Złodziejska szajka okrada tiry w Cieszynie

Witold Kożdoń
arc
Blady strach padł na kierowców wielkich ciężarówek, którzy zatrzymują się w Cieszynie i okolicy. Od kilku tygodni plagą stały się włamania do tirów. Tylko w lipcu odnotowano kilkanaście takich przypadków, a do trzech kradzieży doszło zaledwie w ciągu jednej nocy.

- Za kradzieżami może stać zorganizowana grupa - uważa Rafał Domagała, oficer prasowy cieszyńskiej policji.

Informacja o serii kradzieży lotem błyskawicy obiegła środowisko kierowców tirów.

- Koledzy ostrzegali o tym przez CB-radio. Ale prawda jest taka, że na złodziei trzeba uważać wszędzie. W samochodzie człowiek śpi z reguły jak zając pod miedzą - mówi Stanisław Staniek z Międzyświecia, kierowca z kilkudziesięcioletnim doświadczeniem, który ciężarówką przejechał całą Europę.

Celem złodziei są ciężarówki jadące drogą ekspresową S1. Na stacji paliw w Ogrodzonej kierowcy tira ze Skarżyska Kamiennej ktoś ukradł 10,5 tys. zł. Kilka dni później na stacji paliw w Pogórzu, gdy kierowca płacił za paliwo, złodzieje uszkodzili zamek w kabinie jego tira i ukradli karty bankomatowe, dokumenty oraz 30 euro.

Przy ulicy Katowickiej w Cieszynie mieszkaniec Tomaszowa Mazowieckiego stracił 5 tys. zł, 40 tys. koron czeskich, komórkę i laptopa. Sposób działania był podobny: złodziej uszkodził zamek w drzwiach i włamał się do kabiny.

Kierowcy tirów zwracają uwagę, że takie kradzieże zdarzają się nie tylko w Polsce.

- W Słowenii, czy we Włoszech to prawdziwa plaga. A nie zawsze można znaleźć miejsce na dużych parkingach dysponujących monitoringiem. Dlatego odtwarzacz DVD czy laptopa trzeba dobrze schować, nim wyjdzie się z samochodu - mówi kierowca tira, który kiedyś także padł ofiarą napadu.

- Złodzieje wpuścili do mojej kabiny gaz - wspomina kierowca.

Rafał Domagała nie ukrywa, że kierowcy sami często kuszą los.

- Scenariusz kradzieży jest z reguły podobny: roztargniony kierowca nie zamyka drzwi kabiny lub zostawia uchylone okno. Wychodzi coś zjeść albo zapłacić za paliwo, a w tym czasie giną pieniądze, dokumenty, telefony, czy laptopy - tłumaczy policjant.

W Cieszynie tiry poszły z dymem

Najgłośniejszą sprawą dotyczącą tirów w powiecie cieszyńskim był gigantyczny pożar, w jakim spaliło się aż 11 wielkich ciężarówek.

W lipcu 2008 roku przy ul. Frysztackiej w Cieszynie spaliło się jedenaście tirów marki renault premium i jeden samochód dostawczy. Auta należały do prywatnego przedsiębiorcy. Pojazdów nie udało się uratować, bo gdy strażacy dojechali na miejsce, płonęły już wszystkie tiry. Ogień szybko się rozprzestrzeniał, ponieważ ciężarówki stały obok siebie w odległości zaledwie jednego metra.

W pobliżu samochodów temperatura była tak wysoka, że na początku akcji gaśniczej strażacy nie mogli się zbliżyć na odległość mniejszą niż 20-30 metrów. Straty oszacowano na 3 miliony złotych.

Rok później, w lipcu 2009 roku, cieszyńska Prokuratura Rejonowa zdecydowała się umorzyć śledztwo w tej sprawie. Powód? Niewykrycie sprawców.

W sprawie włamań do tirów parkujących na Śląsku Cieszyńskim prowadzone jest śledztwo.

Czy strzeżone parkingi dla tirów mogłyby rozwiązać problem kradzieży?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie