Łukasz Burliga: Już 5 lat wcześniej byłem na testach w Chorzowie

Jacek Sroka
Andrzej Banaś
Udostępnij:
Nowy obrońca Ruchu Łukasz Burliga próbował dostać się do chorzowskiego klubu pięć lat wcześniej, ale wówczas Niebiescy już po dwóch treningach podziękowali mu za usługi i odesłali do Krakowa

W sobotnim sparingu z Cracovią zadebiutował pan w drużynie Ruchu. Jak pano ocenia swój pierwszy mecz w niebieskich barwach?

Najważniejsze było to, że kiedy wszedłem na boisko utrzymaliśmy korzystny dla nas wynik. To wprawdzie tylko sparing, ale zawsze lepiej wygrać niż przegrać, bo sukcesy budują lepszą atmosferę w drużynie. Jeśli chodzi o mnie, to niestety zagrałem przeciętnie. Przez ostatnie pół godziny Cracovia atakowała i nie mogłem za bardzo włączać się do akcji ofensywnych. Występuję co prawda na pozycji bocznego obrońcy, ale bardzo lubię w trakcie spotkania wędrować do przodu, a w sobotę tego zabrakło w mojej grze.

Czy wszystkie sprawy związane z pana przeprowadzką do Chorzowa zostały już załatwione?

Podpisałem już indywidualny kontrakt z Ruchem i właśnie rozliczam się z klubowego sprzętu z Wisłą. Oficjalnie zostanę zawodnikiem Niebieskich, gdy krakowianie prześlą moją kartę do Chorzowa.

Wybrał pan już na Śląsku mieszkanie?

Na razie postanowiłem się nie przeprowadzać i dalej mieszkać w Krakowie. Będę dojeżdżał na treningi razem z Markiem Zieńukiem. To w końcu tylko 50 minut autostradą. Po miesiącu zobaczę, czy nie jest to zbyt męczące i ewentualnie wtedy poszukam jakiegoś mieszkania na Śląsku.

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera
Co zadecydowało, że zdecydował się pan opuścić Wisłę i przyjąć ofertę chorzowskiego Ruchu?
Przede wszystkim Ruch był zainteresowany moją osobą i złożył mi konkretną ofertę. Duże znaczenie miała też osoba trenera Waldemara Fornalika. Wszyscy chwalą sobie współpracę z tym szkoleniowcem, więc ja też postanowiłem spróbować. Chcę się dalej rozwijać piłkarsko, a aby tak się stało trzeba grać. W poprzednim sezonie zdobyłem co prawda mistrzostwo Polski z Wisłą, ale zagrałem w zaledwie trzech wiosennych meczach krakowian. Uznałem, że lepiej dla mnie będzie przejść do teoretycznie słabszego klubu i w nim regularnie występować na boisku niż siedzieć na ławce rezerwowych w zespole mistrza Polski i ciągle wyczekiwać na swoją szansę.

Jakie są mocne strony Łukasza Burligi?

Myślę, że jest nią przede wszystkim gra ofensywna. Często włączam się do akcji oskrzydlających, choć oczywiście pamiętam, że jestem obrońcą i moim głównym zadaniem jest zabezpieczenie dostępu do własnej bramki.

Urodził się pan w Suchej Beskidzkiej, ale nigdy wcześniej nie grał w naszym regionie. Miał pan w przeszłości jakieś związki ze Śląskiem?

Byłem już w Ruchu na testach jako młody chłopak. To było chyba pięć lat temu, gdy grałem w rezerwowej drużynie Wisły. Wtedy jednak mój pobyt w Chorzowie skończył się po dwóch treningach, bo nie przekonałem do siebie trenera. Mam nadzieję, że teraz pójdzie mi zdecydowanie lepiej. Na razie zostałem na rok wypożyczony z Wisły, ale w umowie jest także klauzula o możliwości wykupienia mojej karty przez Ruch.

Na Cichej będzie pan miał numer 21.

Taki akurat był wolny, więc go wziąłem. W Wiśle miałem numer 30, ale nie przyniósł mi szczęścia, więc go zmieniłem.

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie