Dobrze z przodu, źle ztyłu

Rafał Musioł
Arkadiusz Gola
Może nie lekki i łatwy, ale na pewno zwycięski miał być dla piłkarzy Górnika wczorajszy mecz z Arką Gdynia (2:2). Miał być, ale nie był, skończyło się bowiem na remisie po meczu, w którym zabrzanie dwukrotnie gonili wynik.

Uskrzydleni pokonaniem Ruchu Chorzów w Wielkich Derbach Śląska podopieczni Henryka Kasperczaka od pierwszych minut osiągnęli przewagę, a już po trzynastu... przegrywali. Goście przeprowadzili pierwszą składną akcję, precyzyjną, choć nieco powolną, i to wystarczyło, by Sebastian Nowak przepuścił między nogami piłkę uderzoną w sytuacji sam na sam przez Marcina Pietronia. Szok gospodarzy był tak wielki, że bezbramkowy wynik na tablicy widniał jeszcze dość długo. Taki rozwój wydarzeń był jednak potwierdzeniem tezy, że Górnik gra tym gorzej, im bliżej swojej bramki się znajduje. Siła ognia zabrzan jest całkiem niezła, natomiast każda centra w ich pole karne niesie ze sobą zagrożenie. Nic więc dziwnego, że gdynianie nie podłamali się nawet wyrównaniem, które padło po kapitalnej kombinacji Roberta Szczota z Damianem Gorawskim. Siedem minut później było już 1:2: Damian Nawrocik z rzutu wolnego trafił w słupek, zahipnotyzowani tym dźwiękiem obrońcy Górnika nie przeszkadzali Dariuszowi Żurawiowi w dobitce, a dość spokojnie oglądający spotkanie Kasperczak mógł tylko złapać się za głowę.

W przerwie szkoleniowiec Górnika dokonał jednej zmiany - miejsce Przemysława Pitrego zajął niedawny jeszcze kadrowicz Tomasz Zahorski. Arka zwietrzyła już jednak szansę na nieoczekiwane zwycięstwo i nękała obrońców gospodarzy, przyprawiając kibiców o palpitację serca. Największe emocje były jednak po drugiej stronie boiska i rosły w miarę upływu czasu. Kulminacja nastąpiła w końcówce. W 78 minucie stadionem wstrząsnął jęk zawodu, gdy zabrzanie skopiowali rozegranie rzutu wolnego z Wielkich Derbów, ale tym razem Adam Banaś trafił w poprzeczkę! Kilkadziesiąt sekund później zabrzanie już się nie pomylili - Gorawski zrewanżował się asystą Szczotowi, a ten posłał piłkę do siatki ratując gospodarzom cenny punkt.

Komplet widzów i kapitalny doping znów były świetną wizytówką Górnika, ale wysoką notę drastycznie zaniżyły wydarzenia sprzed spotkania. Bandyci w szalikach gospodarzy obrzucili kamieniami trzy autokary szalikowców będącej w sojuszu z Arką Cracovii. Efektem było 16 wybitych szyb, dwie osoby ranne, w tym kierowca autobusu, i zatrzymanie jednego z rzucających kamieniami. Do bilansu służby ochrony dopisały dziewczynę, która na sektor gości chciała przemycić race i petardy.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie