WUG musi być bardziej niezależny. Rozmowa z Januszem Steinhoffem, wicepremierem w rządzie Jerzego Buzka i ekspertem górniczym

Anna Dziedzic
Anna Dziedzic
Janusz Steinhoff
Janusz Steinhoff Paweł Pawłowski
Wyższy Urząd Górniczy musi być niezależny od ministrów aktywów państwowych czy środowiska. Na szali jest bezpieczeństwo pracujących pod ziemią górników - uważa Janusz Steinhoff, minister gospodarki, wicepremier w rządzie Jerzego Buzka, odpowiedzialny m.in. za reformę polskiego górnictwa. Jerzy Steinhoff mówi również m.in. o tym jak się mierzy stopień bezpieczeństwa w polskich kopalniach i jak możemy je zwiększyć.

Bezpieczeństwo w polskich kopalniach jest według pana na satysfakcjonującym poziomie?
Do czasu, gdy będą się zdarzały wypadki śmiertelne w polskich kopalniach trudno mówić o satysfakcji. Czasem niestety przegrywamy z siłami natury, niekiedy przyczyną tragicznych wydarzeń jest błąd człowieka. Obiektywnie jednak oceniając ilość wypadków śmiertelnych w polskich kopalniach należy stwierdzić znacząca poprawę bezpieczeństwa po 1990 roku. W latach 1990-1994 z nominacji premiera Mazowieckiego kierowałem Wyższym Urzędem Górniczym. Zadania, jakie postawił przed WUG-iem ówczesny premier to poprawa bezpieczeństwa i opracowanie nowego dostosowanego do standardów demokratycznego państwa i gospodarki rynkowej prawa Geologiczno-Górniczego. Projekt ustawy dzięki zaangażowaniu i kompetencjom departamentu prawnego WUG-u wspartego przez naukowców Wydziału Prawa Uniwersytetu Śląskiego udało nam się przedłożyć w Sejmie w 1993 roku, bezpieczeństwo zaś w polskich kopalniach poprawiło się radykalnie. Myślę, iż istotne znaczenie miał fakt odzyskania przez Wyższy Urząd Górniczy niezależności, której w czasach PRL-u w stopniu wystarczającym nie posiadał. Priorytetem wówczas było osiąganie zaplanowanego poziomu wydobycia często kosztem obniżenia poziomu bezpieczeństwa. Po 1990 roku urzędy górnicze bardziej radykalnie egzekwowały obowiązujące zakłady górnicze prawo, które m.in. chroniło bezpieczeństwo zatrudnionych w kopalniach pracowników. WUG podlegał premierowi, co gwarantowało mu niezależność i mocną pozycję w kształtowaniu bezpieczeństwa w kopalniach, co często wiązało się z pogorszeniem ich sytuacji ekonomicznej. Przyświecało nam wówczas w działalności hasło: na ołtarzu bezpieczeństwa trzeba poświęcić czasem ekonomię i racjonalną gospodarkę złożem. Czyli zdecydowany prymat bezpieczeństwa.

Co jest nie tak z rangą, pozycją tego urzędu?
W obecnych warunkach podporządkowania WUG-u ministrowi aktywów państwowych, który pośrednio lub bezpośrednio sprawuje funkcje właścicielskie wobec większości kopalń (!) występuje zasadniczy konflikt interesów. Tak usytuowany WUG można przyrównać do sytuacji, w której zarządowi spółki przypisano również funkcje kontrolne służb skarbowych.

Wyższy Urząd Górniczy powinien być bardziej niezależny?
Ależ oczywiście! Od lat 50-tych XX wieku do roku 2000, prezes WUG nie tylko był powoływany przez prezesa rady ministrów, ale podlegał mu operacyjnie, hierarchicznie. Czyli inaczej mówiąc – jedynym przełożonym prezesa WUG był premier. To mu gwarantowało niezależność. Mogę to stwierdzić z autopsji. Wielokrotnie o bezpieczeństwo w kopalniach musiałem spierać się z ministrem przemysłu i handlu, który to minister pełnił funkcje właścicielskie w stosunku do kopalń węgla kamiennego bądź też z ministrem środowiska, który odpowiada za gospodarkę złożami kopalin. Bardzo często WUG musi podejmować decyzje, które są czasem sprzeczne z interesami właścicieli kopalń, ponieważ pogarszają warunki ekonomiczne ich funkcjonowania. Tak się dzieje poprzez ewolucję przepisów bezpieczeństwa ruchu zakładów górniczych lub przez odejście od eksploatacji obszaru, w którym występuje nadkoncentracja górniczych zagrożeń, czyli tąpania, zagrożenia metanowe itp. Bezpieczeństwo jest i powinno być bezdyskusyjnym priorytetem. Aktualne statystyki wypadkowości nie są złe, ale oczywiście trzeba je interpretować w dłuższym przedziale czasu.

W poszukiwaniu złóż, schodzimy w naszych kopalniach do coraz głębiej położonych pokładów. To także ma wpływ na bezpieczeństwo…
Oczywiście tak. Schodzimy coraz niżej, wchodzimy w te partie złoża, w których często występuje nadkoncentracja górniczych zagrożeń. Pogarszają się warunki w górniczych wyrobiskach, zwiększają się zagrożenia metanem, tąpaniami, pojawia się wysoka temperatura w wyrobiskach. To wszystko przekłada się na wyższe koszty wydobycia. Na straży życia ludzi, bezpieczeństwa pracy w kopalniach stoi niezależny urząd, czyli Wyższy Urząd Górniczy i Okręgowe Urzędy Górnicze. Inspektorzy kontrolujący kopalnie nadzorują przestrzeganie przez dozór kopalń przepisów bezpieczeństwa ruchu zakładów górniczych, które chronią zarówno bezpieczeństwo pracowników kopalń, jak i bezpieczeństwo powszechne. Podejmują decyzje, które często są brzemienne w finansowe skutki dla kopalń, bo nakazują na przykład odejście od eksploatacji węgla w wyrobisku, w którym poziom zabezpieczeń jest nieadekwatny do skali zagrożeń. Mają bardzo szerokie kompetencje i powinni być niezależni. Stąd mój apel, w którym od dłuższego czasu się angażowałem. Napisałem nawet osobisty list w tej sprawie do Jarosława Kaczyńskiego, gdy sprawował funkcje premiera z prośbą, by w trosce o bezpieczeństwo w polskich kopalniach przywrócił podporządkowanie WUG-u pod Prezesa Rady Ministrów. Odejście od nadzoru premiera nad centralnymi organami administracji państwowej wprowadził rząd Jerzego Buzka, czyli rząd, którego byłem członkiem. Wówczas jednak realizowano reformę administracyjna centrum opartą na koncepcji, by pod
prezesa rady ministrów nie podlegał jakikolwiek urząd. Ale wówczas na mój wniosek przyporządkowano WUG pod ministerstwo administracji i spraw wewnętrznych. To było jeszcze akceptowalne. Minister spraw wewnętrznych nie ma żadnych kompetencji właścicielskich w zakładach górniczych. Natomiast minister skarbu państwa, czyli obecnie aktywów państwowych ma takie kompetencje sprawując wobec górniczych podmiotów nadzór właścicielski. Minister środowiska także ma, bo zajmuje się m.in. racjonalną gospodarką złożem. A czasem, jak mówiłem, na ołtarzu bezpieczeństwa trzeba złożyć np. gospodarkę złożem. Więc moja prośba do obecnego rządu jest taka, by przywrócić podporządkowanie Wyższego Urzędu Górniczego Prezesowi Rady Ministrów ze względu na konieczność utrzymania pozycji tego urzędu, która pozwoli mu skutecznie działać na rzecz poprawy bezpieczeństwa.

Jak się bada stopień bezpieczeństwa w polskim górnictwie?
Mierzymy poziom bezpieczeństwa ilością wypadków śmiertelnych na milion ton wydobycia. I tu, biorąc pod uwagę nasze warunki geologiczne w ostatnich 10 latach, plasujemy się na średnim poziomie mieszcząc się w zupełnie niezłych wskaźnikach. To nie znaczy, że one są satysfakcjonujące. W 1990 roku, gdy obejmowałem funkcję prezesa Wyższego Urzędu Górniczego, wskaźnik ten wynosił 0,72. Gdy odchodziłem z WUG-u, ten wskaźnik spadł o połowę. W 2019 roku wynosił – 0,26, w 2020 – wynosił 0,15. Jest jeszcze drugi wskaźnik - na 1000 osób zatrudnionych. Ten wskaźnik także spada. W górnictwie węgla kamiennego w 2019 roku zginęło 16 osób, w roku 2020 – 8 osób, a w 2021 – 9 osób. Natomiast w czasach, gdy kończył się PRL w 1989 roku ginęło w górnictwie ok. 110 osób rocznie. W w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku śmierć poniosło rocznie ponad 600 osób! Największa tragedia miała miejsce w kopalni Barbara Wyzwolenie w 1954 roku w Chorzowie. Wtedy w efekcie pożaru zginęło 120 osób. Natomiast w 1961 roku miał miejsce pożar na kopalni Halemba i wówczas zginęły 72 osoby. Ostatnie wypadki to m.in. ten w 2006 roku w kopalni Halembie – 29 osób, wybuch metanu. Większość naszych kopalń to kopalnie metanowe i takie, w których występuje zagrożenie tąpaniami, Więc, gdy pani pyta czy mamy do czynienia z coraz gorszymi warunkami górniczo-geologicznymi – to odpowiadam: tak. Czy wzrasta nam liczba wypadków – odpowiadam: nie. Dzięki temu, że instalujemy w kopalniach coraz lepsze urządzenia zabezpieczające, że ewoluujemy przepisy dotyczące bezpiecznego prowadzenia zakładu górniczego. I to wszystko jest w istotnej mierze zasługą Wyższego Urzędu Górniczego. Jednak wypadki się zdarzają. Czasem przyjdzie nam polec w walce z siłami natury, z którymi nie potrafimy sobie poradzić, a czasem, wypadki zdarzają się w efekcie niefrasobliwości czy nieodpowiedzialności ludzi, którzy pracują w kopalniach.

W naszych kopalniach pracują kompetentni ludzie, którzy znają się na górnictwie?
Urzędy górnicze stoją także na straży kwalifikacji ludzi, którzy kierują ruchem zakładów górniczych. Na każde stanowisko w dozorze kopalni kandydat musi uzyskać zatwierdzenie urzędu górniczego. Dzieje się to w oparciu o jego kwalifikacje naukowe i zawodowe. Czyli musi się on legitymować odpowiednim wykształceniem i odpowiednim stażem pracy. Nie ma przypadków, żeby kierownikiem ruchu zakładu był jakiś polityk, czy też człowiek, który uzyska tę rekomendację w wyniku niemerytorycznych ocen.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

iPolitycznie - Robert Telus o rozwiązaniu problemu zboża - skrót

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na dziennikzachodni.pl Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie