Złombol 2011: Te dziewczyny kochają złom [ZDJĘCIA]

Damian Hudzik
Natalia Kaczmarek z Siemianowic Śląskich (25 lat) z zespołu Immortale jedzie w Złombolu po raz drugi. Wcześniej udało się jej dojechać do Stambułu. Spodobała jej się przygoda, imprezy na kempingach i nie zraziła się awariami samochodu. Po drodze ma zamiar odwiedzić znajomych z Anglii i zwiedzić kolejną część świata. Trochę boi się ruchu lewostronnego w Anglii Marzena Bugała
Pokonać 2,5 tys. kilometrów dużym fiatem lub żukiem? Wielu twardzieli mogłoby nie podołać temu zadaniu. Tymczasem dziewczyny, które biorą udział w rajdzie Złombol, udowadniają, że niczego się nie boją - pisze Damian Hudzik.

Jeśli jest weekend, to karawana cudów techniki Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej i krajów zaprzyjaźnionych znajduje się już nad jeziorem Loch Ness. A przynajmniej lwia część samochodów, bo różne rzeczy mogą się zdarzyć po drodze z Katowic do Szkocji.

Złombol, który wyruszył w drogę ze Śląska w sobotę, 23 lipca, to ekstremalna wyprawa samochodami komunistycznej produkcji lub konstrukcji. Uczestnicy wyruszają w świat po to, by przeżyć przygodę życia, zobaczyć nowe miejsca, sprawdzić możliwości swoich "złomów" i świetnie się przy tym bawić. Dodatkowym celem Złombolu jest zebranie pieniędzy dla dzieci z domów dziecka.

Nie zawsze jest tak wesoło, jak się może wydawać. Awarie na trasie są rzeczą naturalną. Nie powinny nikogo dziwić składające się lusterka w dużym fiacie przy zawrotnej prędkości 90 km/h, odpadające rury wydechowe i przegrzewające się silniki. Zaskoczeniem nie powinna być także obecność dziewczyn w tym rajdzie.

W tym roku (Złombol jedzie już po raz piąty) płeć piękna jest reprezentowana licznie, głównie przez dziewczyny, koleżanki, siostry złombolowców. Nie przeraża ich żadne wyzwanie. Są w stanie prowadzić stare żuki i maluchy przez setki kilometrów, byle tylko dojechać do celu.

Dziewczyny pomagały reperować samochody przed wyjazdem, są gotowe na najtrudniejsze wyzwania i nie przeraża je to, że złamią sobie paznokieć podczas wymiany koła w deszczową noc, gdzieś na parkingu w środku obcego kraju.

Rajd w poszukiwaniu potwora z Loch Ness został zaplanowany na pięć dni w jedną stronę i jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, będzie sukces. Wiadomo jednak, że tak się nie stanie. Dużo samochodów zepsuło się po drodze, a część z nich dotrze do Szkocji później niż zakładano lub zawróciła w połowie drogi. Złombolowców to nie boli, liczy się nie tyle złapanie potwora z Loch Ness, co pogoń za nim.

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie