Ośmiu miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata, wysokiej grzywny oraz zwrotu kosztów leczenia żąda dla mieszkanki Żarek prokurator. Kobieta przez siedem lat nie leczyła swojego psa, który cierpiał na ciężką chorobę uszu. Koszt leczenie zwierzęcia przekroczył 10 tysięcy zł, a pies nie tylko jest głuchy, ale na dodatek został trwale okaleczony.

Barry jest owczarkiem niemieckim, w wieku ok 6-8 lat. Kompletnie nic nie słyszy. Nie szczeka. Nieśmiało opuszcza miejsce, w którym jest leczony, bo nie wie, czy może to uczynić. Od niedawna zaczyna się cieszyć na widok człowieka, ale nieśmiało.

UWAGA, DRASTYCZNE ZDJĘCIA:
Zobacz galerię

Barry przez kilka lat przeżywał niewyobrażalny dramat. Pies musiał czuć ogromny ból, bo cierpiał na ciężką chorobę uszu, która była bagatelizowana przez jego właścicielkę. W czerwcu owczarek został zabrany przez OTOZ Animals Inspektorat Gliwice. Znaleziono go w kojcu na terenie jednej z firm w Żarkach, zaniedbanego i skrajnie wyczerpanego, bez chęci życia.

- Do zdarzenia doszło na początku czerwca b.r., na terenie jednej z firm w Żarkach. Policjanci zostali powiadomieni przez fundację Animals o tym, że pies rasy owczarek niemiecki przebywa w nieodpowiednich warunkach bytowania, a do tego jest skrajnie zaniedbany i cierpi na przewlekłą chorobę uszu. Jak wynika z ustaleń śledczych od 2011 roku nie był w ogóle leczony. Przedstawiciele fundacji zabrali chore zwierzę, które trafiło do kliniki weterynarii w Katowicach - relacjonuje Barbara Poznańska, rzeczniczka prasowa Komendy Powiatowej Policji w Myszkowie.

Jego leczenie było niezwykle skomplikowane i kosztowało ponad 10 tysięcy zł. - Leczenie było bardzo trudne. Pies został trwale okaleczony, bo poniżej uszu lekarze musieli stworzyć dodatkowe otwory, aby mogła przez nie spływać ropa - mówi Anita Chromy z OTOZ Animals Inspektorat Gliwice.

- Teraz Barry czuję się już lepiej, ale wciąż jest wychudzony. To duży pies, więc trochę potrwa zanim odzyska pełnię sił. Stracił słuch, praktycznie w ogóle nie szczeka - dodaje Anita Chromy. Na szczęście, jak twierdzą opiekunowie jego stan psychiczny także systematycznie się poprawia.

Poprzednia właścicielka usłyszała zarzut znęcania się nad psem. - Zgromadzony przez śledczych materiał dowodowy pozwolił na przedstawienie mieszkance Żarek zarzutu znęcania się nad zwierzęciem. Prokurator zażądał dla niej kary ośmiu miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata, zwrotu kosztów leczenia i pokrycie kosztów sądowych. Do tej chwili koszty leczenia psa sięgają prawie 10 tys. zł - tłumaczy Barbara Poznańska.

Na szczęście przyszłość Barry'ego mimo dotychczasowych przeżyć i choroby, rysuje się lepiej.

- Są dwie rodziny, które są zainteresowane jego adopcją. Wkrótce odbędą się spotkania przedadopcyjne i po nich zdecydujemy, gdzie trafi - mówi Anita Chromy.

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE:

Zobacz najważniejsze wydarzenia minionego tygodnia w programie TyDZień