"Halemba" wróci do sądu? Skazani chcą się dalej sądzić

Michał Wroński
Marzena Bugała-Azarko
W katastrofie w kopalni "Halemba" zginęło 23 górników. Proces trwał ponad 6 lat. Prokuratura chce wyższych kar dla byłego dyrektora oraz szefa wentylacji. Oni też złożyli apelację. Chcą uniewinnienia oraz ponownego rozpatrzenia sprawy.

Sprawa kopalni "Halemba" może znów wrócić na wokandę. Chce tego zarówno Prokuratura Okręgowa w Gliwicach, która uznała zasądzone w styczniu wyroki za zbyt łagodne, jak też sami skazani, którzy konsekwentnie nie przyznają się do winy.

Jak ustaliliśmy dziesięciu z 14 skazanych złożyło do gliwickiego Sądu Okręgowego wnioski o apelację. Jest wśród nich zarówno były dyrektor KWK "Halemba" (usłyszał wyrok dwóch lat więzienia w zawieszeniu na 5 lat), jak i były szef działu wentylacji (ten jako jedyny został skazany na karę bezwględnego więzienia - miałby w nim spędzić trzy lata).

- Ten pierwszy wnosi o uniewinnienie, drugi natomiast o uchylenie wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpatrzenia. Ich obrońcy zarzucają sądowi błędy w ustaleniach faktycznych - mówi Agata Dybek - Zdyń, rzeczniczka Sądu Okręgowego w Gliwicach. Jak dodaje w ciągu najbliższych dni wnioski zostaną przekazane do Sądu Apelacyjnego w Katowicach. Ten będzie musiał podjąć jedną z trzech możliwych decyzji: utrzymać styczniowy wyrok w mocy, dokonać w nim zmian, bądź uchylić i skierować do ponownego rozpatrzenia.

To był jeden z najgłośniejszych procesów sądowych ostatnich lat na Śląsku. Bo też u jego genezy leży jedna z największych tragedii w polskim górnictwie po 1989 roku. 21 listopada 2006 w kopalni "Halemba" w Rudzie Śląskiej wybuch metanu i pyłu węglowego zabił 23 górników.

Pracowali, choć nie powinni. Aż doszło do katastrofy

Jeszcze w trakcie trwania akcji ratowniczej do mediów zaczęły docierać niepokojące informacje o tym, że pracownicy kopalni oraz zewnętrznej firmy notorycznie prowadzili roboty w feralnym wyrobisku mimo przekroczonych stężeń metanu. Kopalniany dozór miał doskonale wiedzieć jaka jest sytuacja, ale nie reagował. Z zagrożonego rejonu nie wycofywano ludzi, kazano im pracować dalej (mieli zdemontować ze ściany sprzęt warty 70 mln złotych). Pojawiły się też informacje o manipulowaniu przy czujnikach kontrolujących stężenie metanu.

Prowadzone przez gliwicką Prokuraturę Okręgową śledztwo potwierdziło, że w KWK "Halemba" dochodziło do nieprawidłowości. W czerwcu 2008 roku formalne zarzuty usłyszało 27 osób - część z nich poddała się dobrowolnie karze, większość jednak stanęła przed sądem. Dla byłego już dyrektora i szefa wentylacji śledczy domagali się odpowiednio 7 i 8 lat więzienia. Proces ciągnął się przez ponad sześć lat. W czasie rozpraw przed sądem zeznania złożyło ponad 300 osób. Ostatecznie 15 stycznia tego roku zapadł wyrok - sąd stwierdził, że w "Halembie" dochodziło do łamania przepisów bezpieczeństwa, ignorowania przekroczonych stężeń metanu i fałszowania dokumentacji. Co istotne, zapadły też wyoki skazujące - były szef wentylacji usłyszał wyrok trzech lat bezwzględnego więzienia, natomiast byłego dyrektora sąd skazał na dwa lata więzienia w zawieszeniu na 5 lat (dwóch oskarżonych uniewinniono, pozostali usłyszeli wyroki w zawieszeniu - od trzech miesięcy po dwa lata). Treść wyroków wzbudziła sporo kontrowersji - jedni zżymali się twierdząc, że są stanowczo zbyt łagodne jak na taką skalę katastrofy, drudzy zwracali jednak uwagę, że po raz pierwszy tragicznego w skutkach igrania z zasadami bezpieczeństwa nie udało się zamieść pod dywan.
- Na swój sposób można było mówić o sukcesie, bo nie pamiętam, aby kiedykolwiek wcześniej zapadł wyrok bezwględnego więzienia za tragedię w górnictwie. Z drugiej strony jednak to dyrektor powinien być surowiej potraktowany niż szef wentylacji. Bez jego decyzji tamten by nawet okiem nie mrugnął - komentuje Zbigniew Domagała, wiceszef "Sierpnia 80" na KWK Halemba - Wirek.

Z tego wyroku nikt nie był zadowolony. Stąd apelacje

Wśród niezadowolonych z wyroku byli prowadzący śledztwo prokuratorzy z Gliwic. Na początku sierpnia wystosowali apelację w sprawie 15 oskarżonych, domagając się, by pokryli oni koszty sądowe (w styczniowym orzeczeniu zostali z tego zwolnieni). Przede wszystkim jednak żądają wyższej kary dla byłego dyrektora i byłego szefa wentylacji "Halemby".

- W jednym przypadku zarzucamy błąd w faktycznych ustaleniach skutkujący uniewinnieniem od czynu sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia wielu osób. W drugim przypadku zwracamy uwagę na rażącą nieproporcjonalność wymierzonej kary - wyjaśniał nam Piotr Żak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gliwicach.
Co ciekawe błąd w "faktycznych ustaleniach" zarzucają sądowi także skazani. Oni również bowiem postanowili skorzystać z przysługującego im prawa do apelacji. Jak informuje w rozmowie z DZ Agata Dybek - Zdyń, rzeczniczka Sądu Okręgowego w Gliwicach o apelację wniosło już 10 oskarżonych.

- Nie przyznają się do winy i kwestonują orzeczenie sądu - mówi Agata Dybek-Zdyń. Jak wyjaśnia, były dyrektor "Halemby" wnosi o uniewinnienie, zaś były szef wentylacji chce uchylenia styczniowego wyroku i skierowania sprawy do ponownego rozpatrzenia (obecnie wnioski znajdują się jeszcze w Gliwicach, ale "lada dzień" zostaną przekazane do Sądu Apelacyjnego).

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie