Zapamiętaj, kto tu rządzi!

Michał Smolorz
Udostępnij:
Samowładni kacykowie mają to do siebie, że lubią podejmować irracjonalne decyzje tylko dlatego, aby pokazać, kto jest panem i władcą. Można im tłumaczyć, wykazywać bezsens takiego działania, wyliczać straty, ale to nie złamie przekonania, że nikt władcy nie będzie dyktował, co robić.

Wbrew wszelkiej logice władze stolicy województwa postanowiły stworzyć nową instytucję kultury pod nazwą "Katowice miasto ogrodów", kontynuatorkę Biura Katowice Europejska Stolica Kultury 2016. I tak oto w osławionym gmachu Dezember Palast, w którym od lat nieprzerwanie działa Centrum Kultury Katowice im. Krystyny Bochenek, za ścianą działać będzie druga instytucja o identycznych zadaniach. Jakby tego było mało, ledwie przed rokiem ten sam prezydent i ci sami radni zlikwidowali inną instytucję kultury - Estradę Śląską. Jako argument podano wówczas (uwaga, uwaga!) nieracjonalność działania dwóch miejskich podmiotów o podobnym profilu. Czy ktoś potrafi to logicznie wytłumaczyć?

Mógłbym zrozumieć potrzebę utworzenia instytucji repertuarowej, która oferowałaby autorski program i produkowała własne imprezy. Tak jednak nie jest, bo powołano do życia podmiot, który zajmuje się wyłącznie działalnością impresaryjną, to znaczy kupuje gotowe imprezy z katalogu i wystawia je w mieście.

To samo od dawna robi CKK - ale ono przynajmniej ma swoją stałą scenę, swoją mobilną estradę, zaplecze techniczne, nagłośnienie. Jak już sprowadza imprezę, może przynajmniej zaoferować własne usługi logistyczne i zorganizować imprezę "pod klucz". Nowa firma nie ma nic, będzie zajmować się wyłącznie przelewaniem miejskich pieniędzy z jednego konta na drugie, a zaplecze wynajmować będzie od... CKK.

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera
Zdecydowana większość kwot zaplanowanych do wydania pod firmą "Katowice miasto ogrodów", dotyczy imprez cyklicznych, które są obecne w życiu kulturalnym miasta, mają swoich organizatorów, a kolejna administracyjna czapa nie jest im do niczego potrzebna. Koszt wielu wydarzeń artystycznych wzrośnie tylko dlatego, że przyjdzie opłacać pośredników. Spójrzmy na tę drabinę: w mieście funkcjonuje gminny Wydział Kultury, który płaci firmie "Miasto ogrodów", ta płaci organizatorowi festiwalu, ten zaś opłaca producenta imprezy. Do tego jeszcze trzeba zapłacić CKK za wynajem sceny i obsługę techniczną. Pięć podmiotów na jedną imprezę. Przelewy krążą wte i wewte, każdy po drodze dolicza swoje marże. Na kolejnych szczeblach po kilkanaście posad kierowniczych i urzędniczych oraz pula zleceń dla krewnych i znajomych królika - czyli stałe pozycje w budżecie z żadnymi imprezami niezwiązane.

Tak właśnie w Polsce powstaje dochód narodowy, choć z tej finansowo-biurokratycznej piramidy nie rodzi się ani jedno nowe dzieło, ani jedna "wartość dodana", jak to się dziś modnie nazywa. Za PRL-u wykładowcy ekonomii politycznej socjalizmu opowiadali dowcip: co to jest dochód narodowy? To są działy i podziały, by się masy nie zwiedziały, gdzie pieniądze się podziały.

Nie ma żadnej logicznej motywacji dla takiej decyzji ojca miasta i jego rajców, jeno potrzeba stworzenia kilkunastu synekur dla grona zasłużonych (?) osób. Pan prezydent zakochał się z wzajemnością w gronie aktywistów projektu Katowice ESK (co na to żona i dzieci?). Teraz ani on, ani cała zakochana kompania nie przyjmują do wiadomości, że zabawa się skończyła i czas wrócić do swoich zajęć, zamiast dalej mamić mieszkańców i wysysać miejską kasę.

To typowo polska specjalność: jak się chce kogoś nagrodzić za zasługi rzeczywiste lub urojone, to koniecznie trzeba dlań powołać publiczną instytucję i stworzyć mu dyrektorskie stanowisko (ma to zresztą i swój negatyw: jak się chce kogoś usunąć, to się po prostu instytucję likwiduje). Jakby nie było prościej zasłużonych sowicie nagrodzić (nawet milionowa nagroda wyjdzie taniej). Ale u nas, w stołecznym metropolitalnym mieście Katowice, logika rzadko leży u podstaw podejmowanych decyzji.

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

s
silesianus
Zaistniała, po przegranej Katowic w konkursie ESK i z dnia na dzień coraz głupsza sytuacja w kulturze, to efekt zakulisowych politycznych gier. Mówiąc wprost, jest to wciąż czkawka po wyborach samorządowych, gdzie po jednej stronie barykady znaleźli się obiecujący politycy (Uszok, Godlewski), a po drugiej gracze-naciągacze którzy wmówili prawie wszystkim znaczącym politykom, że dzięki konkursowi ESK, w mieście nastąpią niesłychane zmiany on the Plus ;-) a gwiazda prezydenta Katowic zajaśnieje jaśniej, dzięki temu łatwiej będzie mu uzasadniać wszystkie swoje decyzje i oczywiście wygra wybory. Słowo stało się ciałem tylko częściowo, a Katowice nie zostały europejską stolicą kultury. Pozostały zobowiązania.... i jest problem.
...
... koszt utrzymania "Katowice miasto ogrodow" jest kropla w morzu, w stosunku do utrzymywania kilkunastu powielajacych sie administracji miast aglomeracji katowickiej.
Zamiast jednego miasta Wielkie Katowice / Silesia, istnieje dzungla administracyjna, ktora kosztuje olbrzymie pieniadze.
Pieniadze, ktore po utworzeniu jednego miasta, z odchudzona administracja
( w porownaniu do obecnej administracji miast GZM )
w duzej czesci moznaby przeznaczyc na inwestycje infrastrukturalne.

Na powstanie jednego miasta nie ma co jednak liczyc, bo "demokracja europejska" nalezy juz nie do wyborcow, tylko wlasnie do armii urzednikow panstwowych, samorzadowych, itd.
Za duzo ludzi wladzy samorzadowej jest zainteresowanych w utrzymaniu obecnego STATUS QUO.
Skoro w Europie (z wyjatkiem Rosji & Co. ) jest tak samo, to dlaczego mialoby "cos drgnac" tu na Slasku ?
DLACZEGO
"najwiekszym przekretem polityki slaskiej, po 1989 r. jest brak jednego miasta w aglomeracji katowickiej" ?
Dlatego po 1989 r., bo wczesniej nad calym tym obecnym "burdelem aglomeracyjnym" czuwaly bardzo silne wladze wojewodzkie, ktore zastepowaly wladze "jednego miasta".
Decyzje byly pogejmowane w KW Partii w Katowicach i byly szybko realizowane, bez przeciagajacych sie latami dyskusji, konsultacji itp itd.
Gdy w 1989r. to wszystko padlo, aglomeracja pktycznie zostala rozbita na kilkanascie, zwalczajacych sie lokalnych wladz miejskich i efekty tego "burdelu" sa widoczne.
Malo tego, ten (...) wiecej kosztuje niz kiedykolwiek przedem.
Projekty ustawy metropolitalnej - tak czy inaczej, temat zastepczy - pojawiaja sie przed kazdymi wyborami,
a po wyborach znikaja.
Sama ustawa metropolitalna jest tu tez zbedna,
bo mozna utworzyc jedno miasto w podobny, prosty sposob, jak to reguluje ustawa warszawska.
f
franek
Ja pochodze ze Slaska,chociaz juz nie mszkam na Slasku.Zastanawia mnie jednak,dlaczego tak duzo ludzi ze Slaska jest tak pokreconych.Jako przyklad takich ludzi,to Szejnfeld.Czy ten kretacz i hipokryta mogl znalesc sie tylkowsrod Slazakow.Mowi sie,ze ludzie na Slasku cierpia na niedotlenienie mozgu.moze w tym cos jest...Ktos przeciez musi wybierac tych nieudacznikow!
g
gość
jak nie wiadomo o co chodzi to wiadomo, że chodzi o kasę z konta na konto i na następne i tak dalej to jest wyprowadzanie kasy z kasy
g
gosc
Trudno się nie zgodzić z taką argumentacją! Problemem chyba to, że takie działania są nieobce także innym miastom Śląska.
F
Felus
Pani Smolorz,nie rozumie pan ze chodzi o zmniejszenie liczby bezrobotnych? kazde nowe miejsce pracy czy potrzebne czy nie dusi liczbe bezrobotnych.A czy te instytucje sa potrzebne to juz inna para kaloszy a moze to i kolesiostwo?
Przejdź na stronę główną Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie