Duszący siarkowodór z dna wyrobiska

Janusz Strzelczyk
Mieszkańcy Lisińca domagają się dosłownego oczyszczenia atmosfery w ich dzielnicy
Mieszkańcy Lisińca domagają się dosłownego oczyszczenia atmosfery w ich dzielnicy waldemar deska
W czwartek dwoje małych dzieci, mieszkających w domach jednorodzinnych w częstochowskiej dzielnicy Lisiniec, trafiło do szpitala z objawami zatrucia. Są na obserwacji.

Rodzice wezwali pogotowie, bo maluchy skarżyły się na bóle głowy i nudności. Dorośli też mają podobne objawy. Powodem dolegliwości jest smród: przenikliwy odór siarkowodoru wydobywający się z wyrobiska gliny nieczynnej cegielni.

- To nie do wytrzymania - mówi Olek Klepacz, wokalista zespołu Formacja Nieżywych Schabuff, który mieszka na Lisińcu z rodziną. - Od dwóch miesięcy próbujemy zainteresować problemem władze miasta. Na samą myśl o powrocie z pracy do domu robi się niedobrze - dodaje Klepacz.

Wczoraj przy wyrobisku odbyła się wizja lokalna z udziałem wiceprezydenta Częstochowy, Bogumiła Sobusia, i dziennikarzy.

Mieszkańcy okolicznych domów boją się o swoje zdrowie, a nawet życie. Bo siarkowodór to gaz trujący. Do organizmu dostaje się przez wdychanie i częściowo przez skórę. Poraża oddychanie komórkowe i prowadzi do niedotlenienia mózgu. Większe stężenie siarkowodoru powoduje zatrzymanie oddechu, utratę przytomności i śmierć przez uduszenie w kilka minut.

W mniejszym stężeniu powoduje podrażnienie spojówek, kaszel, bóle głowy, nudności i wymioty. Żeby uniknąć zatrucia trzeba chodzić w maskach przeciwgazowych.

Skąd się bierze w wyrobisku nie wiadomo.

- Może pochodzić ze ścieków bytowych - uważa wiceprezydent Sobuś.

Wyrobisko należy do jednego z częstochowskich przedsiębiorców, którego nie było na wczorajszej wizji lokalnej.
Biznesmen ma zgodę wydziału ochrony środowiska urzędu miasta na rekultywację wyrobiska z użyciem żużla, piasków formierskich, odpadów ceramicznych, gruzu, ziemi, stałych osadów z mycia i czyszczenia.

Do głębokiego wykopu mogą się przedostawać zanieczyszczone wody gruntowe np. fekaliami z nieszczelnych szamb. Ale za stan wyrobiska odpowiada jego właściciel.

- Po informacjach od mieszkańców o silnym smrodzie straż pożarna i wojewódzki inspektorat sanitarny przeprowadziły badania cieczy w wyrobisku - mówi wiceprezydent Bogumił Sobuś. - Stwierdzono nieznaczne przekroczenie normy poziomu siarkowodoru. Nieważne, że nieznaczne, ważne, że zostało przekroczone. Nie ma natomiast skażenia gleby. Badania zostaną powtórzone.

Urząd miasta wydał właścicielowi nakaz wypompowania ścieków z wyrobiska do końca marca. Ścieki mają trafić do zlewni, w której będą mogły zostać zneutralizowane. Właściciel wyrobiska musi przedstawić w urzędzie dokumenty gdzie i kiedy je wywiózł.

Jeśli nie zastosuje się do polecenia magistratu, wydział ochrony środowiska wystąpi do prezydenta Częstochowy o cofnięcie pozwolenia na składowanie odpadów w wyrobisku.

Lisiniec to bogata dzielnica Częstochowy. Sporo tu eleganckich domów w otoczeniu zieleni. Mieszkańcy cenią sobie spokój i bliskość parku.

Smród siarkowodoru jest nie tylko uciążliwy, ale i niebezpieczny. Teraz, gdy jeszcze są niskie temperatury zapach jest około dziesięciokrotnie silniejszy od zapachu wody uzdrowiskowej Zuber. Ale z uzdrowiskiem nie ma nic wspólnego. Wręcz przeciwnie. Gdy zrobi się cieplej z pewnością smród będzie jeszcze większy. Zacznie się wdzierać do domów przez zamknięte okna.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie