Zoo odbiło się od dna

Agnieszka Widera, Justyna Przybytek
Tygrysem  bengalskim o  imieniu Tarzan  zaopiekowała się Ruda Śląska
Tygrysem bengalskim o imieniu Tarzan zaopiekowała się Ruda Śląska fot. Lucyna Nenow
Po raz pierwszy od wielu lat dyrekcja śląskiego ogrodu zoologicznego nie martwi się tym, że zabraknie pieniędzy na jedzenie dla zwierząt czy łatanie przeciekającego dachu. Zaczęto używać zapomnianego już prawie w zoo słowa - inwestycje.

Przygotowanie audytu energetycznego dla wszystkich 60 obiektów na terenie ogrodu to jeden z dwóch największych wydatków zaplanowanych na 2009 rok. Uzyskanie certyfikatu jest niezbędne do przeprowadzenia modernizacji systemu produkcji i dostawy ciepła do budynków.

- Mamy 32 kotłownie, które powstawały w różnych okresach na przestrzeni ostatnich 40 lat. Wiele z nich już dawno zostało wyeksploatowanych - tłumaczy Kazimierz Dul, dyrektor śląskiego zoo. - Inwestycja będzie realizowana przez kilka najbliższych lat. Zostanie ograniczona liczba kotłowni maksymalnie do trzech, a oprócz wymiany sieci ciepłowniczej czeka nas termo-modernizacja budynków oraz założenie kolektorów słonecznych do podgrzewania wody. Całość kosztować ma około 10-12 milionów złotych, ale już otrzymaliśmy wstępne potwierdzenie, że w znacznym stopniu pomoże nam finansowo Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach - dodaje.

Z większych zakupów ujętych w tegorocznym budżecie znalazła się nowa brama do pawilonu słoni. Sporo planuje się też remontów. Naprawy wymagają przede wszystkim dachy, skorodowane rynny i okucia. Na ten cel zostanie w bieżącym roku wydanych 485 tys. zł. Za 97 tys. zł zostanie położony nowy asfalt w alejkach, które w wielu miejscach, po licznych naprawach podziemnych instalacji i na skutek rozrastania się korzeni drzew, przypominają ser szwajcarski. Dawny blask za 63 tys. zł odzyskać ma brama wejściowa i ogrodzenie zoo. Pawilony i wewnętrzne ogrodzenia czeka wielkie malowanie.

Nie zapomniano o betonowych dinozaurach. Figury przedpotopowych gadów pokryje się żywicą, uzupełni ubytki i odmaluje.

Od sierpnia ubiegłego roku, kiedy to zoo stało się samodzielną jednostka podlegająca samorządowi województwa, wiele już się zmieniło.

- Środki przygotowane przez marszałka i sejmik województwa śląskiego w pełni pokrywają się z naszymi oczekiwaniami. Wreszcie mamy zapewnione pieniądze na bieżącą działalność, a przez wiele lat nawet z tym było bardzo krucho - przyznaje Dul.
Zoo imało się różnych sposobów na pozyskiwanie finansów. Jednym z pomysłów, który sprawdza się do dziś, jest sponsorowanie zwierząt. A samorządy biją się o zwierzaki. Najlepiej duże, silne i groźne. Tak, aby za niewielką kasę dobrze i skutecznie promować wizerunek swoich miast. Bo obok klatki można ustawić logo miasta.

Katowice i Gliwice powalczyły o lwy. Z boju zwycięsko wyszły Katowice, teraz płacą 1.6 tys. zł miesięcznie za utrzymanie dwóch lwów.

- Na pewno wykorzystamy adopcję w celach marketingowych, ale przy okazji pomożemy ogrodowi. Lew pasuje do Katowic, kojarzy się z królem dżungli, z siłą i potęgą, tak jak stolica aglomeracji. Z Gliwicami chcieliśmy się podzielić oddalibyśmy jednego lwa, a w zamian zaadoptowalibyśmy inne zwierze - wyjaśnia Jakub Jarząbek z katowickiego biura prasowego.

Jednak w Gliwicach odpuścili. - Były przymiarki do lwa, ale Katowice nas uprzedziły - usłyszeliśmy potwierdzenie w w magistracie.

- Idea polega na objęciu patronatu nad którymś ze zwierząt, chodzi o ochronę przyrody - mówi Dul.
Mniej idealistyczne są pobudki samych samorządów. To raczej mania wielkości, niż postawa proekologiczna. Gliwice nie dostały lwa, więc obrażone nie przygarnęły żadnego innego zwierzaka.

Do adopcji przymierzają się też kluby sportowe. Po tym jak Polonia Bytom przygarnęła i sponsoruje orła bielika, GKS Katowice zapragnął mieć tygrysa. Jak się okazało tygrysa sprzed nosa zgarnęła piłkarzom z Bukowej Ruda Śląska. Zarząd klubu adopcję odpuścił.

W sumie swoich finansowych opiekunów posiada ponad dwadzieścia zwierzaków. m.in. gepard, żyrafa, sowa śnieżna, wilk grzywiasty, koza karłowata, puma czy tapir.

Za tygrysa Ruda Śląska na konto zoo będzie co miesiąc przelewać 1.000 zł. - Koszty utrzymania poszczególnych zwierząt są znacznie wyższe - przyznaje Marek Kocurek, asystent dydaktyczny zoo. - Bardziej chodzi o to, by mieszkańcy poczuli się odpowiedzialni za losy zwierząt oraz ogrodu, który przecież jest nasz, śląski.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie