecze w sobotę 21.08
Master Pharm Rugby Łódź SA v RC Arka Gdynia (godz. 12.00)
RC Orkan Sochaczew v Edach Budowlani Lublin (godz. 13.50)
MKS Ogniwo Sopot v KS Posnania Poznań (godz. 16.00)
Awenta Pogoń Siedlce v RC Lechia Gdańsk (godz. 17.00)
Transmisja TVP Sport
OKS Skra Warszawa v RzKS Juvenia Kraków (godz. 18.00)

Znamy przyszłość Roberta Kubicy. WYWIAD

Wideo

Materiał oryginalny: Wraca Ekstraliga Rugby. Może być ciekawie, jak nigdy dotąd - Polska Times

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie