Górale wierzą do końca

Łukasz Klimaniec
W Bielsku-Białej także na trybunach trwa wielkie oczekiwanie na awans drużyny do ekstraklasy
W Bielsku-Białej także na trybunach trwa wielkie oczekiwanie na awans drużyny do ekstraklasy Fot. Łukasz Klimaniec
Udostępnij:
Jeśli będziemy grali tak, jak w ostatnich meczach, nasze marzenia się spełnią. Do końca wierzymy w nasz sukces - mówi Marcin Brosz, trener Podbeskidzia Bielsko-Biała.

W ostatniej kolejce bielszczanie zremisowali z Górnikiem Łęczna 2:2 fundując kibicom fantastyczne widowisko. Przymiotników podkreślających znakomitą grę obu zespołów w tym spotkaniu padło bardzo wiele. Ale biorąc pod uwagę zmarnowany rzut karny w 85 minucie Górale raczej stracili dwa punkty, niż zyskali jeden.

- Każdy gubi punkty. Przegrał Pruszków, Korona też zgubiła punkty. Takich kolejek będzie jeszcze dużo - uważa Jerzy Wolas, prezes Podbeskidzia.

Sytuacja Górali byłaby jednak zgoła inna, gdyby nie słaby początek rundy wiosennej w ich wykonaniu. Wówczas Podbeskidzie w dwóch meczach zdobyło tylko punkt remisując z Motorem Lublin i przegrywając z Wartą Poznań. Trener Brosz mówi krótko:
- Liczymy te punkty, które zdobyliśmy. Mamy ich 48 i nie rozpatrujemy, co byłoby gdyby. Stąpamy twardo po ziemi.

Szkoleniowiec Podbeskidzia zaznacza, że w każdym meczu jego zawodnicy zrobili wszystko, co mogli.
- Można mieć pretensje do mnie o zły dobór składu, albo o pewne fragmenty rozegrane na boisku. Ale po analizie spotkań w żadnym z nich nie można piłkarzom odmówić ambicji. Oni w każdym meczu dali z siebie wszystko - podkreśla Brosz.

Jest pewny, że rywalizacja, której stawką jest ekstraklasa, będzie toczyła się między zainteresowanymi zespołami do samego końca. Siedem kolejek, jakie zostały do rozegrania, to ogromna ilość. A każda może przynieść zaskakujące rozstrzygnięcia.

To gwarantuje ogromne emocje, zważywszy, że w ostatniej kolejce Podbeskidzie zagra w Bielsku-Białej ze Zniczem Pruszków. I nie jest wykluczone, że właśnie ten mecz może decydować o sukcesie jednej lub drugiej drużyny.
Co więcej, ścisk w czołówce I ligi sprawił, że kluczowe znaczenie mogą mieć bezpośrednie mecze zespołów rywalizujących o awans. Bo prawdopodobieństwo, że przynajmniej dwa zespoły zakończą sezon z równą ilością punktów jest całkiem spore.

W tym przypadku bielszczanie mogą pochwalić się lepszym bilansem meczów z Koroną Kielce (2:1 i 2:2) oraz z Zagłębiem Lubin (1:3 i 3:0). Pozostają Znicz Pruszków (1:2 w pierwszym meczu) i Widzew Łódź (0:1), z którym Górale zagrają już w najbliższy piątek.

- Widzew to nie są roboty, czy nadludzie. W Łodzi możemy się pokusić o komplet punktów - przekonywał po meczu z Górnikiem Maciej Szmatiuk, obrońca Górali.

W zwycięstwo w meczu z Widzewem wierzy mocno prezes Wolas. Argumentem jest gra, jaką piłkarze Podbeskidzia zaprezentowali w meczu z Łęczną i charakter, jaki pokazali w Gorzowie, gdy grając w osłabieniu wygrali 3:0.

- Nie boimy się Widzewa i zagramy tam o trzy punkty. Nie wiem, czy wygramy. Wiem za to, że nie będziemy oglądać się na innych, tylko na siebie. Zamierzamy grać do końca, by po ostatniej kolejce nie mieć do siebie pretensji - podkreśla Jerzy Wolas.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie