I liga GKS Katowice - Sandecja 2:4 [RELACJA, ZDJĘCA]. Nie było prezentu na urodziny Katowic

Jacek Sroka
GKS Katowice - Sandecja
GKS Katowice - Sandecja Maciej Gapiński
Udostępnij:
Piłkarze GKS Katowice nie uczcili wygraną nad Sandecją obchodzone w ten weekend 150 urodziny swojego miasta. Katowiczanie po raz pierwszy od pięciu lat przegrali u siebie z drużyną z Nowego Sącza.

Goście lepiej rozpoczęli to spotkanie i już po niespełna 100 sekundach gry objęli prowadzenie. Po sprytnym rozegraniu piłki w narożniku boiska Kamil Słaby zacentrował piłkę z linii końcowej wzdłuż bramki, a próbujący ją wybić Povilas Leimonas skierował ją do własnej siatki. Sandecja mająca w składzie kilku doświadczonych zawodników występujących wcześniej w śląskich klubach ekstraklasy jak Maciej Małkowski, Arkadiusz Aleksander, Grzegorz Baran czy Matej Nather, sprawiała na Bukowej dobre wrażenie.

Przed przerwą Gieksa głośno dopingowana przez kibiców ruszyła do bardziej zdecydowanych ataków. Młodemu Danielowi Cichańskiemu nie udało się zdobyć swojego pierwszego gola w barwach katowiczan, bo wypożyczony z Piasta Gliwice napastnik przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem gości. Do remisu jeszcze przed przerwą doprowadził jednak Adrian Frańczak, który wykorzystał dobre dośrodkowanie byłego Alana Czerwińskiego i głową pokonał Marka Kozioła.

- Ta bramka mnie nie cieszy, bo przegraliśmy mecz. Mówiliśmy sobie w szatni, że musimy być skoncentrowani przez całe 90 minut, a tymczasem popełnialiśmy proste błędy - powiedział Frańczak.

Początek drugiej połowy znów należał do Sandecji. Po uderzeniu Mateusza Bartkowa gospodarzom dopisało szczęście, bo piłka trafiła w poprzeczkę, a Aleksander, który dobił ją do siatki, był na pozycji spalonej. Tego trafienia 35-letniego byłego napastnika m.in. Górnika Zabrze i Odry Wodzisław sędzia Tomasz Wajda z Żywca nie uznał, ale gdy w 62 min. po prostopadłym podaniu Josefa Ctvrtnicka Aleksander wykorzystał sytuację sam na sam z bramkarzem goście znów objęli prowadzenie.

Katowiczanie rzucili się do odrabiania strat i rzeczywiście szybko wyrównali za sprawą rezerwowego Pawła Szołtysa, który wykorzystał dośrodkowanie Frańczaka. Chwilę później szansę na kolejnego gola miał Krzysztof Wołkowicz, lecz z 10 m trafił w nogi bramkarza. Niewykorzystanie tej okazji zemściło się na Gieksie, bowiem kwadrans przed końcem meczu Bartosz Sobotka dopadł bezpańskiej piłki w polu karnym i uderzeniem z 12 m zapewnił Sandecji zwycięstwo. Wygraną gości przypieczętował Czech Josef Ctrvnicek wykorzystując rzut karny podyktowany za faul Leimonasa na Bartłomieju Kasprzaku.

- Wygraliśmy, bo byliśmy skuteczniejsi od gospodarzy. Czekaliśmy 5 lat na wygraną w Katowicach, ale teraz jesteśmy całkiem inną drużyną i stąd ten sukces - powiedział Maciej Małkowski, pomocnik Sandecji.

GKS Katowice – Sandecja Nowy Sącz 2:4 (1:1)

Bramki 0:1 Povilas Leimonas (2), 1:1 Adrian Frańczak (38-głową), 1:2 Arkadiusz Aleksander (62), 2:2 Paweł Szołtys (72), 2:3 Bartosz Sobotka (75), 2:4 Josef Ctvrtnicek (84-karny)

Sędziował Tomasz Wajda (Żywiec)
Żółte kartki: Ciechański, Frańczak, Pietrzak (GKS) - Słaby, Szufryn, Bartków (Sandecja)
Widzów 1600

GKS Katowice: Dobroliński - Czerwiński, Leimonas, Kamiński, Pietrzak – Bębenek (73. Wołkowicz), Burkhardt, Pielorz, Trochim (85. Januszkiewicz), Frańczak – Ciechański (65. Szołtys).

Sandecja: Kozioł – Bartków (63. Danek), Szarek, Szufryn, Słaby – Sobotka, Kasprzak, Baran, Nather (46. Ctvrtnicek), Małkowski – Aleksander (77. Szczepański).

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie