Zostawcie w spokoju dobrą żywność, apelują beskidzcy górale

    Zostawcie w spokoju dobrą żywność, apelują beskidzcy górale

    Jacek Drost

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    ©arc

    Beskidzcy gospodarze popierają akcję "Zostawcie w spokoju dobrą żywność", prowadzoną przez Związek Przedsiębiorców i Pracodawców.

    ©arc

    Popieramy tę kampanię, bo ludzie mówią, że jest gorzej jak za czasów okupacji. Nie wiem, czy jest jeszcze jakiś kraj w Europie, który stosuje tak restrykcyjne przepisy wobec małych gospodarstw. Produkcja i sprzedaż wyrobów tradycyjnych są tak obwarowane różnymi przepisami, że dla normalnego człowieka to niewyobrażalne - irytuje się baca Józef Michałek z Istebnej, działający w Związku Podhalan, Oddział Górali Śląskich.

    Zbigniew Kmieć, jeden z inicjatorów kampanii "Zostawcie w spokoju dobrą żywność": - Polska ma najbardziej restrykcyjne ustawodawstwo w zakresie obrotu żywnością na małą skalę w całej Unii Europejskiej.

    Związek Przedsiębiorców i Pracodawców podkreśla, że polski rolnik właściwie nie ma możliwości legalnej sprzedaży swoich produktów klientowi.
    Jest zmuszany do sprzedaży pośrednikom. Restrykcyjne prawo dotyczy też drobnych producentów zdrowej żywności. Podlegają oni takim samym rygorom jak wielkie koncerny. Większość z nas uważa, że to wynik regulacji unijnych.

    Okazuje się, że nie! ZPiP przeanalizował dyrektywy unijne i regulacje obowiązujące w innych krajach UE. Wynik jest druzgocący dla polskiego rządu - absolutna większość represyjnych regulacji to nie unijne dyrektywy, tylko pomysły naszych biurokratów. Na przykład w świetle polskich przepisów rolnik sprzedający dżem z owoców z własnego gospodarstwa musi zarejestrować pozarolniczą działalność gospodarczą, stając się płatnikiem podatków PIT i VAT. Prawo unijne nie nakłada takiego wymogu. A gospodarz wypiekający i sprzedający na małą skalę chleb z własnej mąki, musi złożyć do sanepidu wniosek o wpis zakładu do rejestru i zatwierdzenie go po uprzedniej kontroli. Unia też nie nakłada takiego obowiązku.

    - Jesteśmy w tej samej Unii co Włosi, których prawo stanowi, że żywność na małą skalę należy wytwarzać w "czystym pomieszczeniu". W Polsce istnieją całe tomy różnych przepisów, które to opisują, i zastęp biurokratów, który ma to egzekwować - podkreśla Cezary Kaźmierczak, prezes ZPiP.

    Baca Michałek tłumaczy, że teren Karpat jest predysponowany do wytwarzania tradycyjnej, ekologicznej żywności regionalnej, czyli robionej zgodnie ze starymi recepturami, np. wędzonych kiełbas czy serów owczych, popularnej miodunki czy tatarczówki. Jeśli jednak te restrykcje będą się pogłębiać, ludzie przestaną hodować kury i owce, wytwarzać żywność tradycyjną. To zabije wieś.

    - Wypycha się produkcję żywności tradycyjnej na margines. Wszyscy mamy być konsumentami żywności przemysłowej sprzedawanej w hipermarketach. Robi się ułatwienia dla hipermarketów i niszczy wytwarzanie żywności na wsi, gdzie przez całe wieki tylko tym się zajmowano. Chcemy robić tradycyjną żywność, by ludzie mieli wybór - mówi baca Michałek.


    *Matura 2014 ARKUSZE + KLUCZ ODPOWIEDZI + PRZECIEKI
    *Elementarz: Bezpłatny podręcznik POBIERZ PDF
    *Weź udział w quizach Dziennika Zachodniego. SPRAWDŹ SWOJĄ WIEDZĘ
    *Prawo jazdy kat. A. Egzamin na motocykl [PORADNIK WIDEO, ZDJĘCIA PLACU]

    Czytaj treści premium w Dzienniku Zachodnim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    DZ poleca

    Wideo