Żywiec: Dokumenty kombatantów trafiły na śmietnik

Łukasz Gardas, Aldona Minorczyk-Cichy
Włamano się do naszej szafy, a dokumenty wrzucono do worków - mówi Stanisław Suchanek
Włamano się do naszej szafy, a dokumenty wrzucono do worków - mówi Stanisław Suchanek Fot .Łukasz Gardas
Czy Marian Ormaniec, szef śląskiego PSL i kandydat w zbliżających się wyborach do europarlamentu, pod koniec kwietnia włamał się się do szafy Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej w Żywcu? Czy zniszczył ich dokumenty?

Wojenni weterani twierdzą, że tak. Ormaniec zaprzecza. Sprawę bada prokuratura. - Zawiadomienie o włamaniu do szafy wpłynęło do nas 5 maja. Trwają czynności sprawdzające - wyjaśnia prok. Alicja Borowska, szefowa Prokuratury Rejonowej w Żywcu.

Wstępnie przyjęto, że mogło dojść do zniszczenia, uszkodzenia i nieuprawnionego przechowywania dokumentów, w tym akt osobowych (art.276 kodeksu karnego).

Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa wpłynęło 5 maja

- Grozi za to grzywna, ograniczenie wolności lub do 2 lat pozbawienia wolności - wylicza prok. Borowska. Dodaje, że policja przesłuchała już pierwszych świadków. Trwa zabezpieczanie dowodów.
W kwietniu rozpoczął się remont siedziby PSL przy ul. Kościuszki 7 w Żywcu. W tym samym budynku siedziby mają także inne organizacje, m.in. byli żołnierze Armii Krajowej. Mają tam szafę z dokumentami i sztandar. Kłopotliwi nie są, bo bywają rzadko: raz lub dwa razy w miesiącu.
Pod koniec kwietnia por. Stanisław Suchanek został zaalarmowany, że cenne dokumenty związku, drzewce sztandaru i orzeł zostały wyrzucone.

- Ustaliliśmy, że to Marian Ormaniec kazał pracownikom remontującym budynek wywieźć je na śmieci. Przyznał się nam i mętnie tłumaczył - mówi porucznik Suchanek.
Jak ustaliliśmy Ormaniec nie zgłosił oficjalnie remontu budynku w administracji, czyli w żywieckim TBS.
Prezes towarzystwa Grażyna Kita przyznaje, że Marian Ormaniec zadeklarował remont dzierżawionych pomieszczeń. - Było to jednak bardzo ogólnikowe stwierdzenie, bez podawania konkretnego zakresu robót i terminów ich rozpoczęcia - wyjaśnia Kita.

27 kwietnia byli żołnierze AK spotkali się Ormańcem. Kandydat PSL na europosła obiecał , że sprawę załatwi. Efektów nie widać, a kontakt się urwał.
O zamieszaniu z dokumentami żołnierzy Ormaniec nie chciał wczoraj rozmawiać także z nami: - Rozmawiałem z tymi panami i wydaje mi się, że już wszystko sobie wyjaśniliśmy.
Dodał, że szerzej sprawy komentować nie będzie: - Jest sesja Sejmiku Województwa Śląskiego, którego jestem radnym. Nie mam czasu - powiedział.

- To wszystko jest bardzo smutne. Będziemy interweniować - mówił nam w środę Józef Rell, przewodniczący komisji historycznej związku.
Weterani o sprawie powiadomili wojewodę śląskiego Zygmunta ukaszczyka i wicepremiera Waldemara Pawlaka, szefa PSL.

Członkowie żywieckiego koła Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej w budynku przy ul. Kościuszki 7 są już od kilkunastu lat. Płacą regularnie czynsz i z nikim się nie kłócą. Na to, jak pod koniec kwietnia zostali potraktowani przez szefa śląskiego PSL i kandydata w eurowyborach, Mariana Ormańca, mają tylko jedno określenie: - Skandal!

Zniszczenie szafy i wyrzucenie na polecenie Ormańca przez lata gromadzonych dokumentów bardzo ich wzburzyło. O tym, co się stało, powiadomili starostwo żywiec-kie, wojewodę śląskiego Zygmunta Łukaszczyka, prezesa PSL Waldemara Pawlaka, prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego, a także Zarząd Główny ŚZŻAK w Warszawie.

