"Złota klatka". Michał Znaniecki w rozmowie z Mateuszem Borkowskim [RECENZJA]

Magdalena Nowacka
Magdalena Nowacka
MANO
"Złota klatka", czyli jak Michał Znaniecki z Mateuszem Borkowskim pokazali, że ograniczenia mogą wzbogacać. Opera rozebrana. Bez wstydu.

"Złota klatka", czyli jak Michał Znaniecki z Mateuszem Borkowskim pokazali, że ograniczenia mogą wzbogacać. Opera rozebrana. Bez wstydu.

Jest taki fragment w filmie "Pretty women", kiedy Edward (Richard Gere) zabiera Vivian (Julie Roberts) do opery. Spektakl nie został wybrany przypadkowo, to "Traviata" Giuseppe Verdiego, opowiadająca o losach i miłości kurtyzany (libretto oparte na "Damie kameliowej" A. Dumasa). Vivian trudno wyrazić emocje po tym spektaklu. W trakcie widzimy łzy, a po...cóż, nie było tam miejsca na filozoficzne porównania. Ale wiemy, że Vivien na pewno po tym "pierwszy razie" pokochała operę.

Opera to świat niezwykły, magiczny. Ma nad nami niezwykłą władzę, jeśli tylko jej się poddamy. Wydobywa z nas pokłady wrażliwości, dostarcza niezwykłych emocji. Ale to także wyjątkowe rzemiosło. Odbierając efekt końcowy pracy wielu osób , zaczynamy się zastanawiać, jak wyglądają kulisy tworzenia dzieła. Teraz mamy okazję, aby to poznać. Czytając "Złotą klatkę. Michał Znaniecki w rozmowie z Mateuszem Borkowskim". Książka ukazała się nakładem Polskiego Wydawnictwa Muzycznego.

Od libretta aż do premiery

Czytamy o inspiracjach, znaczeniu światła, choreografii, kostiumach, aktorach. Miejscach, w których spektakle są prezentowane. Metodzie pracy nad tworzeniem przedstawienia operowego. To wszystko, po kolei, zdradza nam w książce "Złota klatka" Michał Znaniecki.

Znany i ceniony reżyser (przekornie mówiący o sobie, że: "nigdy nie byłem modny"), w tym roku obchodzi , bagatela, 25 lat swojej pracy artystycznej (debiut w wielu 24 lat - w La Scali). Opowiada o rzemiośle operowym. Bez pruderii. Szczerze. Jak zachowuje się w dniu premiery? Za co go wygwizdano? Jak wygląda kwestia decydowania o obsadzie i co ma znaczenie w tworzeniu plakatu przed premierą? Ile zdradza na konferencji prasowej i o tym, jak i dlaczego w ostatniej chwili potrafił zmienić premierową solistkę. Czy bohaterów "Cyganerii" ubrałby w dżinsy? O efektach specjalnych i plenerowych widowiskach. Takich, jak na pustyni w Masadzie, gdzie były siedmiometrowe płomienie i konie z powozami...No i o reżyserowanych przez siebie spektaklach.

Tę książkę czyta się jak fascynującą powieść. I tu należy podkreślić - w dużej mierze, dzięki prowadzącemu te rozmowy.
Mateusz Borkowski, muzykolog, publicysta i krytyk muzyczny, "odpytuje" reżysera w sposób niezwykle przemyślany.
Mamy wrażenie, że chyba nie ma rzeczy, której by o Znanieckim nie wiedział. Pytania są konkretne, szczegółowe. Widać ogromną wiedzę i znajomość tematu. Ale też umiejętność tworzenia klimatu rozmowy.

Borkowski wie, czego czytelnik chciałby się dowiedzieć o operze i o samym Znanieckim. I umie to z reżysera wydobyć. Nie ma w pytaniach banału, chociaż jest prostota, umiejętność spojrzenia z każdej perspektywy. Także takiej, żeby zaciekawić operą i jej kuchnią również tych, których wiedza na ten temat jest powierzchowna. Po tej lekturze, na pewno już taka nie będzie. Natomiast ci, którzy znali operę do tej pory jako melomani, przychodzący na spektakl, zobaczą w niej także cały proces tworzenia.

Logika tworzy dzieło

Przede wszystkim: był pomysł na te rozmowy. Są...logiczne. Przejrzyste, klarowne, mimo ogromu szczegółów, które wynikają z bogatego doświadczenia reżysera. Reżysera, który sam, mimo że obraca się wokół artystów, uprawia rzemiosło. Z polotem, wdziękiem, oryginalnością. Czasem potrafi być bezkompromisowy. Potrafi na próbie generalnej wejść na scenę z nożyczkami i obciąć kołnierz przy kostiumie. Bo chociaż zdaniem kostiumografa, kołnierz jest świetny, to będzie przeszkadzał solistce w scenie pocałunku na scenie.

Jego działania zawsze mają swój sens, potrzebę, uzasadnienie. Momentami wręcz...matematyczne. I - uwaga - ograniczone. Stąd też tytuł - "Złota klatka", która metaforycznie pokazuje ograniczenia (różnego rodzaju) w pracy Michała Znanieckiego. Chociaż w pierwszym odruchu, ograniczenia odbieramy negatywnie, to niesłusznie. "Mówiłem, że potrzebuję ograniczeń. Inaczej moja wyobraźnia rozniosłaby ten świat na kawałki. Złote kawałki, bo klatka świata operowego jest ze szlachetnego kruszcu" - kończy ostatnią z rozmów w książce, reżyser.

Zanim jednak do puenty dojdziemy, wyruszymy w podróż. Zróbmy sobie fliżankę dobrej, aromatycznej kawy. I przygotujmy się na to, że po każdym rozdziale poczujemy, jak otwarto nam nowe drzwi. Zaglądamy do świata Michała Znanieckiego. A ma on tyle barw, ile jest w każdym wyreżyserowanym przez niego spektaklu. Zrobił ich już ponad 200.

Początek, to opowieść o tym, jak Michał Znaniecki wszedł w świat opery. Tak naprawdę, mocno poznał ją oczywiście we Włoszech. Już w czasach studiów w Bolonii zaczął pracować jako bileter i przyglądał się operze od każdej strony. Bycie uważnym obserwatorem, zostało Znanieckiemu do dzisiaj. Ma w sobie skupienie i niezwykłą podzielność uwagi. Do pozazdroszczenia.

Jednocześnie, szczerze i bezpośrednio dzieli się swoimi obserwacjami. Od razu wchodzimy razem z nim w ten świat opery włoskiej, tak zupełnie innej mentalnie, niż nasza. "Chodząc na opery do Teatru Wielkiego w Warszawie, byłem przyzwyczajony do tego, że publiczność zachowuje się grzecznie. W Bolonii przed każdym spektaklem w zamkniętym teatrze odbywały się spotkania klakierów (...) Dwaj szefowie codziennie instruowali studentów, kiedy mają bić brawo, kiedy krzyczeć, ustalali, kto ze śpiewaków im zapłacił, a kto nie. To był szok kulturowy". Tak zaczęło się poznawanie operowego świata w innej kulturze.

Co potem? Michał Znaniecki nie tylko obserwuje. Czyta literaturę muzykologiczną, uczy się czytania nut, poznaje różnego rodzaje emisje głosu. Otrzymuje dwuletnie stypendium i pracę stałego asystenta w La Scali. Propozycję ...odrzuca. Dlaczego? Tego dowiemy się z dalszej rozmowy...

Mateusz Borkowski nie chciał jednak napisać książki o samym Znanieckim. Chciał, razem z reżyserem, pokazać jego warsztat. I to chyba jednocześnie najlepsza forma, aby jednocześnie przybliżyć czytelnikowi samego bohatera, jak i środowisko w którym się obraca.

Tabelki, wykresy i ...łzy

Towarzyszymy reżyserowi od samego początku. Razem z nim wybieramy operę, zagłębiamy się w libretto. Robimy dogłębną analizę. Znowu najbardziej logiczną. Tabelki, schematy, wykresy, a nawet...liczenie słów wypowiadanych przez daną postać. Tu nie ma miejsca na wizję pt. Mam to! Do tej wizji dochodzi się skrupulatną, może nawet dla kogoś żmudną metodą. Kiedy jednak reżyser tłumaczy skąd wynika jedno i co daje, my odkrywamy, że...to ma sens! A logika jest piękna. Także w sztuce. Oczywiście jest to pokazywane na konkretnych przykładach spektakli operowych. Poznajemy także bliżej psychologiczną warstwę aktorów.

Michał Znaniecki, pracując nad operami skomponowanymi 100 czy 200 lat temu, chce pokazać je publiczności tak, aby w nie uwierzyła. Znalazła się w nich odzwierciedlenie własnych emocji, tych dobrych i złych. To nie może być bajka, o której się zapomina. Dlatego reżyser tak dużą wagę przywiązuje do reakcji publiczności. Chce, żeby nie tylko pokochali operę, ale pokochali ją - rozumiejąc. Bo wtedy ta miłość jest wyjątkowa, prawdziwa, głęboka. I ma szansę na przetrwanie. Dlatego nie unika w swoich spektaklach odniesień do popkultury. Nie dosłownie. Tu nie chodzi koniecznie o typowe, modne obecnie unowocześnienie spektaklu. Bardziej o metaforyczne nawiązanie. Wykorzystać do tego można wiele aspektów, żeby to pokazać. Także tych technicznych.

"Lubię łzy,lubię manipulować ludzkimi emocjami(...) Słowom nigdy nie wierzyłem. Jeżeli ktoś potrafi ubrać emocje po obejrzeniu spektaklu w słowo, to znaczy, że coś nie zadziałało" - mówi reżyser.

Mateusz Borkowski przyznał, że on sam nie potrafi powiedzieć czegoś od razu po spektaklu. Ja też nie. I to chyba jest kwintesencją największych emocji. Także tych, po przeczytaniu tej książki. Bo dopiero po ponad miesiącu, jestem w stanie coś o niej napisać...

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na dziennikzachodni.pl Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie