Zdzisław Krasnodębski: Jeśli Beata Szydło nie zostanie...

    Zdzisław Krasnodębski: Jeśli Beata Szydło nie zostanie przewodniczącą komisji, możemy zagłosować przeciwko von der Leyen

    Agaton Koziński

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Zdzisław Krasnodębski. Profesor socjologii na Uniwersytecie w Bremie. Od 2014 europoseł Prawa i Sprawiedliwości. Autor wielu książek, m.in. „Demokracja

    Zdzisław Krasnodębski. Profesor socjologii na Uniwersytecie w Bremie. Od 2014 europoseł Prawa i Sprawiedliwości. Autor wielu książek, m.in. „Demokracja peryferii”, „Upadek idei postępu”, „Większego cudu nie będzie” ©fot. Grzegorz Dembiński

    Możliwy jest sojusz PiS z partiami Salviniego i Le Pen, ale na naszych warunkach. Przede wszystkim oczekiwalibyśmy od nich jasnych deklaracji dotyczących polityki wschodniej - mówi Zdzisław Krasnodębski, europoseł PiS.
    Zdzisław Krasnodębski. Profesor socjologii na Uniwersytecie w Bremie. Od 2014 europoseł Prawa i Sprawiedliwości. Autor wielu książek, m.in. „Demokracja

    Zdzisław Krasnodębski. Profesor socjologii na Uniwersytecie w Bremie. Od 2014 europoseł Prawa i Sprawiedliwości. Autor wielu książek, m.in. „Demokracja peryferii”, „Upadek idei postępu”, „Większego cudu nie będzie” ©fot. Grzegorz Dembiński

    W ubiegłym tygodniu pan nie został wiceprzewodniczącym Parlamentu Europejskiego, teraz w głosowaniu o obsadzie przewodniczącej komisji ds. zatrudnienia przepadła Beata Szydło. Skąd ta czarna seria?
    To nie jest żadna czarna seria. Mówilibyśmy o takiej, gdyby to były sytuacje przypadkowe - a tu nic takiego nie miało miejsca. To wynik politycznego starcia. Część europosłów jest skłonna podważać system, w ramach którego Parlament Europejski do tej pory działał.

    Podważają system, bo znudziło im się status quo? Czy raczej chcieli was upokorzyć?
    Słowo „upokorzenie” to niewłaściwy język. Po prostu w Parlamencie Europejskim w tej kadencji pojawiła się grupa posłów, która chce prowadzić walkę polityczną.

    Od tego jest parlament.
    Wcześniej wyglądało to inaczej. W poprzednich kadencjach podział nie był tak ostry, walka polityczna ograniczona. Prawo w europarlamencie tworzyło się na zasadzie współpracy - często nawet ponad podziałami partyjnymi. Parlament działał na zasadzie dogadywania się, a nie eliminowania innych grup.

    W obecnej kadencji PE aż 60 proc. europosłów jest nowych - tylko 40 proc. pamięta reguły obowiązujące wcześniej.
    Do tej pory stanowiska w europarlamencie były obsadzane według klucza, którego podstawę stanowi liczebność poszczególnych grup - podziału funkcji dokonywano według zasady proporcjonalności. Już dwa tygodnie temu było wiadomo, której grupie przypadnie ile komisji lub miejsc w prezydium PE. Naszej grupie przypadała jedna funkcja wiceprzewodniczącego europarlamentu, którą ja miałem obsadzić. Podobnie było w poprzedniej kadencji.



    Tyle że poprzednio pan został na tę funkcję wybrany - teraz nie.
    W tej kadencji zaszła jedna poważna zmiana. Grupa liberałów zmieniła się we frakcję Odnówmy Europę - po tym, jak dołączyli do niej europosłowie z partii La République en marche Emmanuela Macrona.
    Liberałowie w europarlamencie - po połączeniu z partią Emmanuela Macrona - bardzo się zradykalizowali
    Na czym polega ta zmiana?
    To już nie jest grupa umiarkowana z liberalnymi akcentami. W tej kadencji ta frakcja się zradykalizowała. Macroniści wyraźnie chcą prowadzić politykę karania za politykę, jaką prowadzą inne państwa, na przykład Polskę za to, że została objęta procedurą art. 7. Ten sam trend widać również u socjalistów. To jest właśnie wynik zmian osobowych w PE - nowi europosłowie są bardziej zideologizowani, nie trzymają się obowiązujących wcześniej zasad.

    W konsekwencji kandydatury Beaty Szydło i pana przepadły.
    Dodatkowo europarlament jest też zirytowany tym, że Rada Europejska odeszła od formuły Spitzenkandidaten, czuje się skrzywdzony. To poczucie połączone z potrzebą walki z populistami - przy czym definicję „populizmu” stosuje się bardzo dowolnie - oraz przestrzegania zasad praworządności przyniosło taki, a nie inny efekt. Elementem ich walki stały się same ramy funkcjonowania parlamentu, naruszenie zasady proporcjonalności, systemu d’Hondta.

    Jak mocno one zaczęły pękać?
    Formalnie cały czas obowiązują - ale jednocześnie pojawia się coraz więcej wyjątków od obowiązujących reguł. My, jako EKR (PiS jest członkiem frakcji Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy - przyp. red.), popieraliśmy kandydatów innych partii - choć przecież nie oznacza to, że podzielamy ich poglądy. Ale w drugą stronę to przestało działać. To sygnał, że kwestionuje się porządek funkcjonowanie parlamentu.

    EKR miał prawo do obsady funkcji szefów dwóch komisji. Z komisją budżetową poszło zgodnie z ustaleniami - natomiast przepadła kandydatura Beaty Szydło. Wygląda to na personalny atak na nią samą.
    To nie był personalny atak. Były rumuński premier Dacian Ciolos, który został szefem frakcji Odnówmy Europę, zapowiedział, że oni jako partia nie będą głosować na kandydatów z krajów, wobec których została wszczęta procedura art. 7. Tyle że czeska partia ANO, która jest członkiem Renew Europe, już się obawia, że stanie się obiektem ostracyzmu. Tak się dzieje, gdy przenosi się walkę polityczną na zasady funkcjonowania. Gdy do tego dojdzie, może nagle narodzić się klimat walki wszystkich ze wszystkimi, co jest jednak sprzeczne z duchem europejskim. Barbarzyńcy w ogrodzie.
    1 3 »

    Czytaj treści premium w Dzienniku Zachodnim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    "NIE" dla lewactwa, każdej narodowości.

    sceptyk (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 3 / 1

    Zielonych kryptokomunistów i ich sojuszników trzeba wykopać z PE.
    W każdy dopuszczalny prawem sposób.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    DZ poleca

    Wideo