MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Zdecydowana reakcja kibiców Podbeskidzia na kryzys. Spotkali się z trenerem i prezesem

Kamil Lorańczyk
Kamil Lorańczyk
Kibice liczą na poprawę. W czwartek rozmowy toczyły się przed Stadionem Miejskim w Bielsku-Białej. Zobacz kolejne zdjęcia. Przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE
Kibice liczą na poprawę. W czwartek rozmowy toczyły się przed Stadionem Miejskim w Bielsku-Białej. Zobacz kolejne zdjęcia. Przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE KL
Kibice Podbeskidzia mają dość kryzysu, w jakim od kilku miesięcy znajduje się klub, który dopingują. Niezadowolenie postanowili wyrazić w czwartek, 20 czerwca, przed Stadionem Miejskim w Bielsku-Białej. Nie był to protest, lecz spotkanie oparte na spokojnej rozmowie z nowym-starym trenerem Krzysztofem Brede oraz Krzysztofem Przeradzkim, prezesem klubu.

Kibice Podbeskidzia zgromadzili się przed Stadionem Miejskim w Bielsku-Białej. Doszło do rozmów z trenerem i prezesem

Sympatycy Podbeskidzia podczas czwartkowej zbiórki przed Stadionem Miejskim w Bielsku-Białej mieli protestować przeciwko polityce klubu. W ostatnich miesiącach na napiętą sytuację przełożył się przede wszystkim spadek z pierwszej ligi, ale także klubowe zadłużenie i niedawna rezygnacja trenera Jarosława Skrobacza. Trudno jednak mobilizację kibiców uznać za protest, gdyż – poza banerem wywieszonym na ogrodzeniu – nie sposób było doszukać się wyrazistego sprzeciwu. Doszło natomiast do rozmów, które zgromadzeni odbyli w spokojnej atmosferze z powracającym do Bielska-Białej trenerem Krzysztofem Brede i prezesem Krzysztofem Przeradzkim.

Podczas spotkania obie strony odnosiły się do panującej sytuacji w klubie. Kibice pytali m.in. o perspektywy, zwracali uwagę na potrzebę przeprowadzenia zmian personalnych w zespole Górali, ale także konieczność wypracowania odpowiednich relacji wewnątrz i wokół klubu.

Trener Krzysztof Brede zapewniał, że zamierza budować zespół całkowicie od nowa. W tym celu grupa młodych piłkarzy ma być pod szczególną obserwacją. - Pierwsze kroki są zrobione. Chcemy to robić według określonych ram. (…) Będzie ze mną współpracował Dariusz Kołodziej, który zajmie się ścieżką rozwoju młodych chłopaków. Pamiętacie, że gdy pierwszy raz tu pracowałem, byli tu chłopcy stąd, czyli Gach, Bieroński i Mroczko – mówił trener.

Jego zdaniem przyjście nowych zawodników spoza klubu to kwestia czasu. - Jednym z pierwszych takich zawodników, który ma tworzyć nowy zespół jest Daniel Dziwniel. (…) Zawodnicy chcą się utożsamiać z klubem. Sami do mnie się zgłaszają, albo jak ja zgłoszę się do nich, to chętni są do przyjścia tutaj, bo wiedzą, jaki to jest stadion, miasto i jacy kibice – podkreślał, przyznając przy tym, że decyzję o powrocie do Bielska-Białej podjął w kilkanaście godzin, w czym spora zasługa współwłaściciela klubu Edwarda Łukosza.

Według koncepcji trenera w nowym sezonie w bramce Górali ma stać doświadczony bramkarz. Na ten moment kandydatów jest trzech. Szkoleniowiec na doświadczenie zamierza również postawić w przypadku wyboru dwóch środkowych obrońców. - Za transfery odpowiadam w stu procentach i biorę za to odpowiedzialność. Prezes tylko zapewnia budżet. (…) Z tego zespołu, który spadł praktycznie nie zostanie nikt – dodał.

Prezes Przeradzki zapytany o powody rezygnacji trenera Jarosława Skrobacza, odparł, że to pytanie kibice musieliby skierować do byłego już trenera. Jednocześnie zaprzeczył, by „poszło” o trenera bramkarzy. - Jeżeli chcieliśmy dać kogokolwiek, to zawsze dwa tygodnie wcześniej uzgadnialiśmy to z trenerem. Trener po prostu jednego dnia się zgadzał, a drugiego nie – mówił prezes.

Nie zdradzając ile wynosi aktualne zadłużenie Podbeskidzia, prezes Przeradzki zapewniał o szukaniu rozwiązań na wyjście z tej sytuacji. - Jedyną możliwością jest dopuszczenie nowych akcji na odpowiednią kwotę, aby zniwelowała ten dług. Jakakolwiek sprzedaż akcji tego nie spowoduje – dodał. Nowe akcje objąć mają lokalni biznesmeni.

Od ewentualnego podania się do dymisji obecny prezes jest daleko. - Byłbym bez charakteru, gdybym spadł do 2. ligi i odszedł. Ja mogę odejść jak wrócimy do 1. ligi – stwierdził i dodał, że w jego ocenie gra Podbeskidzia w 1. lidze to plan minimum.

Zapytany o swoją reakcję na informacje, że kibice są mu nieprzychylni, odpowiedział, że jest to dla niego niezrozumiałe.

- Nie wierzę, żeby spadek był całkowicie moją winą. Myślę, że sami potraficie wyciągnąć wnioski, kogo to jest wina. Trzeba wziąć pod uwagę, że nie spada się w ciągu sześciu miesięcy, ale przez ileś lat. (...) Jak widzicie co tu było i co jest, to widzicie, że to narasta. Jestem tu po to, aby to przeciąć – mówił.

Być może krokiem w stronę odbudowy zaufania prezesa okażą się zaproponowane przez niego spotkania. Jak zadeklarował, chce spotykać się z kibicami raz w miesiącu. Według wstępnych założeń, kibice podczas takich spotkań mają mieć też możliwość rozmowy ze sztabem szkoleniowym i zawodnikami.

Dodajmy, że trener Brede związał się z Podbeskidziem dwuletnim kontraktem. Tę funkcję będzie łączyć z pracą dyrektora sportowego.

Kibice liczą na poprawę. W czwartek rozmowy toczyły się przed Stadionem Miejskim w Bielsku-Białej. Zobacz kolejne zdjęcia. Przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE

Zdecydowana reakcja kibiców Podbeskidzia na kryzys. Spotkali...

Nie przeocz

Musisz to wiedzieć

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Sensacyjny ruch Łukasza Piszczka

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na dziennikzachodni.pl Dziennik Zachodni