Zamordowany przez UB "Bartek" ma swoją tablicę w Zabrzegu

Łukasz Klimaniec
Władysław Sanetra, Władysław Foksa i Zbigniew Chmielniak przed tablicą poświęconą "Bartkowi"
Władysław Sanetra, Władysław Foksa i Zbigniew Chmielniak przed tablicą poświęconą "Bartkowi" fot. Łukasz Klimaniec
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
W środę na murach restauracji "Pod Zaporą" w Zabrzegu obok Czechowic-Dziedzic została odsłonięta tablica poświęcona kpt. Henrykowi Flame, ps. "Bartek".

"W tym budynku w dniu 1 grudnia 1947 roku został zdradziecko zamordowany dowódca zgrupowania "Bartek" VII Okręgu Śląskiego Narodowych Sił Zbrojnych kpt. Hernyk Flame. Cześć jego pamięci" - głosi napis.

To było pospolite morderstwo, a nie egzekucja - mówi były żołnierz "Bartka"

- To było pospolite morderstwo, nie egzekucja - mówi 90-letni Władysław Foksa z Żywca, żołnierz "Bartka", który dowodził jedną z 17 grup zgrupowania utworzonego przez kpt. Flame. - "Bartek" był człowiekiem stworzonym do dowodzenia. Rzutki, energiczny, a przede wszystkim ludzki. O jego śmierci dowiedziałem się dopiero rok później. Trudno było nam to pojąć. Przecież to działo się już po ujawnieniu - dodaje Foksa.

Odsłonięcie tablicy poprzedziła msza, jaka każdego roku 1 grudnia odprawiana jest w czechowickim kościele pw. św. Katarzyny w intencji "Bartka".
- Za każdym razem kościół jest pełen ludzi, a później jest uroczystość na cmentarzu, gdzie jest pochowany - mówi Władysław Sanetra, orędownik ufundowania tablicy.

Bo o kapitanie, który tuż po wojnie stanął na czele największego ruchu niepodległościowego w Beskidach i zagrał komunistom na nosie, organizując w Wiśle w 1946 r. trzeciomajową defiladę w pełnym umundurowaniu, ludzie wciąż pamiętają.

- Wiele osób, które odwiedzają naszą restaurację, pyta o "Bartka". I to nie tylko mieszkańcy, którzy znają tę historię od rodziców czy dziadków, ale także przyjezdni - nie ukrywa Aniela Binkowska, właścicielka "Pod Zaporą". Bywa, że pokazuje ciekawskim miejsce nieopodal kominka, w którym siedział kpt. Flame, zanim miejscowy milicjant Rudolf Dadak strzelił mu w plecy.
Zbigniew Chmielniak, głów-ny organizator uroczystości, przyznaje, że wczoraj spełniło się przyrzeczenie wielu żołnierzy "Bartka", jakie złożyli mu po jego śmierci.
Poseł Stanisław Pięta, pomysłodawca ufundowania tablicy poświęconej kpt. Flame, zaznacza, że jej odsłonięcie to i tak niewielki gest.

- Przez wiele lat próbowano opluć żołnierzy NSZ, zakłamać historię, a potem ją przemilczeć. Dobrze, że wreszcie prawda wychodzi na światło dzienne. Skromna tablica to i tak mało, jeśli chodzi o to, co powinniśmy zrobić - zaznacza Pięta.

"Bartek" był Królem Podbeskidzia

Kpt. Flame jako pilot brał udział w lotniczej obronie Warszawy. W 1944 roku został zaprzysiężony na żołnierza NSZ. Po wkroczeniu Sowietów zaczął występować jako "Bartek", odtwarzając oddziały partyzanckie VII Okręgu Śląsko-Cieszyńskiego NSZ. Od maja 1945 roku do lutego roku 1947 Henryk Flame stał na czele największego zgrupowania niepodległościowego na Śląsku Cieszyńskim, którego liczebność wynosiła ponad 300 dobrze uzbrojonych i umundurowanych żołnierzy. Flame stał się postrachem władzy ludowej. 3 maja 1946 roku zajął Wisłę i na oczach sterroryzowanych komunistów przeprowadził defiladę. Otrzymał wtedy przydomek Króla Podbeskidzia.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie