Żydowska Cafe Jerozolima w Będzinie otwarta ZDJĘCIA

Magdalena Nowacka-Goik
Cafe Jerozolima
Cafe Jerozolima Arkadiusz Ławrywianiec/DziennikZachodni
Pierwsza, i jak na razie jedyna w Zagłębiu i na Górnym Śląsku, żydowska kawiarnia, według pomysłu Adama Szydłowskiego, pachnie cynamonem i przyciąga przedwojenną muzyką. To Cafe Jerozolima w Będzinie.

Dorota Bergman, rocznik 1929, dawna mieszkanka Będzina, dzięki Cafe Jerozolima przeniosła się do szczęśliwego świata dzieciństwa.

- "Panie Adam, czy pan wie, co pan zrobił? Ja ostatni raz w takiej kawiarni byłam, jak miałam dziesięć lat i jadłam tam piernik polany czekoladą". Tak mi powiedziała - mówi Adam Szydłowski, pomysłodawca, projektant i menedżer Cafe Jerozolima w Będzinie. - Te słowa to dla mnie największa satysfakcja - podkreśla.

Czasy sprzed Holokaustu, retro wielokulturowe

Wszystko od początku do końca jest dopracowane. Nawet data oficjalnego otwarcia (przedpremiera była 5 września) - wtorek, 15 września. W tym dniu wypada Rosz Haszana, czyli powitanie Nowego Roku 5776. A dokładnie, zaczyna się on z zachodem słońca w niedzielę, 13 września, a kończy o zmroku we wtorek, 15 września. Tak więc symbolicznie.

A pomysł był taki: chodziło o stworzenie miejsca, gdzie będzie można mówić o historii byłych mieszkańców Będzina. Konkretnie - tych żydowskich.

Nie bez przyczyny Będzin. To miasto nazywane było Jerozolimą Zagłębia. Od lat przyjeżdżają tu dawni mieszkańcy, także ich dzieci i wnuki. I w tym mieście nie brakuje osób, choćby związanych z Towarzystwem Przyjaciół Będzina czy Fundacją Brama Cukermana, którzy dbają o zachowanie śladów żydowskich. Ale kawiarnię mógł stworzyć tylko Adam Szydłowski.

- Od lat słyszę, że muszę być Żydem, inaczej bym tylu rzeczy związanych z kulturą i historią żydowską nie robił. Niech będzie, że jestem. Chociaż nie jest to niestety prawda - przyznaje Adam. Po latach organizacji Dni Kultury Żydowskiej, odkryciach synagogi Mizrachi, rekonstrukcjach historycznych związanych z gettem będzińskim, przyszedł czas na skonstruowanie wehikułu czasu. Bo tak właśnie mamy się poczuć, wchodząc do Cafe Jerozolima. Jak w Będzinie lat dwudziestych XX wieku...

- Muzeum, galeria, to wszystko spełnia taką rolę. I o tym rozmawiałem z Benim (Bernard Lemel z rodziny Lemel, właścicieli kamienicy, w której znajduje się kawiarnia - przyp. red.). Beni mówił, że ważne jest utrwalenie pamięci. Ale dla mnie taka forma brzmiała martwo. Chciałem stworzyć miejsce bardziej ekspresyjne, żeby działało na wszystkie zmysły: wzrok, słuch, węch, dotyk - opowiada Adam. I jeszcze jedno. - Pokazujemy Będzin wielokulturowy, z muzyką przedwojenną, próbujemy odtworzyć atmosferę wesołego, przedwojennego miasta, gdzie Żyd i Polak żyli bramę w bramę, przyjaźnili się, prowadzili wspólne interesy - mówi Szydłowski.

Jeździł do Jerozolimy i Krakowa, potem wracał do Będzina. Patrzył, jak wyglądają knajpki w Jerozolimie, jak pachną. Przywoził zamknięte w puszkach oryginalne przyprawy. Zaglądał do kawiarni na krakowskim Kazimierzu. Długie godziny spędzał na wertowaniu zdjęć przedwojennych lokali. I w końcu zrodziła się koncepcja. Zaraził nią Bartosza Rybaka, który zgodził się poprowadzić to miejsce.

Historie cynamonowe, czyli kto uśmiecha się z fotografii

Pachnie cynamonem, mocną kawą. W menu m.in. pascha. Dwie sale, wypełnione przedmiotami, z których o każdym można napisać osobną historię. Wiele z nich pochodzi z prywatnej kolekcji Szydłowskiego.

- Można kupić stare odważniki, ale te z gwiazdą Dawida są wyjątkowe - pokazuje.

Judaikami zaczął się interesować jeszcze jako nastolatek. Zbiera je od 15 lat. Pierwsza sala to żydowska kuchnia. Jabłecznik posypany cynamonem, kawa z mlekiem, pascha. - Cymesy, czyli na słodko, a potem, po otrzymaniu koncesji, będą też izraelskie wino i piwo oraz potrawy koszerne - obiecuje Adam. Na ladzie menora (siedmioramienny kandelabr), na futrynach mezuza (zwitek pergaminu z naniesionymi dwoma fragmentami Tory). Sporo tu przedmiotów związanych też z rzemiosłem. No i słychać muzykę, bo przecież nie może być Żydów bez muzyki. Oczywiście też oryginalnej, z tamtych czasów. Także klezmerskiej. Kafle z pieców żydowskich. Nad wejściem oddzielającym drugą salę - fragmenty Tory. Uratowany kufel z dawnej warszawskiej fabryki, przechowywany przez Żydów z Będzina. Plakaty żydowskiej drużyny sportowej z Będzina. Skrzynka z fabryki metalu w Będzinie, prowadzonej przez Żydów. Każdy przedmiot staje się inspiracją do rozmowy.

Przed wojną, w kamienicy, gdzie znajduje się kawiarnia, był zwykły żydowski dom. Ulica Modrzejowska była chyba najbardziej żydowską z całego miasta. Dlatego miejsce na zrobienie tutaj lokalu Cafe Jerozolima nie jest przypadkowe. To po prostu musiało być tutaj. Kilka lat temu była tu kwiaciarnia, potem firma sprzedająca okna. Aż wreszcie kawiarnia. Z klimatem przedwojennego, żydowskiego domu.

Adam Szydłowski dotarł do właściciela kamienicy. Ma zdjęcie, na którym młody Bernard Lemel stoi przed budynkiem. W drugiej sali jest napis przypominający, do kogo należał ten dom. Na fotografiach poszczególni członkowie rodziny Lemel.

- Wnuk właściciela wykonuje w Izraelu zegary z drzewa oliwnego. Taki zegar nam przysłał. Przy zegarze, na ścianie, jest fotografia jego dziadka. Historia zatacza koło - pokazuje Szydłowski. Zdjęć jest oczywiście więcej. Żadna z postaci na fotografiach nie jest bezimienna. To autentyczni będzińscy Żydzi. Ci, którym udało się ocalić życie, i ci, którzy zginęli w krematoriach, zostali zastrzeleni, zmarli w obozach z powodu chorób i wycieńczenia. Fotografie dzieci, które były tu szczęśliwe, rodziły się i mieszkały w Będzinie, nie przeczuwając, że ich beztroskie dzieciństwo przerwie tragedia wojenna. Na zdjęciach uśmiecha się mały Menachem Liwer, dzisiaj przewodniczący Światowego Związku Żydów Zagłębia, który przeżył piekło wojenne, doczekał współczesnych czasów i zobaczył kawiarnię kilka dni temu. Ale i zdjęcie Inki, córki pisarza Wygodzkiego, tragicznie zmarłej w pociągu do Auschwitz. Jest uśmiechnięta Eugenia Prawer, której też udało się przeżyć Holokaust, i również szczęśliwie ocalona Linka Gold, przyjaciółka Rutki Laskier, ale i sama Rutka, nasza będzińska Anna Frank, której historię poznaliśmy kilka lat temu. A do tego dokumenty - meldunki, rachunki. Na całej jednej ścianie: zdjęcie wnętrza synagogi Mizrachi, jeszcze przed renowacją. Fotografie Jerozolimy. Jarmułka.

Miejsce kultowe, z humorem żydowskim i lekcją historii

Raz w miesiącu będą tu koncerty, spotkania z humorem żydowskim. Wreszcie - lekcje historii.

- Chyba już się nie boję, że ludzie tego nie zaakceptują. O tej żydowskiej przeszłości Będzina mówimy tu od lat. Myślę, że zmieniliśmy trochę mentalność - mówi Adam.

Z realizacji tego pomysłu cieszy się także Marcin Lazar, prezes Towarzystwa Przyjaciół Będzina, pasjonat kultury żydowskiej, nauczyciel historii. - Od lat staram się moich uczniów zainteresować historią, kulturą i tradycją żydowską, która tak bogato jest związana z przedwojennym Będzinem. Staram się przekazywać im to w odpowiednich miejscach, np. na dawnym cmentarzu żydowskim, którym też się opiekujemy. Rozmawiałem z Adamem i na pewno jeszcze w tym roku zorganizuję w kawiarni lekcję o judaikach i historii przedwojennego Będzina. Z pewnością w tym miejscu bardziej dotrze to do młodych ludzi, niż gdyby słuchali tych wiadomości w klasie, w szkolnej ławce - mówi. Przyznaje też, że powstanie tego miejsca cieszy go, bo wpisuje się w działalność, którą od 25 prowadzi TPB. - Zawsze kładliśmy nacisk na budowę dialogu polsko-żydowskiego między obecnymi i dawnymi mieszkańcami Będzina. To dobrze, że to miejsce nie będzie zwykłą kawiarnią, a skupi w sobie wiele funkcji. Mam nadzieję, że ożywi Będzin - podkreśla.

Żydzi w Będzinie

Żydzi w Będzinie tak naprawdę mieszkali od zawsze. W Radzie Miejskiej, wyłonionej w roku 1917, na 23 radnych Żydami było... 23. Spis powszechny w roku 1921 wykazał, że mieszkało tutaj wtedy 17 tysięcy 290 Żydów. W 1931 było już ich 21 tysięcy, a w 1938 roku - około 22 tys. 500. Do 1943 r. na terenie Będzina mieszkało jeszcze około 18 tys. Żydów. 1 sierpnia 1943 roku rozpoczęła się ostateczna akcja likwidacyjna gett w Będzinie i na Środuli w Sosnowcu. Nie obyło się bez walk. Żydów z getta deportowano do obozu zagłady Auschwitz-Birkenau. Ostatnia grupa Żydów z getta będzińskiego została deportowana do Auschwitz w lutym 1944 roku.


*Złoty pociąg odnaleziony! Już rozpala wyobraźnię ZŁOTY POCIĄG MEMY
*Gala BCC Katowice, czyli rewia luksusu i przepychu ZOBACZ ZDJĘCIA
*Tak policja z Katowic zatrzymuje handlarza dopalaczami ZDJĘCIA + WIDEO z zatrzymania
*Tak się bawią Katowice! Koncert na 150-lecie Katowic URODZINY KATOWIC ZDJĘCIA

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
mundirf
bedzinskie goye sponsoruja ten lokal
J
Justyna
CAFE JEROZOLIMA, to genialny pomysl na polaczenie kawiarni,muzeum i galerii.Eleganckie wnetrza pelne historii i wspomnien,przedwojenne melodie puszczane na przemian z muzyka klezmerska,zapach kawy i cynamonu,sprawiaja, ze w kawiarni panuje niepowtarzalna atmosfera.Zapraszam do CAFE JEROZOLIMA na chwile zapomnienia.
M
Matylda
Bylam w Cafe Jerozolima kilka razy i bardzo polecam,to niezwykle miejsce w przedwojennym stylu.Mily nastroj,wnetrza retro,eksponaty i pamiatki pochodzenia zydowskiego,bardzo dobra kawa i przepyszne ciasta (pieczone wedlug oryginalnych przepisow z Izraela).Obsluga w Cafe jest mila i profesjonalna,a wlasciciel bardzo przystojny.Kiedy tu wpadam,przenosze sie do zupelnie innego swiata.
K
Kama
Interesuję się żydowską kulturą, więc dla mnie to idealny pomysł. Odwiedzę niebawem :)
M
Mac
Ej, to jest prywatna inicjatywa i biznes, nikt społecznych pieniędzy nie będzie dokładać, tak jak nikt nie dokłada do pizzeri czy pubu. Będzie na siebie zarabiać - przetrwa. Nie będzie - pewnie nie przetrwa. Ja zamierzam odwiedzić, czy raz czy wiele to się zobaczy.
l
lama lo lama ken
Żydowska to chyba za dużo powiedziane, po prostu mieszkanie przerobione na kafejkę i tyle. Trochę starych zdjęć, napisów hebrajski i już. Ale tak na prawdę z kulturą żydowską, bo przypuszczam że na nią chcą się powoływać ci ludzie, nie ma nic wspólnego. Na Kazimierzu w Krakowie pełno jest tego typu przedsięwzięć. Stare meble, świeczniki na stołach, zdjęcia na ścianach, trochę starych mebli i tyle. Wchodzisz do takiej kafejki, otwierasz menu a tam nie ma śladu na temat zwyczajów żydowskich. Dlatego takie pomysły w naszym kraju trochę mnie śmieszą. Na przykład w Katowicach na ul. Wawelskiej przez pewien czas funkcjonowała kafejka, której wewnętrzny wygląd i aranżacja miała nawiązywać do twórczości Antonio Gaudiego. Była to próba stworzenia barcelońskiej atmosfery w Katowicach. Nic z tego oczywiście nie wyszło. W ostateczności kafejka upadła, teraz jakiś kolejny śmiałek próbuje ją reaktywować. Podobnie było z restauracją grecką na Stawowej, czy restauracją hinduską, wietnamską, japońską itp. Generalnie Polakom się wydaje, że są w stanie stworzyć u nas niepolski nastrój w kafejce. Nic bardziej mylnego. To, że ktoś był gdzieś na wycieczce w jakimś egzotycznym kraju lub przeczytał jakieś historyczne książki lub posiada przedmioty związane z jakąś kulturą nie oznacza od razu, że poznał na tyle daną kulturę, która później uprawniałoby taką osobę do przedsięwzięcia, jak wspomniana żydowska kafejka.
W
Waldi
I jak zwykle diabeł tkwi w szcżegółach......zapytajmy oficjalnie wladze miasta albo ministrestwo kultury , ile doplaca na utrzymanie tej "kawiarenki" w ramaach zachowania dziedzictwa kulturowego.
Dodaj ogłoszenie