3xWETO: Manifestowali czy spacerowali pod czujnym okiem policji...

Marek Szczepański
Marek Szczepański
Marek Szczepański
Trwają wakacje. W świecie polityki przyjęło się ten czas określać sezonem ogórkowym. To zwykle kilka tygodni, kiedy gmachy rządowe i parlamentarne pustoszeją, a Polacy odpoczywają od mniej lub bardziej nieprzemyślanych wypowiedzi rodzimych polityków. Jednak kilka dni lipca 2017 roku zapisze się w najnowszej historii Polski jako czas ulicznych manifestacji.

Tysiące Polaków, nawet policja tego nie kwestionuje, wyszło na ulice ponad 100 polskich miast i miasteczek, aby pokojowo, w towarzystwie rodziny, przyjaciół i znajomych, wyrazić sprzeciw wobec projektów ustaw zmieniających wymiar sprawiedliwości.

Polski rząd chciał zreformować sądy powszechne, Krajową Radę Sądownictwa i Sąd Najwyższy. Wszystkie akty prawne - przy sprzeciwie posłów opozycji - zostały przyjęte przez parlamentarną większość w Sejmie i Senacie. Uchwalaniu tych dokumentów towarzyszyły wydarzenia nieznane dotychczas w historii polskiego parlamentaryzmu.

Niektóre wystąpienia, frazy i słowa zagoszczą już na stałe w umysłach obywateli. Oto znany z galanterii, łagodności i szarmanckości wobec kobiet Jarosław Kaczyński zwraca się do posłanki opozycyjnej z knajackim „won”. O „zdradzieckich mordach i kanaliach” nie wspominając.

Zaskoczeniem było też zachowanie Jana Rulewskie-go. Znany opozycjonista z czasów PRL-u przyszedł na posiedzenie Senatu w więziennym drelichu. Przemawiając z senackiej mównicy, wyraźnie wzruszony, popijał wodę z blaszanego garnuszka. To symboliczne i teatralne wydarzenie poruszyło wielu Polaków, i to nie tylko tych pamiętających mroczne czasy realnego socjalizmu.

Najważniejsze jednak dla socjologa wydarzenia nastąpiły na ulicach polskich miast. Płonące świece w dłoniach Polaków w bardzo różnym wieku stworzyły obrazy, które obiegły cały niemal świat. Wyjątkowo wymowne okazało się zdjęcie ręki anonimowego manifestanta, po której spływał wosk, tworząc wzór ciętych ran.

Tysiące ludzi gromadziło się pod budynkami sądów, Sejmem i Pałacem Prezydenckim na Krakowskim Przedmieściu. Wśród wielu okrzyków dominował ten skierowany do prezydenta: „3 x veto”. Tłumy manifestujących zaskoczyły obóz rządzący, który liczył na wakacyjny luz-blues Polaków. Tymczasem nawet odpoczywający na Helu skrzyknęli się i stanęli pod prezydencką willą w Jura-cie. Wśród obserwatorów polskiego życia publicznego pozytywne reakcje wzbudzał fakt, że manifestacje nie miały charakteru politycznego, a raczej obywatelski. I może to właśnie wywołało nerwowe reakcje polityków partii rządzącej, którzy nie tylko próbowali ignorować wydarzenia z rodzimych ulic, ale także wyraźnie obrażali manifestujących.

Pomijając fakt, że wśród nich bardzo licznie byli reprezentowani ludzie młodzi, pojawiły się nieznośne etykiety o konfidentach SB, ubeckich wdowach czy nawet zdrajcach. Próbowano wmówić Polakom, że to nie obywatele manifestują na ulicach polskich miast, ale przypadkowi spacerowicze i turyści, którzy zgromadzenie traktują w kategoriach miejskiego pikniku.

Ku zaskoczeniu rządzących, prezydent zawetował ustawę o Krajowej Radzie Sądownictwa i Sądzie Najwyższym. W ważnym orędziu przestrzegał też przed eskalacją konfliktu niszczącego fundamenty solidaryzmu społecznego. Protestujący poczuli ulgę, ale wciąż, choć nie tak licznie, gromadzili się na ulicach. Palili świece i - tak jak w Warszawie - słuchali fragmentów Konstytucji RP, czytanych przez polskie aktorki: Jandę, Ostaszewską czy Stenkę.

Oświadczenie prezydenta o zawetowaniu dwóch ustaw było, trzeba to przyznać, zaskoczeniem. Ale miało ono także momenty wzruszające, kiedy dr Andrzej Duda cytował zdanie z rozmowy z Zofią Romaszewską, legendą polskiej opozycji: „Panie prezydencie, ja żyłam w państwie, w którym prokurator generalny miał nieprawdopodobnie silną pozycję i w zasadzie mógł wszystko. I nie chciałabym do takiego państwa wracać”.

Decyzja prezydenta Andrzeja Dudy i jej uzasadnienie wywołały lawinę zdarzeń, w tym głębokie napięcia na linii Pałac Prezydencki - partia rządząca. Ale to już temat na inne opowiadanie.

Tych przestępczyń szuka policja. Poznajecie? Oto nazwiska

Podwyżki w Biedronce, Lidlu, Auchan. Ile zarabiają?

KLIKNIJ PONIŻEJ I POBIERZ
500 ZŁ NA DZIECKO WNIOSKI + FORMULARZE

KLIKNIJ W OBRAZ I ZOBACZ JAK PRAWIDŁOWO WYPEŁNIĆ WNIOSEK W PROGRAMIE RODZINA 500 PLUS

Wielka woda 1997. Zobacz niezwykły dokument multimedialny, który przygotowaliśmy z okazji 20-rocznicy wydarzeń z lipca 1997 roku. Archiwalne filmy, zdjęcie i teksty. Zachęcamy, by oglądać w trybie pełnoekranowym komputera.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

H
Hajnel ze Laurahity
Panie profesorze. Wyjscie som ucony chop, to mozno mi to wytuplikujecie.
Mie we polcki szkole - jak robjyli zy mie ....Polaka małego..., co Veto (abo jak Wy szkryflocie Weto), je niypolcke suowo. Veto (łac veto „zabraniam”) jest wyrażeniem zastrzeżenia,
Do mie weto, to koncek ze powiedzynia....jo sie wetna...., abo, uo co weta - o pu kotleta.
Tosz mi wytuplikujcie, jak Poloki tak niszczom naszo sloncko godka, bo tam tyla ..obcych mi zwrotow...(tak ech musiou pisac za bajtla po 100 razy, jak mi sie we polcki szkole wypsuo cojsik po naszymu niy wymyslyli jeszcze jakigos uczonego suowa na zaprzeczynie?
A mozno mom ta fraga szkryflnonc do inkszego profesora, co to - jak on som godo - zno sie na odwiecznie polckim jynzyku polckim?
Dodaj ogłoszenie