Co 10. mieszkaniec aglomeracji był zakażony koronawirusem. Raport Śląskiego Uniwersytetu Medycznego

OPRAC.:
Katarzyna Kapusta-Gruchlik
Katarzyna Kapusta-Gruchlik

Wideo

Zobacz galerię (3 zdjęcia)
Co dziesiąty mieszkaniec Aglomeracji Górnośląskiej był zakażony koronawirusem pod koniec 2020 roku. W Katowicach, Gliwicach i Sosnowcu odnotowano w 2020 roku o 22,6 proc. więcej zgonów z powodu chorób układu oddechowego. Na COVID-19 zmarło 36,4 proc. wśród chorych ze współistnieniem co najmniej trzech innych chorób (6,5 proc. wśród chorych bez chorób towarzyszących). To wnioski płynące z badań przeprowadzonych przez zespół Katedry Epidemiologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w ramach grantu finansowanego przez Agencję Badań Medycznych (Polska) na temat rozpowszechnienia i czynników ryzyka zakażenia wirusem SARS-CoV-2 w populacji Aglomeracji Górnośląskiej.

Wyniki badań pokazały, że w całym województwie w 2020 roku nastąpił wzrost zgonów o 15-17 proc. w porównaniu z okresem 2017 – 2019.

Ogółem w 2020 roku zmarło 60,1 tys. mieszkańców województwa, podczas gdy w latach 2017-2019 umieralność ogólna wynosiła kolejno 51,4 tys., 52,1 tys. i 51,7 tys. zgonów.

Co więcej, szczyt nadumieralności obserwowano w październiku, a zwłaszcza w listopadzie 2020 roku, a więc podobnie jak to miało miejsce w skali całego kraju. W listopadzie, przy porównaniu miesiąc do miesiąca zwiększenie umieralności sięgnęło aż 85-87 proc.

- Analiza dynamiki umieralności z powodu poszczególnych przyczyn w całym województwie nie jest jeszcze możliwa ze względu na brak dostępnych danych w skali regionu. Możliwe natomiast okazało się prześledzenie aktów zgonów odnotowanych w trzech miastach: Katowice, Gliwice, Sosnowiec. W tych miastach w latach 2019-2020 doszło do 6,5-procentowego zwiększenia liczby zgonów z powodu chorób układu krążenia. O 22,6 proc. zwiększyła się liczba zgonów z powodu chorób układu oddechowego – wyjaśnia lider badań, prof. Jan Zejda, kierownik Katedry i Zakładu Epidemiologii Wydziału Nauk Medycznych Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach.

Według danych z Ministerstwa Zdrowa, szczyt umieralności z powodu COVID-19 przypadł na listopad i grudzień 2020 roku, a więc w okresie narastania drugiej fali pandemii. Co więcej, to samo źródło podaje, że zgony te stanowią 43 proc. całej nadwyżki zgonów zarejestrowanej w 2020 roku. Co składa się na pozostałe 57 proc. nadwyżki?

e61edd01-1a10-fba3-40ad-2a402187d63a,1f0399ea-4533-b118-8513-88b54c313764

- Przy braku dostępnych danych szczegółowych, możliwe są jedynie uzasadnione przypuszczenia. Po pierwsze, nie można wykluczyć, że wzrost zgonów był spowodowany pogorszeniem korzystania z opieki zdrowotnej i pogorszeniem jej funkcjonowania, co przełożyło się na zwiększenie umieralności z powodu głównych niezakaźnych przyczyn – ocenia prof. Zejda i dodaje: - Za takim wyjaśnieniem przemawia ewidentne zwiększenie umieralności z powodu chorób układu krążenia i układu oddechowego, odnotowane choćby w trzech wymienionych miastach.

Innym wytłumaczeniem może być niedostateczne rozpoznanie choroby, a co za tym idzie liczba zgłaszanych zgonów z powodu COVID-19. Co ważne, nawet u osób zakażonych, wyniki testu wymazowego mogą być ujemne, gdy są wykonywane poza tak zwanym „oknem diagnostycznym”.

Dodatkową trudność w szacowaniu stanowi udziału COVID-19 w nadumieralności, to fakt, że znaczna część umierających z tego powodu posiada także choroby współistniejące. Ich znaczenie jest niebagatelne jak wykazały wyniki badania w ramach prowadzonego przez SUM grantu.

W województwie śląskim – w analizowanym okresie - procent zmarłych tylko z powodu COVID-19, wśród wszystkich leczonych szpitalnie z powodu tego zakażenia, wyniósł 6,5 proc. Natomiast 22,8 proc. zmarłych leczyło się na dwie choroby współistniejące, a u 36,4 proc. odnotowano obecność, co najmniej trzech chorób współistniejących.

- W krańcowym scenariuszu (współistniejące co najmniej 3 choroby) statystyczne ryzyko zgonu wzrastało ponad ośmiokrotnie. Ta obserwacja wskazuje na konieczność objęcia szczególnym, nawet aktywnym, nadzorem i opieką osób z przewlekłymi chorobami, a więc starszych i co więcej znanych skądinąd z imienia i nazwiska lekarzom rodzinnym – podkreśla prof. Zejda.

Obliczona dla województwa śląskiego całkowita nadumieralność na poziomie 8339 zgonów w 2020 roku, przy odnotowanej umieralności z powodu COVID-19 wynoszącej 3404 zgony, ujawnia rangę problemu i sugeruje 41proc. udział COVID-19 w nadwyżce. Przy uzasadnionym założeniu, że za 30 proc. nadumieralności odpowiadają choroby układu krążenia i oddechowego nadal pozostaje niewyjaśnionych 2500 zgonów.

- To może sugerować, że obserwowana nadwyżka zgonów w województwie śląskim w 2020 roku, nie w 40 proc. ale w 58 proc. mogła wynikać z umieralności spowodowanej pandemią. Trzeba przy tym jednoznacznie powiedzieć, że z bardzo podobnym kłopotem wynikającym z ograniczonej precyzji i opóźnionej dostępności oficjalnych danych statystycznych borykają się zespoły analizujące problem niedoszacowania umieralności z powodu COVID-19 w wielu krajach, nie tylko europejskich – tłumaczy prof. Zejda.

W województwie śląskim do listopada 2020 roku tzw. skumulowany odsetek zakażonych koronawirusem wynosił 2,8 proc., obliczony na podstawie wyników tzw. badania wymazowego prowadzonego przez Państwową Inspekcję Sanitarną. Wyniki prac prowadzonych przez Zespół Katedry Epidemiologii SUM wykazują wielokrotnie większą częstość zakażenia.

- Na podstawie określenia obecności przeciwciał swoiście związanych z infekcją koronawirusem ujawniono co najmniej czterokrotnie większą liczbę osób zakażonych. W tzw. populacji generalnej obejmującej wszystkie grupy wiekowe zakażenie dotyczyło nie co trzydziestego, ale co dziesiątego mieszkańca Aglomeracji Górnośląskiej (11.4 proc.). Co więcej, w przypadku osób, które miały w przeszłości kontakt z osobą z rozpoznaną lub podejrzaną infekcją koronawirusową częstość zakażenia sięgała 20 proc. i były to – w analizowanym okresie – prawie wyłącznie zakażenia nie wymagające interwencji lekarskiej, a więc w dominującej części nierozpoznane wcześniej - twierdzą naukowcy.

Wyniki badania prowadzonego w ramach grantu wykazały, że osoby starsze są znacząco bardziej narażona na zakażenie. Potwierdzono też częstość tak charakterystycznego objawu, jak utrata węchu lub smaku u osób z rzekomo bezobjawowym przebiegiem zakażenia koronawirusem.

Zdaniem badaczy z SUM niedoszacowanie zdrowotnych skutków pandemii COVID-19 jest faktem, który wskazuje na konieczność podjęcia stosownych działań.

- Po pierwsze, konieczne jest udrożnienie i przyspieszenie funkcjonowania systemu oficjalnej sprawozdawczości, wraz z poprawą dostępności do tych danych. Po drugie, konieczne są wiarygodne badania dotyczące populacyjnego wymiaru pandemii, możliwe pod warunkiem wykorzystania nowoczesnego instrumentarium epidemiologicznego. Po trzecie, konieczne jest uwzględnienie tzw. grup szczególnego ryzyka w planowaniu przeciwepidemicznych działań systemu ochrony zdrowia. Po czwarte, konieczne jest upowszechnienie sprawdzonych metod monitoringu rozpowszechnienia zakażenia koronawiusem w populacji, zwłaszcza w związku z wdrożeniem narodowego programu szczepień – podsumowuje prof. Zejda.

Bądź na bieżąco i obserwuj

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie