Wyrazów: Gmina każe wywieźć właścicielom śmieci podrzucone na ich posesję

Bartłomiej Romanek
Ponieważ policja umorzyła sprawę, gmina zażądała usunięcia odpadów
Ponieważ policja umorzyła sprawę, gmina zażądała usunięcia odpadów Dziennik Zachodni
Jacek Tatarkiewicz i Leokadia Ślusarczyk, właściciele dwóch działek w gminie Wyrazów od miesięcy borykają się z problemem nie do rozwiązania. Nieznani sprawcy w październiku ubiegłego roku podrzucili im na posesję kilkadziesiąt ton odpadów. Teraz gmina Blachownia każe im je uprzątnąć, a to koszt co najmniej kilkudziesięciu tysięcy złotych bez uwzględniania koniecznej rekultywacji. Zobaczcie wideo.

- Czujemy się bezradni, ktoś podrzucił nam śmieci na nasze działki, a teraz od nas wymaga się posprzątania, które może kosztować kilkadziesiąt tysięcy złotych. I nie wliczam do tego konieczności usunięcia wierzchniej warstwy ziemi, na której spoczywają odpady - mówi Leokadia Ślusarczyk.

- Na dodatek mogę przez to stracić dopłaty, bo ten teren utrzymujemy jako tzw. łąkę trwałą, która zawsze jest koszona, również dla potrzeb naszych koni, które hodujemy - dodaje Ślusarczyk.

Właściciele działek nie kryją rozgoryczenia i żalu do wszystkich instytucji. - Wszyscy tylko patrzą bezdusznie na paragrafy, a przecież sami nie podrzuciliśmy sobie tych śmieci - dodaje pani Leokadia.

Właściciele działek zgłosili sprawę policji, ale ta nie ustaliła sprawców. Jak tłumaczy Joanna Lazar, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Częstochowie, wśród odpadów udało się znaleźć dokumenty należące do pewnych osób, ale nie udało się tego powiązać z firmą, która wywoziła śmieci.

- Nie rozumiem tego. Na dokumentach były adresy z Krakowa, przecież po tych danych można ustalić firmę, która wywozi z danego terenu śmieci. Nawet jeśli jest tak, że był łańcuszek kilku podwykonawców, to i tak jest to rzecz do ustalenia - mówi Jacek Tatarkiewicz, który zdradza, że doszły ich słuchy, iż za porzuceniem śmieci może stać jakaś firma spod Lublińca.

Ponieważ policja umorzyła sprawę, gmina zażądała usunięcia odpadów, choć jego termin kilka razy przesuwano. Jak twierdzi, burmistrz Sylwia Szymańska, właściciele działek mogli się wcześniej odwołać, co spowodowałoby korzystne dla nich ponowne wszczęcie postępowania.

- Tylko, że to sama pani burmistrz wprowadziła nas w błąd, przez co nie odwołaliśmy się w wyznaczonym czasie - twierdzi Leokadia Ślusarczyk.

Na dodatek problem nie tylko nie pozostaje nierozwiązany, ale rośnie wraz z rosnącą górą śmieci. - Ludzie, kiedy widzą, że leżą u nas odpady, nielegalnie podrzucają swoje. Udało się nam nawet złapać na gorącym uczynku jednego z mężczyzn - tłumaczy Jacek Tatarkiewicz.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie