Za stres płacimy zdrowiem

Agata Pustułka
Stosowanie neurofeedbacku wygasza nadmiar fal mózgowych i zmniejsza stres
Stosowanie neurofeedbacku wygasza nadmiar fal mózgowych i zmniejsza stres ARKADIUSZ GOLA
Państwowa Inspekcja Pracy przedstawiła w Katowicach pierwsze dane dotyczące poziomu stresogenności.

Nagłe zachorowania (m.in. udary, nadciśnienie tętnicze, wrzody, a nawet cukrzyca) są ceną, jaką płacimy za długotrwały stres towarzyszący nam w pracy. Wczoraj Państwowa Inspekcja Pracy na podstawie badań przeprowadzonych w prawie czterystu zakładach na terenie całej Polski przedstawiła w Katowicach pierwsze dane dotyczące poziomu stresogenności.

Wyniki mogą przerazić. Okazało się bowiem, że wysoki lub średni poziom stresogenności wykazuje aż 60 proc. przebadanych stanowisk pracy!

- W województwie śląskim w dobrowolnych badaniach wzięło udział dziesięciu dużych pracodawców - wyjaśnia Renata Pięta, zastępca wojewódzkiego inspektora pracy. - Ich dane są tajne, możemy więc podawać wyniki badań, operując tylko pewnymi ogólnymi informacjami.

Na ochotnika postanowili "przebadać się" pracownicy prokuratury, policji, aresztu śledczego i zakładów karnych, a także kilku przedsiębiorstw przemysłowych. Był też jeden szpital.

- Okazuje się, że 20 proc. przeanalizowanych stanowisk naraża na wysoki stres - mówi Mateusz Warchał z PIP w Katowicach.

Wyniki badań ujawniła tylko jedna firma, "Unilever Polska", gdzie produkuje się m.in. herbaty oraz margaryny. Może dlatego, że akurat ta firma nie ma się czego wstydzić.

- Poziom wypadkowości jest u nas znikomy, ale zauważyliśmy, że do jej wzrostów dochodzi zwykle pod koniec roku. Postanowiliśmy wśród pracowników rozprowadzić ankietę i na podstawie opracowanych wyników zająć się profilaktyką - wyjaśnia Katarzyna Borowczak z działu BHP "Unilever Polska".

Obecnie w firmowym pakiecie medycznym znalazła się możliwość wizyty u psychologa, a w intranecie (w wewnątrzzakładowej sieci informacyjnej) pojawiły się materiały na temat stresu. Poza tym raz na jakiś czas kierownicy poszczególnych działów spotykają się z pracownikami, którzy w czasie luźnej wymiany zdań mogą się zwyczajnie pożalić i poskarżyć.

- Funkcjonuje definicja, która mówi, że jeśli w danej firmie 40 proc. pracowników doznaje stresu związanego z pracą, to takie przedsiębiorstwo jest niezdolne do funkcjonowania na rynku - wyjaśnia Michał Gólcz z Głównego Inspektoratu Pracy, który omawiał ogólnopolskie wyniki badań.
- Pracodawcy w różny sposób radzą sobie z problemem. Spotkałem się np. z oferowaniem kadrze kierowniczej badań poziomu cholesterolu, czy treningów relaksacyjnych. Niektórzy natomiast rezygnowali ze współpracy z najbardziej konfliktowymi pracownikami - mówi Gólcz.

W pokazowym treningu przygotowanym przez Instytut Rozwoju Osobowości "Self" z Katowic mogli wczoraj uczestniczyć pracownicy "Unilever". Zastosowano specjalną technikę redukcji stresu zawodowego za pomocą neurofeedbacku, zwanego terapią XXI wieku. W wielkim skrócie - takie leczenie polega na wykorzystaniu wzajemnych możliwości ludzkiego mózgu, komputera i aparatury pozwalającej na kontrolowanie fal mózgowych. Leczenie polega na tym, że odpowiednie wygaszanie nadmiaru fal mózgowych zmniejsza napięcie.

Pracowników "Unilever" odstresowywał sielski obrazek płynącej rzeki.

- Z naszych ankiet wnika, że największym czynnikiem stresogennym jest psychiczne obciążenie związane ze złożonością pracy, a w dalszej kolejności są to konflikty, pośpiech i wysiłek fizyczny - twierdzi Katarzyna Borowczak.

Stres w pracy to jeden z najpoważniejszych problemów nie tylko w Polsce, ale też w całej Europie.

Przepadają miliardy złotych

Według danych Europejskiej Agencji bezpieczeństwa i Zdrowia w Pracy stres zawodowy jest drugim co do częstości występowania problemem zdrowotnym mieszkańców Unii Europejskiej.

Problem nadmiernego stresu dotyka prawie jednej trzeciej (28 proc.) wszystkich zatrudnionych osób, bez względu na wiek, płeć, wykonywany zawód, czy pozycję zawodową.

Według badań przeprowadzonych wśród mieszkańców nowych krajów Unii Europejskiej, a zatem i Polski, statystyki te są wyższe i dotyczą ok. 35 proc. czynnych zawodowo osób.

- Stres, prócz uszczerbku na zdrowiu, przynosi też wymierne straty materialne - twierdzi Michał Gólcz z z Głównego Inspektoratu Pracy. - W Wielkiej Brytanii z powodu stresu w ciągu roku jeden pracownik bierze 29 dni L-4, co w skali kraju daje 5 mln dniówek. W całej Unii firmy tracą aż 20 mld zł z powodu stresu związanego z pracą.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie