Książka „Straszny kraj”. Wzruszająca i zabawna powieść o współczesnej Rosji. Pomaga ją zrozumieć i lepiej poznać RECENZJA

Monika Krężel
Monika Krężel
Keith Gessen, „Straszny kraj”, Wydawnictwo Prószyński S-ka, Warszawa 2021, stron 431, przekład: Agata Popęda Fot. Monika Krężel
Jedna z lepszych powieści tłumaczących współczesną Rosję. Mamy tu malowniczy portret rodziny, której spora część wyemigrowała do Stanów Zjednoczonych, miłość do ukochanej babci pozostawionej w Moskwie i jej niezdecydowanego wnuka, który ciągle stoi na rozdrożu. Mnóstwo tu pytań, znaków zapytania, rozterek, a wszystko opisane ładnym stylem. Książka „Straszny kraj” wzrusza i bawi.

Andriej Kaplan ma 33 lata, mieszka w Nowym Jorku i ma starszego o 10 lat brata Dimę. Gdy Andriej miał sześć lat, wyemigrował z rodzicami i bratem do Stanów Zjednoczonych. W Moskwie została ich babcia.

Dima nie za bardzo potrafił się odnaleźć w Stanach, w przeciwieństwie do Andrieja. Ten szybko stał się Amerykaninem, choć w domu cały czas mówiono po rosyjsku. Studiował jednak języki słowiańskie i często odwiedzał babcię w Rosji. Dima w końcu wrócił tam na stałe. Gdy przez swoją działalność musi opuścić Rosję, prosi Andrieja, by przyjechał do Moskwy i zaopiekował się babcią. Ta ma prawie 90 lat, demencję, cierpi na depresję, ale doskonale wie, że nie trawi Putina, że system ją oszukał i zabrał daczę.

Jest rok 2008 i Andriej wyrusza do Rosji. W Stanach akurat rzuciła go dziewczyna, nie ma też widoków na stałą pracę. Miasto jego dzieciństwa szybko go zaskakuje. Jest pełne kontrastów, brzydkie i piękne, gdzie mieszkają bardzo bogaci i bardzo biedni, gdzie wypasione mercedesy prężą się na ulicach i spychają stare łady, a odnowione kamienice sąsiadują z tymi mocno zaniedbanymi. W kafejkach i sklepach jest tak drogo, że prawie na nic go nie stać, Andriej ciągle przelicza, ile będzie go kosztować podróż taksówką albo gra w hokeja. Z jednej strony cieszy się, że to państwo bez zasad, z drugiej wścieka na brak porządku. Prowadzi kursy korespondencyjne, a że w mieszkaniu nie ma z początku internetu przesiaduje po kilka godzin w kawiarni nad jedną kawą. Nie chodzi do modnych klubów, bo za drogo, a gdy raz poszedł, to dostał w szczękę pistoletem. Za nic.

Z czasem zaprzyjaźnia się z kolegami hokeistami i poznaje młodych ludzi zaangażowanych politycznie. Wstępuje do pewnej organizacji, a przede wszystkim zakochuje się w jednej z aktywistek. Julia jest wykształcona, oczytana, ma zdecydowane poglądy i nie wierzy w to, by Andriej został dla niej w Moskwie.

Nie przeocz

Andriej opiekuje się babcią, ogląda z nią rosyjskie filmy, słucha narzekań na to, że jej wszyscy znajomi już umarli. O Rosji babcia mówi, że to „straszny kraj”, ale nie da się od niej wyciągnąć konkretnych wspomnień. No, może takie, że dostała mieszkanie od Stalina.

Podczas jednej z manifestacji Andriej zostaje zatrzymany przez milicję. Spędza kilka godzin na komisariacie, przesłuchują go milicjanci i kolesie z FSB. Andriej rozmawia z nimi, ale nie przypuszcza, jakie konsekwencje będzie mieć ta rozmowa. A przecież Andriusza jeszcze niedawno zastanawiał się, czy wybrać Stany czy Rosję…

W tej książce zaskakuje nie tylko znajomość Rosji, która chcąc nie chcąc staje się jedną z bohaterek powieści. Mamy tu nawiązania do literatury, polityki, historii, odkrywcze spostrzeżenia z codziennego życia, mamy wnioski, podsumowania i szereg pytań oraz refleksji nad współczesną Rosją i jej mieszkańcami.

Zobacz koniecznie

Ważne miejsce zajmują stosunki w rodzinie, wzruszająca relacja babci z wnukiem, a nawet miłość do Rosji. Wszyscy znajomi Andrieja nie chcą jej opuszczać, bo związali z nią swoje losy na dobre i na złe.

Powoli prowadzona narracja nie powoduje, że zarzucamy książce, iż zbyt wolno się toczy. Wręcz przeciwnie, w takim tempie jak najbardziej służy głównej historii, czyli temu, jak przez rok Andriej opiekuje się babcią.

Mnie zachwyciła też dbałość o szczegóły, zwracanie uwagi na - można by powiedzieć nieistotne rzeczy - które działają na korzyść stylu autora. Choćby takie, gdy Andriej z babcią zapraszają gości. „W dniu wizyty babcia zastawiła stół najlepszymi talerzami i sztućcami, ozdobiła najładniejszymi serwetkami, a my zjedliśmy śniadanie w małym pokoju, żeby im nie przeszkadzać”.
Nie brakuje też humoru, w wielu miejscach książki naprawdę można się nieźle pośmiać. Polecam!

Musisz to wiedzieć

Bądź na bieżąco i obserwuj

Kobiety w MMA. Płeć nie taka słaba. WYWIAD

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie