Żabnica w weekendy to wielki parking. Mnóstwo turystów przyjeżdża w Beskid Żywiecki

Tomasz Szymczyk
Tomasz Szymczyk
Żabnica to długa wieś w Beskidzie Żywieckim. W weekendy zjeżdża się tutaj sporo turystów z całego regionu. Zjeżdża samochodami, bo komunikacji publicznej w weekendy tu brak. Dzięki temu momentami w Żabnicy poczuć się można w sobotę czy niedzielę – gdyby nie jodły, świerki i szum potoku jak w centrum dużego miasta.

Nie ma wątpliwości, że hala Rysianka to jedno z najpopularniejszych miejsc w Beskidzie Żywieckim. Zawsze tak było. Turystów przyciąga popularne schronisko. Niedaleko są, zresztą, schorniska na Hali Lipowskiej i Hali Boraczej, ale też przednie widoki na czele z Tatrami, Babią Górą i słowacką Malą Fatrą. Wybierają to miejsce również z uwagi na dostępność szlaków – głównie z Żabnicy, skąd wyruszyć można czarnym szlakiem na Boraczą, a wrócić zielonym z Rysianki lub na odwrót. A do wyboru jest jeszcze czarny w kierunku Słowianki. Każdy z nich daje możliwość przejścia pętli w dowolnie wybranym kierunku.

ZOBACZCIE ZDJĘCIA

- Rzeczywiście, ludzi jest tutaj sporo, ale na samej hali jest tyle miejsca, że każdy może odpocząć nie będąc w tłumie. Bywamy tutaj kilka razy do roku – mówi Krzysztof, turysta z Chorzowa.

Nie przeocz

Krzysztof w rejon przystanku PKS Żabnica Skałka dotarł samochodem. W weekendy innej możliwości nie ma – albo samochód, albo prawie 10-kilometrowy marsz wąską i krętą drogą z Węgierskiej Górki. Czasowo to półtorej godziny. Do samego szlaku. Z ciężkim plecakiem, małymi dziećmi, a zimą często z nartami.

- Zaraz ktoś powie, co ze mnie za turysta, ale wolę spędzić czas już w samych górach niż tracić go na przejście drogą – tłumaczy.

Babia Góra. Zdobywajcie ją! Królowa Beskidów najpiękniej wyg...

Efekt? Jeśli w pogodny sobotni czy niedzielny poranek w rejon żabnickiego węzła szlaków ktoś się „spóźni”, spędzi dłuższą chwilę na poszukiwaniu wolnego, bezpiecznego i legalnego miejsca na pozostawienie samochodu, bo aut jest tam tyle, ile w centrum dużego miasta. Zapewne część turystów dotarłaby do szlaku w inny sposób niż samochód, gdyby ów inny sposób istniał. A istniał przez wiele lat i był banalnie prosty. Gdy do Węgierskiej Górki przyjeżdżał najbardziej popularny poranny pociąg z Katowic, to chwilę potem odjeżdżał stamtąd autobus do Żabnicy. Na miejscu turysta sprawdzał, o której jest powrotny autobus w godzinach popołudniowych i planował czas tak, by na niego zdążyć. O rozkładzie jazdy PKS-ów z przystanków przy końcu szlaków można się było dowiedzieć również w schroniskach.

Dzisiaj na przystanku Żabnica Skałka rozkład jazdy – owszem – jest. I to mimo wszystko plus, bo często bywa tak, że rozkładu nie ma, a tylko miejscowi wiedzą, o której godzinie coś odjeżdża z danego przystanku. Szkopuł jednak w tym, że wszystkie dwanaście kursów ma adnotację „od poniedziałku do piątku oprócz świąt” albo „w dni nauki szkolnej”. Soboty – pustka. Niedziele – pustka. Ktoś pomyślał o turystach? Tymczasem analizy pokazują, że ilość i jakość transportu publicznego ma przełożenie na liczbę turystów przyjeżdżających w dane miejsce.

Musisz to wiedzieć

- Wszystko utrudnia nam COVID - tłumaczy Piotr Tyrlik, wójt gminy Węgierska Górka, do której należy Żabnica. - Przedtem było połączenie weekendowe, które zbierało turystów rano z pociągu i korzystali też z niego ludzie z Żabnicy, którzy podjeżdżali do kościoła. Drugi kurs był popołudniu. Można było jechać na wieczorną mszę, ale z powrotem jechali też turyści, którzy w Węgierskiej Górce przesiadali się na pociąg. To połączenie wszystkim pasowało. Ale przyszedł koronawirus, nie można było wychodzić z domu i kursy trzeba było zawiesić, bo nikt nie jeździ - opowiada wójt.
Faktycznie, w pewnym momencie na całej Żywiecczyźnie nie jeździły praktycznie żadne autobusy ani busy, a jedynym środkiem transportu stały się pociągi Kolei Śląskich. Z nich jednak korzystali tylko mieszkańcy miejscowości leżących przy torach z Katowic do Zwardonia. Gdy poluzowano obostrzenia, busy wróciły, ale, jak się okazuje, nie wszędzie.
Być może w weekend część miłośników górskich wędrówek dotarłaby do między innymi Żabnicy pociągiem i autobusem. Tymczasem aktualnie w rejonie Skałki w pogodny weekend mamy do czynienia ze sznurem samochodów poustawianych jak leci. Miejsca parkingowe zapełniają się bardzo szybko. Wójt Piotr Tyrlik mówi, że rozważano możliwość zorganizowania dodatkowych parkingów na terenach należących do nadleśnictwa, ale...
- Kierowcy musieliby zapłacić 5 złotych, a jak mają zapłacić, to i tak będą stawać wzdłuż drogi, bo nie jest to zabronione - rozkłada ręce.

W Żabnicy, w rejonie Skałki, tymczasem mamy do czynienia ze sznurem samochodów poustawianych jak leci

Sołtys Żabnicy Mirosława Biegun przyznaje, że miejscowość jest przyjazna turystycznie, więc nie dziwi się, że dociera tu sporo osób. W ostatnim czasie przygotowano nowe miejsca parkingowe, ale z drugiej strony…

- W porozumieniu ze starostwem ustawione zostały znaki zakazu zatrzymywania się i postoju po jednej strony ulicy – mówi pani sołtys i zgadza, że się uruchomienie komunikacji publicznej w weekendy mogłoby zmniejszyć liczbę samochodów. - Byłoby to rozwiązanie, ale to przewoźnik prywatny, więc jeździ, kiedy mu się opłaca. Teraz walczymy też o to, aby był autobus, którym można wrócić z pracy z drugiej zmiany. Mamy niebawem spotkanie w tej sprawie – dodaje.

- To niezrozumienie idei transportu publicznego – komentuje jasno sytuację w regionie Hubert Maślanka ze stowarzyszenia Kolej Beskidzka, która działa w temacie poprawy sytuacji transportowej na Żywiecczyźnie. - Gorzka i przykra refleksja jest taka, że potocznemu Kowalskiemu z Katowic, z Górnego Śląska, ale też z Bielska-Białej łatwiej pojechać w góry samochodem. Oferta kolei na trasie Katowice-Zwardoń jest naprawdę niezła. Autobusów czy busów nie ma – dodaje.

Do 2014 roku za regionalne połączenia autobusowe na Żywiecczyźnie odpowiadał PKS Żywiec. Nie brakowało regularnych kursów do Żabnicy, Rycerki, Złatnej czy Koszarawy we wszystkie dni tygodnia. Przewoźnik jednak upadł i wtedy zaczął się problem. Część miejscowości jest w ogóle pozbawiona komunikacji publicznej. Te, do których autobusy czy busy docierają, mają ją zazwyczaj tylko od poniedziałku do piątku. Postulowana przez regionalnych aktywistów integracja transportu kolejowego z autobusami czy busami nie istnieje.
- Nikomu nie zależy na tym, żeby ta sytuacja się zmieniła - gorzko twierdzą aktywiści z Kolei Beskidzkiej.

Ale i w Sejmie przepadł pomysł, by nakazać organizatorom komunikacji miejskiej obsługę również połączeń mniej rentownych. Wszak taka jest idea transportu publicznego. Ale projekt przepadł, bo środowisko przewoźników uznało, że to za duże wyzwanie i przewoźnicy nie są do tego gotowi. Nikt nie pomyślał, że dzięki temu lokalne firmy transportowe miałyby więcej pracy.
Sytuacji w terenie nie poprawił również rządowy program przywracania połączeń autobusowych. Zainteresowanie samorządów było bardzo małe. Na udział nie zdecydował się również powiat żywiecki. Program dawał możliwość uzyskania dopłat do linii nowych lub takich, które zostały zlikwidowane maksymalnie trzy miesiące wcześniej.

- W powiecie żywieckim ani powiat, ani gminy nie dopłacają do komunikacji publicznej. Jedyne co, to wyrównania ze środków publicznych do biletów ulgowych - wyjaśnia Michał Urbaniec, szef Zespołu ds. Transportu w żywieckim Starostwie Powiatowym i wyjaśnia, że sytuacja finansowa powiatu jest trudna. Starostwo czeka też na ostateczny kształt Ustawy o publicznym transporcie zbiorowym, która ma określić, kto - powiat czy województwo - ma być organizatorem komunikacji publicznej.
Wójt Węgierskiej Górki mówi, że najprawdopodobniej wiosną weekendowe połączenia do Żabnicy znów ruszą. Na razie sytuacja epidemiologiczna rozwija się różnie.

- Ktoś, kto przyjeżdża do Węgierskiej Górki pociągiem musi mieć pewność, że dalsze połączenie będzie - zaznacza.
Pewne jest, że i powiat, i poszczególne gminy na Żywiecczyźnie powinny pomyśleć o dobrej ofercie zarówno dla mieszkańców, jak i dla turystów. Mechanizm jest prosty - jeśli górskie szosy zamienią się w autostrady i parkingi, turyści odjadą w inne, mniej oblegane miejsca. Samochody mają przecież na co dzień.

Zobacz koniecznie

Bądź na bieżąco i obserwuj

Badanie w mobilnym punkcie pobrań. Jak się przygotować?

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

C
Częsty gość Żabnicy

Jest to uciążliwe głównie dla mieszkańców: WIEŚ JEST ROZJEŻDŻANA w weekendy, zwykły spacer do sklepu lub sąsiada zamienia się w sport ekstremalny bo łączna długość chodnika to jakś kilometr, może dwa. Jak słusznie zauważono w artykule droga (jedyna!) jest wąska, bardzo kręta, chodnika dla pieszych praktycznie brak (oprócz odcinka szkoła - kościół), chcąc udać się na spacer... Trzeba podjechać autem do lasu. Jako była mieszkanka oraz częsty gość uwazam, że to wstyd a przede wszystkim ogromne zaniedbanie władz gminnych, których obowiązkiem powinno być głównie bezpieczeństwo mieszkańców. Zorganizowana komunikacja na pewno przyczyniłaby się do poprawienia komfortu i bezpieczeństwa zarówno mieszkańców jak i gości

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3