Jak wyglądają maskotki śląskich klubów piłkarskich? [ZDJĘCIA]

Tomasz Kuczyński
Maskotka Górnika Zabrze dziś pozna swoje imię Mikołaj Suchan
Nadchodzą gorące dni. To najgorszy czas dla osób, które siedzą w... klubowych maskotkach. Pot zalewa im oczy, temperatura przypomina tę z piekarnika, a trzeba tańczyć, skakać, klaskać. Jednak czego się nie robi dla ulubionej drużyny.

- Nie jest ważne, czy dostaję za to pieniądze. Jak mi płacą, to fajnie, jak nie, trudno. Robię to dla Polonii, której kibicuję od wielu lat - mówi Damian, wcielający się w postać lwa "Olimpioka", zabawiającego publikę na stadionie w Bytomiu.

Amerykańska moda rodem z NBA trafiła też na piłkarskie boiska. W naszej ekstraklasie większość klubów ma swoje oficjalne maskotki. "Olimpiok" Polonii debiutował w meczu z Wisłą Kraków 27 lutego 2009 r., w którym bytomianie zremisowali z mistrzem Polski 1:1. Ruch Chorzów posiada orła "Adlerka", mającego za sobą również udany ligowy debiut. Pojawił się na stadionie przy Cichej 1 maja 2010 r., a Niebiescy pokonali Legię Warszawa 1:0.

Również w spotkaniu z tą warszawską drużyną, 10 maja tego roku, pierwszy raz kibicom w Zabrzu zaprezentował się górnik z szalonym wzrokiem, czekający jeszcze na swe imię. Wprawdzie zabrzańscy fani nie są zachwyceni jego wyglądem (jedna z opinii w internecie: "Dziadek Mróz na prochach"), ale maskotka przyniosła szczęście. Dzięki bramce w doliczonym czasie gry gospodarze uratowali remis, a fani już inaczej spojrzeli na klubową maskotkę.

Do wczoraj kibice mogli zgłaszać swe propozycje imienia dla postaci górnika. Dziś podczas meczu ze Śląskiem Wrocław nastąpi rozstrzygnięcie konkursu. W sieci można znaleźć różne pomysły, ale dominują śląskie imiona typu Alojz albo Jorguś. Proponowany przez jednego z internautów Adolfek raczej nie przejdzie.

- Cieszymy się, że Górnik Zabrze dołączył do drużyn mających oficjalną maskotkę - mówi rzecznik Ekstraklasy SA Adrian Skubis. - Wzorem zachodnich klubów również w taki sposób promuje się markę i buduje rozpoznawalność wśród kibiców. Przecież prawie każdemu Cracovia kojarzy się z lajkonikiem, Wisła Kraków ze smokiem, Arka Gdynia ze śledziem, a GKS Bełchatów z mamutem - wylicza Skubis, a my dorzucamy: Lech Poznań ma koziołka, Śląsk Wrocław orła, Jagiellonia Białystok pszczołę, Lechia Gdańsk lwa, a Polonia Warszawa... jaguarzycę Beatę.

- Dzięki maskotkom, na stadiony przychodzą też dzieci, a to metoda na pozyskiwanie następnej generacji kibiców - przypomina Skubis.

Śląskie maskotki nie tylko są obecne na ligowych meczach, ale chodzą na spotkania piłkarzy w przedszkolach, szkołach, domach dziecka, bywają na turniejach dla dzieci.

- Czuję się już prawie jak członek drużyny. Piłkarze ze mną przybijają piątki, pozwalają wejść do kręgu na środku boiska gdy cieszą się z wygranej - dodaje lew "Olimpiok", który w przerwach meczów broni konkursowe rzuty karne, a raz wjechał na stadion na quadzie!

Maskotki na naszych stadionach zaprojektowali kibice, choć nie zawsze są one dokładnym odzwierciedleniem pierwowzorów. Chorzowski orzeł miał być bardzo muskularny, ale wyszedł dość mizerny. Czasami więc przez kibiców innych klubów nazywany jest kurczakiem...

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

F
Freddie

najlepsza to ta Ruchu:)

P
PETER

WSZYSTKIE SA OK ALE ADLEREK W SLASKICH BARWACH JEST SUPER

Dodaj ogłoszenie