Zbigniew Bródka: Chciałbym trenować w Polsce, widzieć jak rosną córki [BRÓDKA O SOBIE]

Leszek Jaźwiecki
Spokojny, zdyscyplinowany, sumienny, poukładany - tak o Zbigniewie Bródce mówią znajomi, koledzy z pracy i rodzina

Zbigniew Bródka urodził się w 1984 roku w Głownie, położonym między Łodzią a Łowiczem. Najpierw uprawiał lekkoatletykę, a następnie short track.

Pierwszy Polak, który zdobył Puchar Świata w łyżwiarstwie szybkim (na dystansie 1500 m) i złoto na igrzyskach.
Absolwent dwóch kierunków Politechniki Opolskiej: wychowania fizycznego oraz fizjoterapii. Ma żonę i dwie córki.
Zawodowo jest strażakiem pełniącym służbę w Komendzie Powiatowej PSP w Łowiczu.

O tym, kto miał wpływ na jego karierę
Jako zawodnika i człowieka ukształtował mnie pierwszy szkoleniowiec Mieczysław Szymajda. To dzięki niemu połknąłem bakcyla łyżwiarstwa. Trener poświęcał nam swój prywatny czas. Przygotowywał lód przed lekcjami, często w nocy. Jego zaangażowanie mobilizowało nas do treningu. W latach 90. zimy były ostrzejsze, więc młodzież mogła dłużej trenować. (Przygodę z łyżwami zaczynał od short tracku w UKS Błyskawica Domaniewice. W trakcie studiów reprezentował barwy AZS Politechnika Opole).

O miejscach do treningów
Latem nie mam problemów - jeżdżę na rowerze, łyżworolkach, biegam. Na rozpoczęcie sezonu jedziemy za granicę, zwykle na tor w Inzell. W Polsce trenujemy pod gołym niebem, jeśli nie wieje ani nie pada. Jednak jazda na torze otwartym i w hali to zupełnie inne rzeczy.

O trybie życia
Poza domem jestem około 240 dni, większość za granicą. Często wracam do siebie i tylko przepakowuję walizki, bo jadę na kolejne zgrupowanie. A jak już jestem na dłużej, to idę na służbę.

O czasie dla rodziny
Tak naprawdę czasu dla najbliższych jest bardzo niewiele, więc cenię sobie każdą minutę z nimi spędzoną.

O roli rodziny
Nie byłoby tych sukcesów, gdyby nie moja żona Agnieszka. To ona, w czasie kiedy pracuję albo trenuję, zajmuje się córkami - Gabrysią i Amelią. Bardzo brakuje mi częstszych kontaktów, ale kiedy jestem w domu, to bardzo się staram trochę tę swoją nieobecność nadrobić. Pomagają nam też rodzice moi i żony. Nie wiem, czy w ogóle dalibyśmy radę bez nich.
O swoich córkach
Chciałbym móc trenować w Polsce, nie zostawiać swojej rodziny na tak długo i oglądać, jak rosną moje córki będąc tuż obok. W tym momencie częściej widzę je niestety przez Skype'a.

O swojej służbie
Z mojej jednostki na akcje wyjeżdża się około 1000 razy w ciągu roku. Mamy system trzech zmian, więc na jedną wypada około 300 interwencji. Czasami są proste i śmieszne, na przykład kot na drzewie się zdarzy i też trzeba umieć sobie z tym poradzić. Ale bywa i dramatycznie. Najgorsze są wypadki samochodowe, gdy wycinamy blachę, aby uwolnić ludzi uwięzionych w autach. I nie daj Boże, jeśli ofiara wypadku już nie żyje... O dokładniejszych szczegółach akcji nie chcę i nie mogę mówić, obowiązuje nas tajemnica.

O pieniądzach z etatu
Dzięki niemu mogę spokojnie trenować. Dostaję regularną pensję, bez tego nie dałoby się funkcjonować. Łyżwiarstwo to nie piłka nożna czy tenis, gdzie są sponsorzy i wielkie pieniądze. Gdyby nie straż pożarna, nie byłoby mistrza Bródki. Z samego stypendium bym nie wyżył.

O swoim zwycięstwie w Pucharze Świata
Zawsze wiedziałem, że stać mnie na wielkie osiągnięcia. Jak widać, marzenia się spełniają, ale trzeba naprawdę mocno do nich dążyć. Już po tamtym sukcesie telefon nie przestawał dzwonić, ale poradziłem sobie z tym całym zamieszaniem. Dodatkowy stres tylko mnie dopinguje do jeszcze większej pracy.

O sukcesie w Soczi i przerwaniu hegemonii Holendrów
To wszystko wciąż powoli do mnie dociera i pewnie będzie docierało przez najbliższe dni. Dla mnie to coś niesamowitego, że złamałem dominację Holendrów. Myślę, że od teraz będą czuli respekt.
O tricku, który pomógł mu zdobyć złoto
Założyłem stare płozy. Po wyścigu na 1000 m nie mogłem spać. Mimo że robiłem wszystko według - jak mówimy w straży - procedur, to jednak łyżwy nie jechały. Szukałem szczegółu, który mógłbym zmienić i wykorzystać na plus. Doszedłem do wniosku, że nowe płozy są dobrze przygotowane, ale nie jadą, jak bym chciał. W ogóle problemem jest dostać tak świetne płozy, jak mają Holendrzy. Często trzeba ten sprzęt dopracowywać latami, a znaleźć zamiennik jest bardzo trudno. Trzy-cztery razy zmieniałem płozy na nowe i zawsze wracałem do tych starych i sprawdzonych.

O rozmowie z prezydentem
Pan prezydent Komorowski pogratulował mi i podkreślił, że wie, w jakich trudnych warunkach się przygotowywałem, że nie mamy hali. Mówił, że to wielki sukces mój i osób ze mną współpracujących.

O swoich kolegach z pracy
Chciałbym podkreślić zasługi Państwowej Straży Pożarnej - przełożonych i kolegów z jednostki, dzięki którym mogłem wystartować w każdych ważnych zawodach.

O pozasportowym hobby
Rybki, a konkretnie paszczaki. Przy nich najlepiej wypoczywam.

O krytym torze w Polsce
Znalazłem ostatnio u babci na strychu czasopismo z 1988 roku, w którym była informacja, że mamy trzy tory lodowe, jednak świat ucieka do hali. Minęło 26 lat i dalej jest to aktualne.

Koledzy z jednostki o Zbyszku
Jesteśmy dumni z osiągnięć Zbyszka. To zarazem zwykły i niezwykły człowiek. Bardzo sympatyczny, wszyscy go tu lubimy. Swoim zaangażowaniem w treningi zaraża i motywuje kolegów. Jeszcze bardziej staramy się dbać o sprawność, chodzimy na siłownię. Jest dla nas wzorem.

*SOCZI 2014 - IGRZYSKA OLIMPIJSKIE - RELACJE, ZDJĘCIA, CIEKAWOSTKI
*Najlepsze studniówki 2014 w woj. śląskim ZDJĘCIA + GŁOSOWANIE
*TVP ABC I TV TRWAM NA MULTIPLEKSIE. Jak odbierać, jak przeprogramować dekoder?
*Tak kochają tylko Ślązacy ŚLĄSKI SŁOWNIK MIŁOSNY

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

L
Lutek
Wszystko się zgadza, tylko na Boga zmieńcie ten wojowniczy ton. To zwycięstwo,mimo że jest ogromnym sukcesem,jeszcze nie zlamało dominację Holendrów, tak jak panczenistki swoim srebrnym medalem nikomu nie nakopały. To jest buraczany styl niegodny olimpijczyka.
Dodaj ogłoszenie