- Pismo jeszcze do nas nie dotarło. To smutne. Powiadomię o tym prezesa, pułkownika Czesława Cywińskiego - mówił nam wczoraj Józef Rell, przewodniczący komisji historycznej związku.
Byli żołnierze w Żywcu wraz z inną instytucją zajmują niewielki pokój. Zbierają się w nim raz lub dwa razy w miesiącu, a także z okazji świąt i uroczystości państwowych. Za cały majątek mieli tam szafę, a w niej dokumenty: ankiety personalne, protokoły z zebrań, korespondencję, pisma i wnioski dotyczące odznaczeń i stopni wojskowych. Po rozwiązaniu organizacji miały trafić do Instytutu Pamięci Narodowej jako dowody z pięknych kart w historii Żywiecczyzny.

- Przez te wszystkie lata nie było żadnych animozji. Dopiero jak zjawił się Ormaniec. Zaczął budynek remontować. Zapowiadał, że zrobi z niego wzorcową siedzibę swojej partii. Nas zapewniano, że nadal będziemy tam mieć swój kącik, a tu taki skandal - ubolewa porucznik Stanisław Suchanek, szef żywieckiego oddziału związku.
Grażyna Kita, prezes ży-wieckiego TBS, przyznaje, że Marian Ormaniec zadeklarował remont dzierżawionych pomieszczeń.
- Zostaliśmy powiadomieni o chęci przeprowadzenia prac remontowych, ale musimy mieć jeszcze zgłoszenie przed przystąpieniem do nich - podkreśla Kita. Jak dodaje, na razie nikt w tej sprawie do nich nie wystąpił. TBS podpisało z Ormańcem umowę na dzierżawę pomieszczeń na czas nieokreślony.
Pod koniec kwietnia do porucznika zadzwonili pracownicy zaprzyjaźnionej spółki z informacją, że dokumenty związku zostały wrzucone do czarnych worków na śmieci i czekają na wywiezienie. Byli żołnierze natychmiast przyjechali do siedziby związku.

- Ustaliliśmy, że to Marian Ormaniec kazał pracownikom remontującym budynek je wywieźć. Przyznał się nam i mętnie tłumaczył - irytuje się porucznik Suchanek.
27 kwietnia byli żołnierze AK i NSZ spotkali się Ormańcem. - Powiedział, że robotnicy źle go zrozumieli, obiecał naprawić krzywdę. Ale do dzisiaj nie zrobił nic - irytuje się prezes związku.
1 maja członkowie związku ponownie przyszli do swojego biura. Pojawiła się tam ich szafa. Z wyrwanymi zamkami. Dokumenty, kiedyś poukładane i sumiennie posegregowane, zostały byle jak wrzucone do worków i pomieszane z książkami.

- Teraz leżą pod folią zabrudzoną farbą. Nie wiemy, czy są w komplecie, czy też zostały rozszabrowane. To skandal - irytuje się porucznik Suchanek.
W środę w budynku przy Kościuszki było pusto.

Na brudnych podłogach leżały worki, do których zapakowano książki, gruz i dokumenty należące do kilku różnych instytucji, jakie dzielą lokal z PSL-em. Zniknęła też część starych mebli.
Sprawę bada prokuratura. Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa wpłynęło 5 maja.
- Policja na nasze zlecenie przesłuchuje świadków, weryfikuje zawiadomienie - wyjaśnia prok. Alicja Borowska, szefowa Prokuratury Rejonowej w Żywcu.
Marian Ormaniec z dziennikarzem rozmawiać nie chciał, bo jak stwierdził, nie ma na to czasu: - Na dodatek mam złe doświadczenia z mediami - podkreślił. Dodał, że sprawy komentować nie będzie: - Wydawało mi się, że wszystko z tymi panami wyjaśniłem.

Przypadki szefa śląskiego PSL

W 2008 roku Marian Ormaniec stracił stanowisko wicemarszałka województwa śląskiego. Stało się tak m.in. po publikacjach "Polski Dziennika Zachodniego" na temat nepotyzmu, forowania zaprzyjaźnionych osób i rodziny. Bezpośrednim powodem była nasza publikacja o szkoleniu pracowników śląskich "pośredniaków" zorganizowanym na wyraźne polecenie pracowników Wojewódzkiego Urzędu Pracy w ośrodku Beskidek w Gilowicach. Ormaniec w rozmowie z "PDZ" przyznał, że ośrodek należy do jego syna Wojciecha. Potem wielokrotnie publicznie temu zaprzeczał. Robił to przed kamerami i podczas posiedzenia Sejmiku Śląskiego. W końcu na konferencji w siedzibie partii przyznał, naciskany przez dziennikarzy, że ośrodek jest własnością jego żony. Ponieważ nie ma z nią rozdzielności majątkowej - także i jego.
Kilka lat wcześniej Ormaniec stracił również stanowisko wicewojewody. Jednym z powodów było ujawnienie przez media, że spółka jego żony zatrudniała nielegalnych pracowników.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie