Wybory samorządowe 2018: Jarosław Szczęsny - długa droga z PO do PiS

Arkadiusz Biernat
Arkadiusz Biernat
Jarosław Szczęsny jest wyborczym weteranem. Startował już z list 7 komitetów
Jarosław Szczęsny jest wyborczym weteranem. Startował już z list 7 komitetów Facebook/Jarosław Szczęsny
Unia Wolności, Platforma Obywatelska, Platforma Wodzisławska, Ruch Demokracji Lokalnej, Polska Razem, Zgoda i Rozwój, Zjednoczeni dla Śląska, a teraz Prawo i Sprawiedliwość. To była długa droga Jarosława Szczęsnego na listy Zjednoczonej Prawicy. Wyborcy pytają: koniunkturalizm czy zbieg okoliczności? - Nie zmieniam poglądów – odpowiada Jarosław Szczęsny.

Wcześniej PO, teraz PiS – zarzucają Jarosławowi Szczęsnemu na portalach społecznościowych internauci. I wytykają zmiany barw politycznych. Trudno się dziwić takim reakcjom.

Przez Platformę na listę... Prawa i Sprawiedliwości

Bowiem do tej pory w wyborach startował z list 7 komitetów. Wszystko zaczęło się pod koniec lat 90. XX wieku. Jeszcze będąc studentem wstąpił do Unii Wolności. Wspomina, że bez powodzenia startował w 1997 roku do Sejmu. Za to rok później z tego ugrupowania objął mandat radnego Powiatu Wodzisławskiego. Jeszcze w 2001 roku próbował przenieść się na ul. Wiejską w Warszawie. Jednak wybory do Sejmu dla niego, jak i całej UW zakończyły się porażką. Po jej rozpadzie w 2002 r. Do Rady Powiatu Wodzisławskiego dostał się z Ruchu Demokracji Lokalnej, którą zakładał.

W 2005 roku nazwisko Szczęsny wyborcy znaleźli na listach Platformy Obywatelskiej. Zebrał prawie 3 tys. głosów, ale na Wiejską ponownie się nie dostał. Z kolei w 2010 roku z ramienia Platformy Wodzisławskiej bezskutecznie ubiegał się o fotel prezydenta Wodzisławia Śl. Co ciekawe, z list PO został radny powiatowym. W 2014 roku chciał najpierw zostać eurodeputowanym z Polski Razem, a potem radnym powiatowym ze Zgody i Rozwoju. Rok później próbował uzyskać mandat posła z Zjednoczonych dla Śląska. W niedzielę z list Prawa i Sprawiedliwości wystartuje w wyborach do Sejmiku.

Od tych wszystkich komitetów może zakręcić się w głowie. O co chodzi? Pyta część wyborców. Wątpliwości nie ma jedna z osób współpracujących w przeszłości z Jarosławem Szczęsnym.

- Przykład koniunkturalizmu. Startował chyba z wszystkiego z czego można było. To dramatyczny przykład. Bo jak nas wyborcy mają traktować poważnie widząc tak częste zmiany partyjne? Jest osobą niewiarygodny – mówi pragnący anonimowości doświadczony samorządowiec z powiatu wodzisławskiego.

Szczęsny: Nie zmieniłem poglądów

Co na to zainteresowany? Odrzuca oskarżenia. - Nie zmieniłem poglądów – ucina nasz rozmówca i wskazuje, że częste zmiany komitetu nie wynikały z jego woli. Tłumaczy, że w Unii Wolności był do samego końca, a więc do samego rozwiązania. Wylicza, że z ugrupowaniem utożsamiali się m.in. Adam Gawęda czy prezydent Andrzej Duda (z którymi wchodzi obecnie w skład jednego obozu politycznego). Dodaje, że u jej schyłku był kuszony m.in. przez PO, ale nie zdecydował się na to. Po rozpadzie UW pracował na rzecz lokalnego komitetu Ruchu Demokracji Lokalnej. Później startował z list PO, ale na około rok przed wyborami w 2010 r. został jej członkiem.

- W 2010 roku zostałem wykluczony z partii, bo nie zgadzałem się na politykę, że na miesiąc przed wyborami Mieczysław Kieca przychodzi do PO i automatycznie jest wystawiany na prezydenta. Bez spotkania, akceptacji zarządu. Ktoś w kuluarach załatwił i potwierdził – przyznaje Szczęsny, który sprzeciwiając się tej decyzji wystawił swój komitet pod nazwą Platforma Wodzisławska i w ten sposób ubiegał się o fotel prezydenta.

Podkreśla, że chciał działać dalej w polityce, stąd starty z kolejnych lokalnych komitetów. Przez kolejne lata nie należał do żadnej partii. Zaznacza, że najbliżej ideowo jest mu do Polski Razem Jarosława Gowina (obecnie Porozumienie). To z PR chciał zostać eurodeputowanym, a teraz z Porozumienia jako bezpartyjny znalazł się na liście Zjednoczonej Prawicy, czyli KW PiS (jest ósemką w okręgu 3 obejmującym: Jastrzębie Zdrój, Rybnik, Żory; powiaty: mikołowski, raciborski, rybnicki, wodzisławski).

W rozmowie przyznał, że rząd PiS jako jedyny po 1989 r. dotrzymuje obietnic, dba o polskie przedsiębiorstwa. PO go zawiodła, bo nie miała rozwiązań m.in. właśnie dla przedsiębiorców.

Zaznacza, że nie są dla niego ważne barwy partyjne. - Zawsze byłem po stronie ludzi, a nie grup politycznych. Zawsze chciałem działać dla Śląska i mojego regionu. Zamierzam wykorzystać moje doświadczenie w samorządzie i zdobytą wiedzę – mówi absolwent m.in. Wyższej Szkoły Europejskiej.

W Sejmiku chciałby wziąć udział w pracach nad tworzeniem Regionalnego Programu Operacyjnego. Zależy mu na tym, aby unijne środki były przeznaczone rozwój na tworzenie i rozwój przedsiębiorczości, na walkę ze smogiem oraz na organizacje pożytku publicznego.

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE:







Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie