MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Wyrok dla Katarzyny W. za śmierć Madzi z Sosnowca. Dożywocie? [ZDJĘCIA]

Aldona Minorczyk-Cichy
Katarzyna W. wczoraj prosiła sąd o uniewinnienie. Dzisiaj usłyszy wyrok
Katarzyna W. wczoraj prosiła sąd o uniewinnienie. Dzisiaj usłyszy wyrok Arkadiusz Ławrywianiec
Dzisiaj ogłoszenie wyroku w sprawie Katarzyny W. oskarżonej o zamordowanie swej córki Madzi. Ostatnia rozprawa o godzinie 11.30. ZOBACZ RELACJA NA ŻYWO W DZIENNIKU ZACHODNIM

ZOBACZ KONIECZNIE RELACJĘ NA ŻYWO
WYROK DLA KATARZYNY W. - SĘDZIA OGŁASZA KARĘ

Niemal przez siedem godzin wczoraj przemawiał mec. Arkadiusz Ludwiczek, obrońca Katarzyny W. z Sosnowca oskarżonej o zabójstwo półrocznej córki Magdy. Żądał od sądu uniewinnienia klientki, bo jego zdaniem - nie wykazano jej winy. Prokurator Zbigniew Grześkowiak nie miał wątpliwości: - Oskarżona dopuściła się najgorszej ze zbrodni, czynu odrażającego. Pozbawiła życia drugiego człowieka, swoją półroczną córkę. Żądam kary dożywocia, z możliwością uzyskania warunkowego zwolnienia dopiero po 30 latach.

ZOBACZ KONIECZNIE:
PROCES KATARZYNY W. NA ŻYWO

Wyrok w tej sprawie usłyszymy dzisiaj o 11.30. O winie lub jej braku zdecyduje pięcioosobowy skład sędziowski. Najpierw odbędzie się narada i dyskusja o winie, potem o wysokości kary. Od wyroku tak prokuratura, jak i obrona będą mogły odwołać się do Sądu Apelacyjnego w Katowicach.

ZOBACZ TAKŻE WIDEO:
KATARZYNA W. : JESTEM NIEWINNA. NIE ZABIŁAM!

Katarzyna W. wysłuchała mów oskarżyciela i obrońcy spokojnie. Na koniec zaś zabrała głos: - Kiedy zdarzył się ten wypadek, kiedy zmarła mi na rękach Magda, nie wiedziałam, co mam zrobić. Pierwszą osobą, której chciałam powiedzieć o tym, co się stało, był mój mąż. Przepraszam wszystkich za to, że wprowadziłam ich w błąd. Jestem niewinna, nie zabiłam Magdy. Ona wypadła mi z rąk. To był wypadek. Dlatego proszę o uniewinnienie.

Czy sędziowie przychylą się do jej prośby? Zdaniem biegłych lekarzy medycyny sądowej Magda została uduszona, a umierając cierpiała. Wykluczyli oni nieszczęśliwy upadek jako powód zgonu. Nie mieli co do tego żadnych wątpliwości.

Zdaniem prokuratury W. plan zabójstwa przygotowywała już co najmniej od 19 stycznia. Wcześniej próbowała zatruć córkę tlenkiem węgla. Zaś 24 stycznia miała rzucić dzieckiem o podłogę. Kiedy okazało się, że dziewczynka przeżyła upadek, W. miała ją udusić. Sama oskarżona twierdzi, że Magda zmarła na skutek wypadku.

Proces został przeprowadzony niezwykle sprawnie i profesjonalnie. Sędziemu Adamowi Chmielewskimu wystarczyło 13 rozpraw.

"Winna" zabójstwa sześciomiesięcznej córki, czy - jak twierdzi jej obrońca - "niewinna"? Dowiemy się tego niebawem. Tak naprawdę w naszych myślach już ją skazaliśmy. Nie wyobrażamy sobie innego wyroku. Oszukała nas, wykpiła, lansowała się na śmierci dziecka. Czy mamy rację? Na szczęście wyrok w tej sprawie leży w rękach doświadczonych, niezależnych sędziów, a nie w naszych - targanych emocjami głowach.

Proces wzorcowy

Trzynaście rozpraw, tyle wystarczyło, aby doprowadzić do finału ten proces w bulwersującej sprawie śmierci półrocznej dziewczynki. O odebranie jej z premedytacją życia oskarżono jej matkę. Już samo to wystarczyłoby, aby wzbudzić emocje. W tym przypadku mieliśmy dodatkowo do czynienia z ukryciem zwłok, upozorowaniem porwania, poszukiwaniem dziecka. A potem, kiedy dowiedzieliśmy, że dziewczynka nie żyje - odpowiedzialna za jej śmierć matka (w sposób umyślny lub nie) zaczęła pokazywać się mediach, udzielać sensacyjnych wywiadów, tańczyć na rurze i brać udział w sesjach zdjęciowych, w tym niemal nagiej sesji na koniu. Była też ucieczka, ukrywanie się na wsi i spektakularne ujęcie przez policję.
Poczuliśmy się oszukani, wystrychnięci na dudka. To dlatego, że przez ponad tydzień bardzo tej kobiecie współczuliśmy. Uważaliśmy, że trzeba jej pomóc, bo straciła dziecko. Mieliśmy nadzieję, na szczęśliwe zakończenie tej sprawy.

Tak się to zaczęło

Sprawa Katarzyny W. zaczęła się 24 stycznia 2012 roku. Wtedy właśnie późnym wieczorem policja ze śląskiego garnizonu przekazała dziennikarzom informację o zaginięciu półrocznej dziewczynki: Magdy z Sosnowca. Według relacji matki Katarzyny W. maluszek miał zostać porwany z wózka pod blokiem przy ul. Legionów. W miejscu ruchliwym, blisko centrum miasta.

Na początku lutego ciało dziecka znaleziono w zrujnowanym budynku w parku im. Żeromskiego przy torach kolejowych. Matkę do przyznania się, że dziecku stało się coś złego nakłonił właściciel biura detektywistycznego Krzysztof Rutkowski. Wskazała mu inne miejsce ukrycia ciała Magdy. Policjantom powiedziała prawdę, przynajmniej w tym zakresie. Kilkakrotnie trafiała do aresztu i kilkakrotnie ją z niego zwalniano. Stawiała się na przesłuchania, meldowała na komisariacie. Nie była wcześniej karana. W końcu, kiedy wokół niej zaczęło robić się gorąco i nikt już nie wierzył w jej wersję o wypadku Magdy - uciekła. Najpierw do Krakowa, a potem ze znajomym - na wieś. Odnaleziona przez policjantów trafiła za kratki. Przebywa tam do dzisiaj.

Dożywocie dla W.?

Prokurator Zbigniew Grześkowiak zażądał dla Katarzyny W. kary dożywotniego więzienia z możliwością warunkowego zwolnienia dopiero po 30 latach odsiadki.

- Nie ma zbrodni bardziej okrutnej niż zbrodnia morderstwa, szczególnie 6-miesięcznego dziecka. O ile w stosunku do osoby dorosłej, dopuszcza się pod pewnymi warunkami, odebranie życia, o tyle w stosunku do niemowląt, nieświadomych niczego, nie widzę żadnych okoliczności łagodzących tego faktu. Gdy przeglądam kopię aktu oskarżenia, nurtowała mnie jedna myśl: jak niewiele potrzeba, by zaplanować i doprowadzić do tak strasznej zbrodni - mówił prokurator Grześkowiak.
Podkreślał, że śmierć Magdy to owoc drobiazgowego planu. Mówił, że sztab specjalistów krok po kroku zdzierał kłamstwa z oskarżonej. Wykazali oni, że to ona jest sprawcą zabójstwa swojej córki. Badania medyczne, psychologiczne, psychiatryczne pokazują, że to ona jest winna śmierci dziecka.

- Ta śmierć była wynikiem celowego, zbrodniczego działania oskarżonej - dodał prokurator.

Obrońca: Niewinna

Trudno jest przemawiać w sprawie, która jest związana ze śmiercią człowieka, trudno przemawiać w sprawie śmierci dziecka, które niczemu nie zawiniło. Nie wiem, w którym momencie moja klientka zaszkodziła sobie w taki sposób, że społeczeństwo odsądziło ją od czci i wiary - mówił z kolei obrońca Katarzyny W. Arkadiusz Ludwiczek.

Dodawał, że nie może zrozumieć dlaczego "społeczeństwo wypchnęło Katarzynę W. ze swojego grona".

- Mam nadzieje, że to, o czym teraz mówię nie będzie rzutowało na wyrok. Krzyk ulicy nie jest w tej sprawie krzykiem ludzi, którzy mają o niej pełną wiedzę - podkreślał.

Dodał: - Z całą determinacją twierdzę, że moja klientka jest niewinna i proszę sąd o wydanie takiego wyroku.

Katarzyna W. w ostatnim słowie także prosiła sąd o uniewinnienie. Podtrzymywała, że Magda zmarła w wyniku wypadku.



*Wybory Miss Mokrego Podkoszulka w Sosnowcu - ZOBACZ ZDJĘCIA PIĘKNYCH DZIEWCZYN
*Topless czy w bikini? Co wypada w czasie upałów? ZOBACZ ZDJĘCIA
*Śląski Air Show w Katowicach - Samoloty F-16 w akcji [ZOBACZ ZDJĘCIA]
*18 września otwarcie Galerii Katowickiej - ZOBACZ, JAKIE TAM BĘDĄ SKLEPY

Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na dziennikzachodni.pl Dziennik Zachodni