Zamiast koni w Żorach będą teraz sprzedawać gęsi i kaczki

Katarzyna Śleziona
Fundacja "Przyjaciele dla Zwierząt" doniosła, że źle się dzieje na targach w Żorach
Fundacja "Przyjaciele dla Zwierząt" doniosła, że źle się dzieje na targach w Żorach arc. / fundacja przyjaciele dla zwierząt
Udostępnij:
Jutro odbędą się ostatnie targi końskie w żorskiej dzielnicy Kleszczów, na które co miesiąc, od wielu lat, przyjeżdżali hodowcy i miłośnicy koni z całej Polski, Czech i Niemiec. Zamknięcia targów - o czym pisaliśmy wcześniej - domagali się przedstawiciele Fundacji "Przyjaciele dla Zwierząt" z Katowic, którzy donieśli, że konie są tu bite, okaleczane i szarpane. I tak się stanie.

Miasto, czyli właściciel targowiska, od dwóch lat nie potrafi poprawić warunków rozładunku koni i zbudować dla nich tymczasowych wiat, o co bezskutecznie zabiega powiatowy lekarz weterynarii. Dlatego zamknie działalność i tym samym skończy z wieloletnią tradycją.

- Do listopadowych targów i tak nie zdążymy zbudować zadaszeń dla koni. Zresztą, byłoby to wyrzuceniem pieniędzy w błoto, zważywszy na to, że w przyszłości chcemy zbudować nowe targowisko końskie z prawdziwego zdarzenia w sąsiedniej dzielnicy Kleszczówka - mówi Dorota Marzęda, rzecznik magistratu.

Trzykrotnie, w okresie od grudnia 2009 do grudnia 2010 roku powiatowy lekarz weterynarii występował o usunięcie uchybień na targowisku.

- Warunki, w jakich odbywa się sprzedaż zwierząt, czyli brak zadaszeń zapewniających zwierzętom ochronę przed niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi, brak miejsc rozładunku wyposażonych w rampy przystosowane dla różnej wielkości aut, brak właściwie wydzielonych miejsc i boksów dla izolacji zwierząt agresywnych lub wykazujących objawy chorobowe - nie odpowiadają przepisom, przez co zagrażają zdrowiu zwierząt - mówi Ryszard Wilk, powiatowy lekarz weterynarii w Rybniku. Dał czas urzędnikom na poprawę warunków na targowisku do 31 października. - Jeśli nakaz nie zostanie zrealizowany, wydamy decyzję zakazującą prowadzenia targowiska - dodaje Wilk.

Urzędnicy nie zamierzają już nawet czekać na oficjalną decyzję weterynarza i już teraz przygotowali ulotki, informujące o tym, że listopadowa impreza ani żadna kolejna się nie odbędzie.

- Podczas wtorkowych targów będziemy rozdawać specjalne kartki z informacją o tym, że targi są zamknięte aż do odwołania, czyli do czasu budowy targowiska na Kleszczówce - mówi Jacek Bronisław Pruchnicki, doradca prezydenta ds. infrastruktury. W tej sytuacji na targowisku, gdzie od niepamiętnych czasów handlowano końmi, będą teraz sprzedawane jedynie gęsi i kaczki.

Mieszkańcy, którzy chętnie odwiedzali targowisko, nie kryją żalu, że to już koniec. - Miasto powinno dołożyć starań, by słynne targi wróciły do Żor, a konie miały odpowiednie warunki - mówi Jerzy Mrugas.

OTO NOWI POSŁOWIE Z WOJEWÓDZTWA ŚLĄSKIEGO

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Ś
Ślązaczka
Jak zwykle w Polsce- władze nie umieją nic zrobić, zmienić tragedii zwierząt i zamiast poprawić ich los,
przenoszą problem, tam gdzie nie będzie go widać. Rozumiem, że najlepiej umyć ręce, ale co z sumieniem ?.
Wszyscy kochamy zwierzęta, ale ślepniemy i głuchniemy, gdy trzeba coś zrobić, aby poprawić ich tragiczny los. Gdy ktoś jest obojętny na tragedię zwierząt, to jak może pomagać ludziom.
Przejdź na stronę główną Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie