Bytom. Czy ratownicy medyczni pozostawili bezdomnego mężczyznę bez pomocy, na mrozie? "Nie wiedział, gdzie jest, jak się tam znalazł"

Kacper Jurkiewicz
Kacper Jurkiewicz
Katarzyna Kapusta-Gruchlik
Katarzyna Kapusta-Gruchlik

Wideo

Zobacz galerię (1 zdjęcie)
Nie milkną echa interwencji ratowników pogotowia, policjantów i strażników miejskich wezwanych do pomocy bezdomnemu mężczyźnie na ulicy Kosynierów w Bytomiu. Czy ratownicy rzeczywiście pozostawili mężczyznę przy drodze i nie udzielili mu pomocy? Sprawa jest kontrowersyjna także dlatego, że w dniu, kiedy to się wydarzyło, 6 lutego, był mróz. Dla bezdomnych jest on śmiertelnie niebezpieczny, a cała sytuacja miała miejsce tuż przed noclegownią. Sprawdziliśmy, co naprawdę wydarzyło się 6 lutego na ul. Kosynierów w Bytomiu, w pobliżu Elektrociepłowni Szombierki.

W sobotę, 6 lutego, w pobliżu Elektrociepłowni Szombierki, nasz czytelnik zauważył niepokojące zachowanie pracowników karetki pogotowia. Bytomianin spacerował z dzieckiem.

- Byłem na spacerze z dzieckiem, gdy zobaczyłem karetkę pogotowia i ratownika, który próbuje postawić starszego człowieka na nogi. Ratownik wskazał mężczyźnie, gdzie jest noclegownia i powiedział: Tam masz iść. Po czym wsiadł do karetki i odjechał - mówi pan Rafał (nazwisko do wiadomości redakcji), mieszkaniec Bytomia.

Bezdomny został sam na poboczu drogi w zaroślach, mężczyzna nie miał na sobie zimowej odzieży. Pan Rafał postanowił interweniować. O całym zdarzeniu powiadomił straż miejską.

- Mężczyzna nie wiedział, gdzie jest, jak się znalazł w tym miejscu – opisuje sytuację pan Rafał.

To on wraz z dwiema kobietami zajął się starszym człowiekiem.

- Wyszła do nas także pracownica noclegowni i ona zajęła się tym panem. To nie jest miejsce często uczęszczane przez ludzi. Gdyby ten człowiek został tam sam, po kilku godzinach mogłoby dojść do tragedii – mówi mężczyzna.
21276867,21279813
Straż miejska została powiadomiona o całym zdarzeniu około godziny 13.

- Do zdarzenia doszło przed godziną 13. Ktoś, kto znalazł tego pana, powiadomił nas. Gdy przybyliśmy na miejsce, stwierdziliśmy, że ten człowiek potrzebuje pomocy, ale sprawiał wrażenie nietrzeźwego - mówi w rozmowie z DziennikiemZachodnim.pl Bartłomiej Nowakowski, rzecznik Straży Miejskiej w Bytomiu.

Jak mówi, patrol zabrał mężczyznę do izby wytrzeźwień, by to sprawdzić.

- W międzyczasie uruchomiliśmy telefoniczne kontakty z MOPR-em i PCZK, po to, aby można było tę osobę gdzieś umieścić. Okazało się, że mężczyzna jest trzeźwy. Mogliśmy więc zawieźć go w ciepłe miejsce. Po interwencji z naszej strony przyśpieszono jego przyjęcie, bo to nie były godziny, w których przyjmuje się bezdomnych, a pan został umieszczony w noclegowni przy ul. Kosynierów - podkreśla Bartłomiej Nowakowski.

Bezdomny ostatecznie został w noclegowni przy ul. Kosynierów przez cały weekend: 6 i 7 lutego. - W naszej noclegowni mogą przebywać osoby, które są zdolne do samodzielnej obsługi. Jesteśmy placówką przyjmującą bezdomnych, którzy mogą się u nas ogrzać i spędzić noc. O godzinie 8 rano noclegownia jest zamykana i ponownie otwierana o godzinie 18 – tłumaczy Aneta Herman, kierownik noclegowni.

Nie przeocz

- Udzieliliśmy pomocy temu mężczyźnie. Został przez nas także nakarmiony, a w poniedziałek (8lutego - red.) samochodem MOPR-u został przewieziony do Katowic – dodaje.

Jak się bowiem okazało, mężczyzna nie był mieszkańcem Bytomia, a Katowic i to właśnie w tym mieście jest znany pracownikom socjalnym. Na stałe mieszka także w Schronisku dla osób bezdomnych w Katowicach.

Jak doszło do sytuacji, którą zaobserwował nasz czytelnik? 6 lutego lutego, o godzinie 9.17, dyżurny bytomskiej policji dostał zgłoszenie, że przy ulicy Kosynierów w Bytomiu, na chodniku siedzi mężczyzna wyglądający na bezdomnego.

- Otrzymaliśmy informację o osobie bezdomnej, która nie potrafi utrzymać się na nogach. Na miejsce pojechali policjanci z ogniwa patrolowo-interwencyjnego. Na miejscu rzeczywiście znajdował się mężczyzna. Był trzeźwy. Skarżył się na zawroty głowy i silny ból nóg. Funkcjonariusz wezwał na miejsce pogotowie, by ratownicy zbadali mężczyznę – mówi asp. sztab. Rafał Wojszczyk, rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Bytomiu.

Tę wersję wydarzeń potwierdza Iwona Wrocka, rzeczniczka Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego w Katowicach: 6 lutego, o godz. 9.48 pogotowie odebrało zgłoszenie.

- Zespół Ratownictwa Medycznego przyjął zgłoszenie do starszego mężczyzny na ul. Kosynierów w Bytomiu. Na miejsce dotarł o godz. 10.05. Znajdował się tam partol policji i to jeden z funkcjonariuszy wezwał do siedzącego w radiowozie mężczyzny karetkę. Ratownicy przez ok. godzinę badali pacjenta. Jego stan nie wskazywał na zagrożenie życia, ani konieczność hospitalizacji. Pacjent pozostał przekazany policji, co jasno wskazują zapisy karty medycznych czynności ratunkowych – tłumaczy Iwona Wronka.

Zobacz koniecznie

Bezdomny przez niemal godzinę był badany przez ratowników medycznych. Jak tłumaczy Rafał Wojszczyk, rzecznik bytomskiej policji, funkcjonariusze odwieźli mężczyznę do placówki na terenie Bytomia, która udziela pomocy osobom bezdomnym. Jak zatem bezdomny mężczyzna ponownie trafił na ul. Kosynierów? Co się z nim działo od ok. godz. 11 do 13, kiedy znalazł go pan Rafał, nasz Czytelnik?

Policjanci nie wykluczają, że mężczyzna samodzielnie, po ich interwencji, mógł wrócić na ulicę Kosynierów, przed bramę noclegowni. 6 lutego zarówno policjanci, jak i pogotowie, nie mieli drugiego wezwania w to miejsce.

- Sprawę na pewno będziemy jeszcze wyjaśniać, żeby ustalić, co wydarzyło się od momentu przekazania patrolowi pacjenta – kończy Iwona Wronka.

Musisz to wiedzieć

Bądź na bieżąco i obserwuj

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie