Katowice: Premier spotka się ze Stowarzyszeniem Poszkodowanych Przedsiębiorców RP

Redakcja
Premier Donald Tusk zaprosił przedstawicieli Stowarzyszenia Poszkodowanych Przedsiębiorców RP na najbliższy wtorek do Warszawy - podała w piątek kancelaria premiera. W czwartek szef rządu nie podszedł do protestujących podczas jego wizyty w Katowicach przedsiębiorców.

Czwartkowa pikieta towarzyszyła I Europejskiemu Kongresowi Małych i Średnich Przedsiębiorstw, w którego otwarciu uczestniczył premier. Przed gmachem Centrum Kultury Katowice, gdzie odbywało się spotkanie, protestowało kilkudziesięciu przedsiębiorców. Chcieli się spotkać z Tuskiem, by porozmawiać o nieuczciwym - ich zdaniem - prawie podatkowym, niszczącym przedsiębiorczość.

- Spotkanie szefa rządu z przedstawicielami stowarzyszenia odbędzie się w najbliższy wtorek, 11 października 2011 r., w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów - podało w piątkowym komunikacie Centrum Informacyjne Rządu.

Jeden z założycieli stowarzyszenia Dariusz Ćwik potwiedził w rozmowie z, że do przedsiębiorców dotarło zaproszenie szefa rządu. Przekazał je im szef klubu PO , śląski poseł Tomasz Tomczykiewicz. Członkowie stowarzyszenia zamierzają skorzystać z zaproszenia.

- Dotychczas nie chciano z nami rozmawiać, nie było żadnych rozmów na wyższych szczeblach. Teraz - jak nam powiedziano - w rozmowach wezmą też udział minister finansów Jacek Rostowski i prezes ZUS Zbigniew Derdziuk. Tym bardziej cieszymy się, że do takiej rozmowy dojdzie - powiedział Ćwik.

Jego zdaniem, skierowanie do stowarzyszenia zaproszenia właśnie teraz, po zignorowanej przez premiera czwartkowej pikiecie i tuż przed wyborami, z pewnością ma kontekst wyborczy. Niemniej przedsiębiorcy są zadowoleni, że będą mogli przekazać szefowi rządu i ministrom swoje postulaty.

- Cieszę się, że PO podjęła naszą rękawicę - powiedział Ćwik. Przypomniał, że przedsiębiorcy, czujący się oszukani przez państwo i ZUS, walczą o swoje prawa już półtora roku - najpierw nieformalnie, pomagając sobie na formach internetowych np. w pisaniu pism procesowych, a od tego roku w sposób zorganizowany, jako stowarzyszenie organizujące m.in. pikiety i kierujące pisma do władz.

W czwartek protestujący mówili dziennikarzom, że ZUS ściga pół miliona osób prowadzących działalność gospodarczą i pracujących równocześnie na umowach nakładczych i umowach-zleceniach, którym przed laty dano możliwość opłacania niskich składek emerytalno-rentowych. Od 2009 r. wprowadzono zmiany do ustawy, na mocy której żąda się teraz od chałupników zapłacenia zaległości z odsetkami do 10 lat wstecz - podkreślali pikietujący, nazywając to prawnym oszustwem.
*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera
- Jak idioci pracujemy ciężko, próbujemy zatrudniać innych naszych współobywateli w naszych małych firmach, a pan premier przed nami ucieka, jak przed kibolami. My chcemy normalnie porozmawiać, jak normalni, kulturalni, obywatele. Nie rzucamy kamieniami, nie palimy opon, nie jedziemy z łomami do Warszawy. Po prostu chcemy rozmawiać, nikt z nami nie rozmawia - skarżyła się jedna z uczestniczek manifestacji, oceniając, że premier potraktował pikietujących "jak powietrze".

Związani ze stowarzyszeniem przedsiębiorcy, określający się mianem "krzywdzonych i ściganych przez ZUS" swoje postulaty i opinie zamieszczają m.in. w portalach internetowych www.prawoibezprawie.pl oraz www.zlikwidujzus.com; są też aktywni na niektórych portalach społecznościowych. Skierowali wiele listów do władz, organizowali też manifestacje. We wrześniu stowarzyszenie zawarło porozumienie z ugrupowaniem Polska Jest Najważniejsza.

Przedsiębiorcy, którzy dokonali wyboru tytułu do ubezpieczeń zgodnie z ówcześnie obowiązującym prawem, oczekują teraz rozwiązania swojego problemu drogą ustawy abolicyjnej, umarzającej dodatkowo naliczane składki na ubezpieczenia społeczne od działalności gospodarczej - za lata 1999-2009.

Poszkodowani podkreślają, że nagle zostali pozbawieni prawa wyboru tytułu do ubezpieczeń i zaskoczeni powstałymi zobowiązaniami wobec ZUS, wynoszącymi od kilkunastu do kilkudziesięciu tys. zł. Jak mówią, są coraz bardziej zdesperowani i łączą się we wspólnej walce z przedsiębiorcami, których ZUS potraktował podobnie z racji okresowego zawieszenia działalności lub korzystania z urlopu macierzyńskiego w trakcie jej trwania. Jak mówią, wraz z tzw. "zawieszeniowcami" oraz "Matkami" tworzą prawie półmilionową grupę osób pokrzywdzonych przez ZUS.

- Jesteśmy ludźmi prowadzącymi, w znakomitej większości przypadków, jednoosobową działalność gospodarczą i z tej racji jesteśmy szumnie nazywani przedsiębiorcami. Nasze działalności gospodarcze obejmują bardzo szeroki i różnorodny zakres działania: od kwiaciarki, poprzez właściciela sklepiku, kioskarza, fryzjera, wytwórcę śrubek, drobnych elementów plastikowych, aż do serwisanta ogumienia czy kas fiskalnych - napisali członkowie stowarzyszenia w jednym ze swoich oświadczeń. PAP

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie