Ci odlatują, ci zostają… czyli końcówka 75. Festiwalu filmowego w Cannes

Adam Pazera
Udostępnij:
Gdzieś w połowie, trwającego 12 dni (17.05 – 28.05) Festiwalu Filmowego w Cannes dało się odczuć pewne przesilenie, zmęczenie uczestników. Część osób opuszczała miasto w poniedziałek, 23 maja, dało się zauważyć wzmożony ruch na ulicach. Wzięcie miały taksówki kursujące na lotnisko w Nicei, kilkoro moich znajomych aż 6-krotnie zamawiało transport przez aplikację w telefonie i pojazdy nie mogły przedrzeć się przez zatłoczone centrum.

A centrum to bulwar Croisette, gdzie na czas festiwalu pojazdy poruszają się w mrówczym tempie, bo ludzie (tak turyści, jak i uczestnicy festiwalu) mają na jezdni pierwszeństwo!
Przy kilkuset filmach na festiwalu najważniejsza jest Compétition Sélection Officielle czyli filmy w Konkursie Głównym, a wśród nich „Eo” Jerzego Skolimowskiego. Dość trudny w odbiorze film jest historią osiołka, który występował w cyrku ze swoją opiekunką, ale po uwolnieniu go ma trafić do włoskiej rzeźni. Osiołek przemierza nasz kraj, patrząc na niego swymi smutnymi, dużymi oczami i spotyka różne osoby tak życzliwe, jak i wrogie. To smutny film z bardzo przejmującą muzyką i nostalgicznym klimatem, gdzie ludzie są jedynie dodatkiem do losu zwierzęcia. Reżyser nie przyjechał do Cannes z powodu kłopotów zdrowotnych, ale na konferencji prasowej połączył się zdalnie z dziennikarzami i wyraził swój głęboki protest wobec nieludzkiego traktowania zwierząt. Kiedy skończyła się telekonferencja z reżyserem, w tym miejscu ustawiono zdjęcie jego twarzy przytulonej do osiołka. Zdjęcie to postawiono dzień wcześniej na fotelu przynależnym reżyserowi podczas projekcji filmu. Życzymy zdrowia, Panie Jerzy, bo takie filmy są bardzo potrzebne, choć… nie zyskają zapewne dużej widowni! A film został bardzo dobrze przyjęty przez krytyków festiwalowych czasopism „Le film français” i „Screen”.
Z pewnym zainteresowaniem obejrzałem „Triangle of Sadness” Rubena Östlunda (ma już Złotą Palmę za „The Square” 2017 roku). To satyryczny obraz współczesnego społeczeństwa, w groteskowy sposób zwrócenie uwagi na nierówności społeczne. Akcja filmu dzieje się na luksusowym jachcie, gdzie spotykamy m.in. rozkapryszonych rosyjskich oligarchów, nękających załogę swymi zachciankami. Katastrofa jachtu, którym dowodzi wiecznie pijany kapitan (świetna rola Woody Harrelsona) spowoduje, że całkowicie zmienią się relacje wśród nielicznych ocalałych pasażerów. Nie zachwycił mnie natomiast swym filmem „R.M.N”, inny zdobywca Złotej Palmy sprzed 15 lat, Rumun Christian Mungiu. Bohaterem jest Matthias, który - zmuszony do zakończenia pracy w Niemczech - wraca do swej rodzinnej wioski w Transylwanii. A tam trwają konflikty tożsamościowe pomiędzy mieszkańcami, gdzie żyją obok siebie społeczności niemieckie, węgierskie oraz sami Rumuni. Wszelkie frustracje, konflikty i nienawiści burzą więc pozory spokoju i utrudniają proces globalizacji. Czy ma szansę na jakieś nagrody David Cronenberg, który swym filmem „Crimes of the Future” wyjątkowo podzielił publiczność? Jest to jakaś przyszłościowa wizja reżysera, gdzie oglądamy sceny zakrwawionych wnętrzności, sekcji zwłok dziecka, czy też osiąganie orgazmu przez wzajemne lizanie ran… uff, dosyć! Choć przesłanie filmu nie powinno zaskakiwać: gatunek ludzki przystosowuje się do środowiska syntetycznego, zaś ciało ludzkie przechodzi różne mutacje i transformacje. Vigo Mortensen gra aktora performera na którego ciele (i jego narządach) dokonuje się różnych eksperymentów. Kristen Stewart pracuje w centrum transplantacji uważając, że chirurgia zastąpi… seks! Zaś partnerką performersową bohatera jest śliczniutka Léa Seydoux.
Pora więc po tych dziwactwach (choć reżyser doczekał się 7-minutowego aplauzu!) wspomnieć o innych gwiazdach, które pojawiły się podczas festiwalu. Tom Cruise powrócił po 30 latach z filmem „Top Gun: Maverick” i to z mocnym przytupem! Śmigłowiec, którym przyleciał na półwysep obok Pałacu Festiwalowego eskortowały samoloty F-16 dając na niebie czerwono-biało-niebieskie smugi. Podczas wkraczania na konkursowy film Valerie Bruni Tedeschi „Les Amandiers” (grupa młodzieży ze słynnej szkoły Amandiers w Nanterre wystawia w latach 80-tych spektakl Płatonowa) zaskoczyła na czerwonym dywanie Sharon Stone. W długiej, w biało-niebieskie wzory, wąskiej w talii sukni z długim trenem budziła powszechny aplauz tak zgromadzonych wokół Pałacu gapiów jak i fotoreporterów. Ale – gdy była już na środku czerwonego dywanu – doskoczyło doń dwóch dżentelmenów i… odpięli jej ów ciągnący się „ogon”! Pozostała w długiej, wąskiej do kostek sukni! Przez ten „eksperyment” projekcja filmu opóźniła się o ok. 10 minut, co podczas pokazów jest rzadkością. Pięknie prezentowały się gwiazdy kina francuskiego: Isabelle Adjani, w dużym, czarnym, rozłożystym, jakby słomianym kapeluszu, długiej białej koszuli, czarnych, szerokich spodniach i czymś, hm… à la narzutka, à la.. szlafrok! Zaś Isabelle Huppert pojawiła się w zieleni (niczym „ludzik z Marsa”) od stóp do głów: marszczona suknia z trenem, rękawiczki, poniżej pasa jakby legginso-rajstopy i takiegoż samego koloru buty. Dziwacznie, ale… elegancko!
I choć festiwal żyje filmami, to w tle powtarza się wojna na Ukrainie. I w tym klimacie był świeżo zmontowany, przygotowany w ostatniej chwili film „Mariupolis 2”, litewskiego reżysera Mantasa Kvedaravičiusa. On sam powrócił na Ukrainę, po latach wcześniejszego kręcenia filmu na Majdanie. Został jednak pojmany przez Rosjan i zamordowany. Film dokończyła jego partnerka Hanna Bilobrova, która wystąpiła na scenie i bardzo przejęta, zapowiedziała film. W którymś momencie nie była w stanie ukryć wzruszenia i rozpłakała się. Film dokumentuje życie ludzi na przedmieściach Mariupola, w tle słychać ciągłą kanonadę, kolejne wybuchy, a obok toczy się życie. Pośród gruzowisk bohaterowie filmu pokazują reporterowi, gdzie i kiedy spadły bomby, „przeprowadzają” kamerę przez ruiny, aby jak najwięcej można było zobaczyć, co wojna uczyniła z domów. Ci ludzie są spokojni, opanowani, jakby pogodzeni z zaistniałą sytuacją i taki obraz jeszcze bardziej przemawia do widza, niż gdyby kamera znalazła się w centrum działań bojowych.
Dyrekcja festiwalu tuż po rozpoczęciu wojny na Ukrainie wydała manifest, że oficjalna delegacja rosyjska nie będzie zapraszana na wydarzenia filmowe. Tymczasem w Konkursie Głównym znalazł się film „Żona Czajkowskiego” w reż. Rosjanina Kiriłła Sieriebriennikowa. Brak tu trochę konsekwencji, co prawda reżyser przebywa obecnie na emigracji, przez ostatnie lata nie mógł opuścić kraju (w ub. roku projekcja jego konkursowego filmu „Grypa Pietrova” odbyła się bez jego udziału), ale film sfinansował , związany z Putinem, oligarcha Roman Abramowicz. Film natomiast opowiada o małżeństwie narodowego kompozytora z Antoniną Iwanową, małżeństwie, które miało być „przykrywką” dla Czajkowskiego, który był przecież homoseksualistą.
Na konferencji europejskich kin „Europa Cinemas” w Hotelu Gray d’Albion na zakończenie spotkania wystąpiła Ukrainka Julia przedstawiając na ekranie obiekty kinowe, a właściwie ich gruzy. Porażający obraz zniszczeń, gdzie mordowani są nie tylko ludzie, ale giną też dobra kultury. Ukraiński reżyser Siergiej Łoźnica, który od lat „penetruje” klimaty związane z wojną przedstawił w ramach pokazów specjalnych dokument "The Natural History of Destruction". Film nie dotyka bezpośrednio wojny na Ukrainie, przed którą jednak ostrzegał wcześniej (kiedy film skończył, wojna już trwała), ale poprzez archiwalne zdjęcia, pozbawione zupełnie komentarza film nabiera nowego wymiaru. A ujęcia dotyczą alianckich bombardowań pod koniec II wojny światowej. Film Łoźnicy pokazuje więc, że każda wojna jest tragedią, bestialstwem, niezależnie od tego, kto jest agresorem.
A jutro wieczorem Jury festiwalowe pod przewodnictwem francuskiego aktora, Vincenta Lindon podejmie decyzję, kto otrzyma Złotą Palmę. I ja tam będę, ale podsumowanie festiwalu wraz z relacją uroczystego zakończenia w następny piątek w Dzienniku Zachodnim.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wolontariusze Kultury. Ukraińscy filmowcy pomagają ofiarom wojny

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie