Zawody Furmanów w Węgierskiej Górce, czyli ciężka robota dla twardych facetów ZDJĘCIA

JAK
Jubileuszowe, 10. Zawody Furmanów odbyły się dzisiaj w Węgierskiej Górce. O ile sama impreza z roku na rok rozwija się, to jest problem z chętnymi do powożenia końmi i pracy przy zrywce drewna w beskidzkich lasach.

Po raz dziesiąty spotykamy się w Węgierskiej Górce na zawodach furmanów. Pojawiły się reprezentacje z Czech, Słowacji i Rumunii. Generalnie impreza rozwija się - stwierdził Piotr Tyrlik, wójt gminy Węgierska Górka, który też potrafi powozić furmanką, bo - jak się zwierzył - w młodości pomagał podczas pracy w polu.

W dzisiejszych zawodach wzięły udział 22 zaprzęgi, startowały 44 konie. Furmani musieli zaprezentować nie tylko swoją umiejętność w precyzyjnym kierowaniu furmankami, ale także wykazać się refleksem, umiejętnością przewidywania, opanowaniem, ale także zręcznością i siłą.

ZOBACZ W GALERII ZDJĘCIA

- Koń w lesie, w górach, przy zrywce drewna był i jeszcze przez jakiś czas będzie wykorzystywany, bo na razie nikt nie wymyślił niczego, co mogłoby go w takiej pracy zastąpić- powiedział Wojciech Motyka, zastępca nadleśniczego Nadleśnictwa Węgierska Górka.

Dodał, że wozacy pracujący przy zrywce drewna nie muszą mieć jakiś specjalnych kwalifikacji. Powinni jedynie umieć pracować ze zwierzętami i być przygotowanymi na niełatwą fizyczną pracę. Jednak prawda jest taka, że mało kto chce pracować przy zrywce drewna. Z roku na rok pogłębia się problem z ludźmi chętnymi do takiej roboty.

Żywieckie Gody 2020. Głośne i kolorowe żywieckie dziady na u...

- To ciężka, brudna praca. Dlatego brakuje furmanów. Na naszym terenie szefowie prowadzący zakłady usług leśnych świadczące usługi dla nadleśnictwa narzekają, że mają konie, mają sprzęt, a nie ma ludzi, którzy umieliby te konie poprowadzić. Młodym ludziom nie bardzo się chce, bo każdy woli bezpieczną pracę w ciepłych warunkach - podkreślił Wojciech Motyka. Dodał, że zarobki nie są złe. Nie podał konkretnej kwoty, ale zapewnił, że zrywka drewna zawsze była dobrze płatną pracą.

- Robota nie jest łatwa. Pieniądze mogłyby być większe - stwierdził z kolei Adam Dudek z Kamesznicy, który uczestniczył we wczorajszych zawodach.

- Jeśli sytuacja się nie zmieni, to za parę lat może się okazać, że będziemy mieli konie, ale nie będzie ludzi do pracy - stwierdził Wojciech Motyka. Dodał, że wprowadzenie maszyn może okazać się nieuniknione. Sęk w tym, że takie maszyny są drogie, muszą je obsługiwać ludzie odpowiednio wykwalifikowani, a w górskim terenie i tak wszędzie nie dojadą.

Zobacz koniecznie

Bądź na bieżąco i obserwuj

Najnowsze oferty na Black Friday

Materiały promocyjne partnera

Brexit zmieni zasady handlu polską żywnością

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.