Justyna Święty-Ersetic: Denerwowałam się bardziej na trybunach niż na bieżni ROZMOWA

Jacek Sroka
Jacek Sroka
Justyna Święty-Ersetic w Halowych Mistrzostwach Europy w Toruniu wywalczyła srebrny medal w biegu na 400 m Zobacz kolejne zdjęcia. Przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE fot org. hme torun
Justyna Święty-Ersetic z AZS AWF Katowice, halowa wicemistrzyni Europy na 400 m, mówi nam o przygotowaniach do mistrzostw świata sztafet na Stadionie Śląskim i igrzysk olimpijskich w Tokio. Opowiada także o swoim starcie w Toruniu. Przeczytajcie rozmowę z pochodzącą z Raciborza naszą najlepszą sprinterką Justyną Święty-Ersetic.

Justyna Święty-Ersetic: Denerwowałam się bardziej na trybunach niż na bieżni

Zanim pogratuluję srebra w HME zapytam o zdrowie, bo przecież z powodu kontuzji nie wystąpiła pani w finale sztafety 4 x 400 m.

Na szczęście nie jest to nic poważnego. Naciągnięcie mięśnia czworogłowego doskwiera mi już od miesiąca, a po biegach indywidualnych ból się jeszcze zaostrzył. Cały czas trzeba pamiętać, że w tym roku najważniejsze są igrzyska olimpijskie. Mogłam zaryzykować i wystąpić w sztafecie, ale mogłoby się to skończyć dużo poważniejszym urazem i wtedy rehabilitacja zajęłaby mi znacznie więcej czasu. Postanowiłam się więc wycofać ze startu, choć nie ukrywam, że była to trudna decyzja.

Po finale na 400 m, w którym zajęła pani drugą lokatę, nie była do końca zadowolona ze swojego wyniku. Po paru dniach uczucie niedosytu już minęło?

Tak naprawdę minęło zaraz po biegu. Na pewno byłam przygotowana na dużo lepszy rezultat. Zresztą potwierdził to bieg półfinałowy, gdzie lepszy wynik przyszedł mi z dużą łatwością i czułam, że mam jeszcze rezerwy. Na imprezach mistrzowskich finały rządzą się jednak swoimi prawami. W Toruniu pierwsze okrążenie zakończyłam dopiero na piątej pozycji, choć było to moje najszybsze otwarcie. Więcej nie byłam w stanie zrobić, a hala tego nie wybacza. Kto pierwszy zbiega do środka ten zdobywa medale. Cieszę się, że mimo to zdobyłam srebro. Nawet gdyby bieg ułożył się inaczej i tak byłoby mi ciężko pokonać Femke Bol, która jest w świetnej dyspozycji. Jest to mój kolejny medal do kolekcji i z tego należy się cieszyć.

ZOBACZCIE ZDJĘCIA JUSTYNY ŚWIĘTY-ERSETIC W TORUNIA

Oglądając występ sztafety z trybun denerwowała się pani bardziej niż stojąc na starcie na bieżni?

Zaraz po biegu pytał mnie o to mój trener. Zdecydowanie bardziej wolałabym się znajdować na dole na bieżni, bo wówczas stres jest mniejszy. Bieg dziewczyn przeżywałam bardzo mocno, bo sytuacja nie była kolorowa. Wycofałam się ze startu po rozgrzewce i Ola Gaworska wychodząc na bieżnię była przerażona, a ja czułam, że trochę zawiodłam drużynę, choć nie mogłam podjąć innej decyzji. Emocje związane z występem dziewczyn towarzyszyły mi do samej mety.

Po biegu bardzo chwaliła pani koleżanki za ten brąz...

Sytuacja była trudna, ale dziewczyny pobiegły jakby się nic nie stało. Walczyły bardzo dzielnie do samego końca. Każ-da zasłużyła na słowa uznania, ale należy się ono zwłaszcza Oli, która o starcie dowiedziała się w ostatniej chwili.

Dobrze spisała się też 17-letnia Kornelia Lesiewicz. Z jednej strony może się pani cieszyć z kolejnego mocnego punktu sztafety, a z drugiej martwić groźną młodą konkurentką.

Taka jest kolej rzeczy. Ja i moje koleżanki, z którymi sięgałam wcześniej po medale w sztafecie, nie będziemy przecież biegać wiecznie. Fajnie, że będziemy mogły skończyć kariery ze spokojną głową, że ktoś nas godnie zastąpi. Dobrze, że jest zaplecze, a my czujemy na plecach oddech młodych dziewczyn, bo to nas tylko mobilizuje do jeszcze cięższej pracy na treningach.

Sezon halowy już za nami. Jak będą wyglądać przygotowania do czekających nas dokładnie za 50 dni mistrzostw świata sztafet na Stadionie Śląskim?

W przyszłym tygodniu wyjadę na zgrupowanie do Zakopanego, bo w obecnej sytuacji postanowiłam na razie zostać w kraju. Później czeka nas zagraniczny obóz na Teneryfie i start w MŚ w Chorzowie.

Wierzy pani, że 1 i 2 maja uda się wpuścić kibiców na trybuny Stadionu Śląskiego?

Mam nadzieję, że tak. Impreza będzie na otwartym obiekcie, więc łatwiej będzie spełnić wszystkie epidemiczne zalecenia. Patrząc na to co się dzieje nie sądzę, by było możliwe wypełnienie trybun w komplecie, ale wierzę, że nie będziemy biegać jak w Toruniu przy pustej widowni.

Miesiąc później czekają nas jeszcze w Chorzowie Drużynowe Mistrzostwa Europy, ale nie ma co ukrywać, że najważniejszą imprezą w tym roku są igrzyska.

Celem zarówno moim jak koleżanek ze sztafety jest olimpijski medal i mam wielką nadzieję, że w Tokio uda się go osiągnąć. Nie zastanawiam się czy igrzyska mogą zostać po raz kolejny przesunięte, albo czy będą mogli oglądać je japońscy kibice. Na pewno będą to inne zawody olimpijskie niż te w Londynie czy Rio de Janeiro, w których wcześniej startowałam, ale najważniejsze żebyśmy mogły wystąpić w Japonii, dobrze się do tego startu przygotować i spełnić swoje marzenia stając razem na podium.

Nie przeocz

Zobacz koniecznie

Musisz to wiedzieć

Bądź na bieżąco i obserwuj

Najlepszy polski sędzia nie jedzie na Euro

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie