Zabójstwo agentki Providenta: Jest trup, jest impreza

Teresa Semik
O sprawie, która wydarzyła się w 2008 roku, pisał  "Dziennik Zachodni"
O sprawie, która wydarzyła się w 2008 roku, pisał "Dziennik Zachodni"
Udostępnij:
Łukasz zabronił gościom wchodzić do łazienki. W wannie leżało ciało zadźganej agentki Providenta. Za skradzione jej pieniądze zorganizował imprezę z okazji 21. urodzin. Sprawa sprzed lat wróciła na wokandę - pisze Teresa Semik

Magda płacze, bo liczyła, że sąd warunkowo zawiesi jej karę, ale sędzia Aleksandra Malorny mówi, że pomagała Łukaszowi P. w zabójstwie agentki Providenta, udzielając mu wsparcia psychicznego. Dlatego swoje 21. urodziny też spędzi w więzieniu. Tak w tym tygodniu zdecydował Sąd Apelacyjny w Katowicach.

Kara dla niej - 2 lata i 8 miesięcy - jest najniższa, jaką sąd mógł wymierzyć za to psychiczne wsparcie. Chroni ją młody wiek, bo szkodliwość społeczna czynu jest ogromna. Nie żyje 55-letnia kobieta tylko dlatego, że stanęła na ich drodze.

- Kara jest rażąco łagodna - mówi prokurator Andrzej Jużków z katowickiej Prokuratury Apelacyjnej. Wracamy do tej okrutnej zbrodni sprzed trzech lat, by choć trochę zrozumieć okrucieństwo młodych ludzi.

Magda była wśród gości Łukasza P. i śpiewała z innymi "Sto lat", gdy ciało agentki Providenta leżało w wannie. Zażywali narkotyki, pili, świetnie się bawili. Łukasz stawiał, bo już miał za co. Zdecydował się zabić tylko dlatego, że potrzebował pieniędzy na zorganizowanie tej imprezy.

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera
Magda użala się też nad losem Łukasza. - Nie chciałam, żeby poszedł do więzienia na 25 lat, nie chciałam stracić kolegi - płacze. - Łukasz nie dał mi sygnału, który odebrałabym jednoznacznie, że on naprawdę chce zabić. Nie chciałabym, żeby to spotkało kogokolwiek, nawet zwierzę.

Łukasz nie miał skrupułów, gdy zabijał. Najpierw pięścią ogłuszył agentkę Providenta, gdy tylko przekroczyła próg jego pokoju. Przyszła po kolejną ratę pożyczki. Bezwładne ciało kobiety zaciągnął do przedpokoju, żeby krew nie narobiła zbyt wielu zniszczeń i zadźgał nożem. Uderzał na oślep w okolicach głowy.

55-letnia kobieta broniła się, o czym świadczą rany cięte dłoni. Śmiertelny cios zadał jej w szyję. Potem ciało przeniósł do łazienki i starannie wymył podłogę. Oczekiwał gości.

Zabrał agentce 2 tys. zł, z którymi poszedł do dilera narkotykowego. Kupił 13,4 g amfetaminy i 24 tabletki ekstazy. Gościom oznajmił, że łazienka jest nieczynna. Ćpali, bawili się w najlepsze. Bartosz i Monika, podobnie jak Magda, mieli po 18 lat, chodzili jeszcze do szkoły. Najstarszy z nich Jakub był studentem trzeciego roku wydziału budowy maszyn politechniki. Wszyscy znali się od dawna, w mieszkaniu Łukasza bywali często i zawsze w jednym celu - żeby zażywać narkotyki. To Łukasz załatwiał przeważnie amfetaminę.

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera
Magda uważa, że nie robili niczego złego.

- Nie jestem uzależniona od narkotyków - przekonuje. - Nie każdego stać na kino, kręgle, czy dyskotekę, a czymś trzeba było zająć wolny czas.

Łukasz ukończył szkołę zawodową, aktualnie był bez pracy. Dwa dni przed planowanymi urodzinami wspomniał im, że nie ma pieniędzy na zorganizowanie imprezy, ale w sobotę przychodzi do niego agentka Providenta, to ją zabije i jakiś grosz z tego będzie. Nie zareagowali. Następnego dnia Łukasz wrócił do planów zamordowania kobiety. Wtedy podjęli temat.

- Magda podpowiadała, że Łukasz musi ogłuszyć swoją ofiarę, żeby broniąc się nie pozostawiła zbyt dużo krwi. Sugerowała, jakiego powinien użyć narzędzia zbrodni - przypomina prokurator Jużków. - Jakub i Bartosz zapewniali Łukasza, że pomogą pozbyć się ciała. Jakub deklarował, że pożyczy od ojca samochód, by wywieźć je z domu.

Magda zaprzecza. - Słów Łukasza nie braliśmy na serio, to były tylko żarty - mówi.

Prokurator Jużków nie wierzy w te zapewnienia. Co innego wynika z materiału dowodowego.

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera
- W dniu planowanego zabójstwa Magda wysłała do Łukasza esemes z zapytaniem: "Czy już to zrobiłeś?" - dodaje prokurator. Łukasz odpowiedział, że nie. Przesunął spotkanie z agentką Providenta z godziny 14.00 na 17.00 pod pozorem, że dopiero wtedy dostanie pieniądze na spłatę raty pożyczki. W rzeczywistości liczył się wyłącznie z tym, że w godzinach popołudniowych agentka będzie mieć przy sobie większą gotówkę.

Z zabezpieczonych połączeń telefonicznych wynika, że Magda jeszcze raz kontaktowała się z Łukaszem. Gdy usłyszała, że już jest po wszystkim i Łukasz ma pieniądze na imprezę, poprosiła go, by w takim razie kupił jej kartę do telefonu komórkowego.

- Magda, Jakub i Bartosz musieli mieć świadomość, że agentka została zabita. Przyjęli do wiadomości, że łazienka jest nieczynna i cieszyli się, że Łukasz ma pieniądze na narkotyki - mówi prokurator.

Gdy Jakub odkrył ciało, poszedł do domu. Nie załatwił auta, bo - jak tłumaczył - ojciec nie pozwolił mu opuszczać domu, a w ogóle to mają mu dać spokój. Magda zabrała Monikę i Bartosza do swojej babci.

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera
- Nie widziałam ciała, nawet nie weszłam do tej łazienki - mówi Magda.

"Teraz wszyscy mnie opuszczacie. Fajnie robicie" - pisał do nich z wyrzutem Łukasz. Gdy następnego dnia do jego mieszkania weszli policjanci, wyskoczył przez okno ze strachu. Nie uciekł daleko. Policję powiadomił student Jakub. Ciało agentki wciąż leżało w wannie.

Łukasz przyznał się do zabójstwa i wskazywał na siebie jako sprawcę. Tak samo przekonująco mówił też, że liczył na obiecaną pomoc ze strony kolegów, ale się jej nie doczekał. Sąd skazał go na 25 lat. Przed dożywociem uchronił go tylko młody wiek.

- Ta kara jest rażąco niewspółmierna do okrutnej zbrodni - uważa prokurator Jużków. Dlatego domagał się dożywocia.

Sąd Apelacyjny utrzymał karę 25 lat pozbawienia wolności, ale powiedział, że 24-letni dziś Łukasz nie może się starać o warunkowe przedterminowe zwolnienie przed upływem 20 lat. Stopień jego zdemoralizowania jest tak duży, że resocjalizacja może nie przynieść żadnego rezultatu.

Sąd musiał jeszcze rozwikłać trudny problem prawny, czy zachowanie Magdy, Bartosza i Jakuba to było pomocnictwo przy dokonaniu tej zbrodni, czy też nie. Oni sami broniąc się zaprzeczali, że wspierali Łukasza. Odmiennie przedstawiali przebieg wydarzeń w jego domu. Także dlatego, że byli wówczas mocno zamroczeni od narkotyków.

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera
- Każdy z nich deklarował pomoc i były to deklaracje realne. Nie była to luźna, żartobliwa rozmowa, jak twierdzą oskarżeni - uzasadnia sędzia Aleksandra Malorny z katowickiego Sądu Apelacyjnego.

- Po zabójstwie Łukasz P. domagał się, żeby dotrzymali obietnicy i pomogli mu usunąć ciało z łazienki.

Sąd uznał, że w tym wypadku pomoc w zabójstwie polegała na psychicznym wspieraniu sprawcy w jego zamiarze zabicia agentki Providenta.

- Gdyby Łukasz P. nie miał zapewnienia pomocy przy usuwania ciała, nie doszłoby do zabójstwa - uzasadnia sędzia Malorny, utrzymując dla wszystkich pomocników wyrok 2 lat i 8 miesięcy bezwzględnej kary pozbawiania wolności.

Jakub musiał przerwać studia z powodu tej sprawy. W sądzie stawiał się w nienagannie skrojonym garniturze, z obrońcą z wyboru, ale nie było widać skruchy na jego twarzy. Liczył, że sąd potraktuje go łagodniej, bo zawiadomił organy ścigania o morderstwie.

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera
- Nie może liczyć na łagodny wyrok ktoś, kto marginalizuje swój udział w przestępstwie, zataja fakty - uzasadnia sędzia.

Karę w zawieszeniu otrzymała tylko Monika. Ona nie brała udziału w rozmowach na temat zabójstwa. Pojawiła się w domu Łukasza na urodzinowej imprezie. Została skazana za to, że nie powiadomiła organów ścigania. Wiedziała, że ciało agentki leży w łazience, ale milczała.

Magda zapewnia, że jest już innym człowiekiem niż 3 lata temu, kiedy doszło do tego zabójstwa w katowickiej dzielnicy Załęże. Trafiła wówczas na dwa miesiące do aresztu i musiała opuścić liceum ogólnokształcące.

- Usłyszałam od pani dyrektor, że nie chcą w swoim gronie uczennicy, przeciwko której toczy się sprawa karna - mówi z żalem. Skończyła inną szkołę, poszła do pracy, ale toczące się śledztwo o zabójstwo szło za nią jak zły szeląg. W końcu znalazła pracę, gdzie nikt nie zna jej przeszłości.

- Miałam wrażenie, że podniosłam się po tamtym upadku, a teraz znów wszystko runie - mówi z płaczem. Musi pójść do więzienia i liczy na wsparcie mamy. Widzi swoją krzywdę. Szkoda tylko, że wciąż nie dostrzega krzywdy rodziny agentki Providenta.

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

a
asia
za taki tytuł to na miejscu rodziny tej pani to bym panu bąbe pod auto podłożyła
k
k-j
kara śmierci dla zwyroli!
Przejdź na stronę główną Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie