"Zgwałcony" to szokujące świadectwo ofiary brutalnego księdza RECENZJA

Piotr Ciastek
Piotr Ciastek
Udostępnij:
"Zgwałcony" - książka Raymonda M. Douglasa, która niedawno trafiła na rynek wydawniczy, to jedna z niewielu historii, jaka ujrzała światło dzienne w takiej formie, a dotyczy gwałtu na mężczyźnie. To w wielu społeczeństwach nadal temat tabu.

Tym razem nie mamy do czynienia z głośną sprawą dotyczącą pedofilii w Kościele Katolickim, a historią dotyczącą osiemnastoletniego mężczyzny, który stał się ofiarą gwałtu dokonanego przez katolickiego księdza. Nie jest to też opowieść zasłyszana, czy anonimowa. Mamy do czynienia ze świadectwem człowieka z krwi i kości, który zdobył się na odwagę opisania swoich przeżyć pod własnym nazwiskiem.

Douglas, który opowiada o swoich traumatycznych przeżyciach sprzed wielu lat, robi to z perspektywy dojrzałego mężczyzny, męża, ojca i cenionego w USA historyka. Po długim czasie milczenia postanowił podzielić się z innymi tym, do czego doszło na jednej z plebanii, gdy mieszkał jeszcze w Europie. Po imprezie na plebanii, na którą zaprosił młodzież tutejszy ksiądz, osiemnastoletni Raymond został brutalnie przez duchownego zgwałcony. Okoliczności tego zajścia nie wyszły jednak od razu na światło dzienne. Raymond bał się, że nikt mu nie uwierzy, wszak w czasach jego młodości nawet centra pomocy dla skrzywdzonych kobiet były jeszcze w powijakach. Choć Raymond wiedział, że powinien zgłosić sprawę na policję, nie zrobił tego tuż po fakcie. Postanowił jednak spróbować swoich sił u przełożonych księdza, którzy jednak nie okazali mu należytego szacunku i zrozumienia. Jeden z duchownych zaproponował mu nawet spowiedź, wszak przecież uczestniczył w grzesznym postępku obcowania z mężczyzną. Kościół nie przejął się tą sprawą, a Raymond wyjechał z miasta i zostawił to wydarzenie za sobą. Jednak jego skutki gnębią go do dzisiaj. Autobiograficzna książka miała na celu nie tylko częściowe uwolnienie się od tego brzemienia, ale przede wszystkim miała poruszyć temat gwałtu na mężczyznach i to, jak w społeczeństwie był, i jest on odbierany.

Douglas porusza kwestię braku wsparcia w wielu krajach dla mężczyzn, którzy padają ofiarami gwałtów. Pisze też o tym, jak ofiara radzi sobie z traumą, w obliczu społecznego braku świadomości na ten temat oraz jak rozmawiać o tym z najbliższymi. Opowiada też o swojej wierze, którą oddziela od poczynań niektórych sług Kościoła.

Lektura "Zgwałconego" sprawia, że czytelnikowi udzielają się emocje bohatera tej prawdziwej opowieści. Wręcz czuje się wstręt, złość i bezsilność podczas czytania niektórych akapitów. Trudno zatem wyobrazić sobie, co musiała czuć w tych chwilach ofiara. Choć Douglas dzieli się swoimi przeżyciami, to robi to rzeczowo i bez użalania się nad sobą. Autor ma nadzieję, że jego książka stanie się małym kamykiem, który wzbudzi lawinę, a sprawy podobne do jego nie będą powodem wstydu dla ofiar, a dla ich oprawców. To naprawdę wartościowy głos w dyskusji na temat przemocy seksualnej i grzechów Kościoła, z których, jak twierdzą jego hierarchowie, chce się oczyścić.

Magazyn reporterów Dziennika Zachodniego TYDZIEŃ

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie