18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Małgorzata Sadowska: Z Lipna do Sosnowca, czyli śladami Poli Negri [WYWIAD]

Małgorzata Sadowska
Małgorzata Sadowska urodziła się w Lipnie, mieszka w Warszawie, a pracuje w Sosnowcu
Małgorzata Sadowska urodziła się w Lipnie, mieszka w Warszawie, a pracuje w Sosnowcu Arkadiusz Gola
Praca w Teatrze Zagłębia daje mi mnóstwo satysfakcji - zdradza Małgorzata Sadowska, aktorka znana m.in. z filmu "U Pana Boga w ogródku" czy serialu "Pierwsza miłość", w rozmowie z Tomaszem Szymczykiem

Możemy zacząć od zagadki?
Chętnie rozwiążę.

Zapytam o aktorkę, która urodziła się w Lipnie (obecnie województwo kujawsko-pomorskie), potem uczyła się w Warszawie, aż w końcu trafiła do Sosnowca...
Oczywiście to Apolonia Chałupiec, czyli Pola Negri.

Podejmując pracę w Sosnowcu, idzie pani jej śladami.
To kompletny zbieg okoliczności, że pracuję w Sosnowcu, aczkolwiek w tym zawodzie wszystko jest możliwe (śmiech).

Pani rodzinne Lipno pamięta o tej wielkiej aktorce?
Pola Negri zmarła w tym roku, kiedy ja zdawałam do szkoły teatralnej. Zaczytywałam się wówczas w jej biografii. Trudno o niej nie pamiętać, skoro to jedyna polska aktorka, która zrobiła oszałamiającą karierę w Hollywood. Przypomina to wręcz bajkę o Kopciuszku. Nasze babcie pamiętały jej rodzinę. Teraz w Lipnie co roku organizowane są Dni Poli Negri z przeglądem filmów z jej udziałem. A poza tym to, co łączy jeszcze Lipno z Sosnowcem, to fakt, że MKS Mień Lipno i Zagłębie Sosnowiec grały kiedyś razem w III lidze. A w ramach ciekawostki: Lipno pamięta też o Lechu Wałęsie, który kończył tam szkołę zawodową.

Jak zainteresowała się pani aktorstwem?
Przez przypadek. W liceum moje plany były związane z medycyną. W trzeciej klasie przeglądałam przewodnik maturzysty i zobaczyłam adres szkoły teatralnej w Warszawie. Pomyślałam, że warto byłoby spróbować. Kompletnie nie miałam świadomości tego zawodu. Pojechałam na dni otwarte i po roku zostałam studentką PWST.

I lekarkę zawsze może pani zagrać.
Już kilka razy grałam. Zresztą, aktor jest też lekarzem duszy. Teraz możemy panią zobaczyć również na sosnowieckiej scenie. Gra pani w trzech przedstawieniach: "Między nami dobrze jest", "Prawdzie" i "Prywatnej klinice". Praca w Teatrze Zagłębia daje mi mnóstwo satysfakcji. Dla aktora nie ma niczego ważniejszego od kontaktu ze sceną i publicznością. Lubię repertuar, w którym gram. Wciąż za czymś gonimy i nie mamy czasu na odpoczynek. Teatr staje się wentylem i sposobem na zapomnienie o codzienności. Cieszę się, że możemy wywołać uśmiech na twarzy widza i sprawiać, że przez te półtorej godziny widz może zwyczajnie odpocząć.

W "Między nami dobrze jest" pani bohaterka nosi imię Halina, podobnie jak postać, którą zagrała pani w serialach "U Pana Boga w ogródku" i "U Pana Boga za miedzą".
Rzeczywiście, role te łączy wspólny mianownik, czyli imię. Halina z "Między nami dobrze jest" reprezentuje świat ludzi wykluczonych. To kobieta, która przegrała życie, ale tęskni za czymś lepszym. Jest przerysowana, odrobinę karykaturalna, przez to wydaje się być komiczna. Halinkę Struzikową z "U Pana Boga w ogródku" też cechuje nadzieja, że coś dobrego jeszcze się w życiu wydarzy. To osoba bardzo zmysłowa, wypełniona marzeniami, a swe szczęście odnajduje w związku z Bocianem, postacią graną przez Emiliana Kamińskiego. Ogromną satysfakcję sprawia mi fakt, że film spotkał się z tak ciepłym przyjęciem, zwłaszcza tych, którzy pochodzą ze wschodniej części Polski, ale nie tylko.

Białostocczyzna, gdzie był kręcony ten film, kojarzy się z sielskimi krajobrazami i tradycyjnymi wartościami. Czy po przyjeździe z Warszawy był widoczny ten kontrast?
To rzeczywiście dwa różne światy. Trudno to zrozumieć, jeśli się tam nie było. Łąki, pola, lasy i jeziora stanowią przepiękną kwintesencję tego krajobrazu. To fantastyczne miejsce. Moi koledzy często rezerwują sobie je na weekendowe czy wakacyjne wyjazdy. Mieszkańcy Supraśla, Hajnówki i okolic są mili i sympatyczni. Dzięki pysznemu jedzeniu i wspaniałej atmosferze można się poczuć jak u siebie w domu.

A jak się pani podoba na Śląsku i w Zagłębiu?
Oczywiście, że podobają mi się Zagłębie i Śląsk, ponieważ są tutaj interesujące zamki, piękne pałace, jaskinie, kopalnie i sztolnie. Poznałam tu poza tym wielu inteligentnych i ciekawych ludzi. Zwiedzałam ostatnio kopalnię Guido w Zabrzu i pałac w Świerklańcu. To jeden z niewielu regionów, gdzie jest wiele przepięknych zabytków, chociaż - nad czym ubolewam - niektóre z nich są zaniedbane.

Czy w zaznajomieniu się z Sosnowcem i zrozumieniu kwestii dawnego pogranicza pomogła pani powieść "Korzeniec" autorstwa Zbigniewa Białasa, zaadaptowana później na sztukę teatralną?
Rzeczywiście, dzięki książce i spektaklowi dowiedziałam się wiele o niebanalnej historii tego miejsca. Warto wspomnieć, że "Korzeniec" to świetny spektakl, który został zauważony na teatralnej mapie Polski.

Oczywiście polecamy wizytę w Teatrze Zagłębia, ale gra pani również w serialach: "Klan", "Barwy szczęścia", "Na Wspólnej" czy "Pierwsza miłość". Trudno jest pogodzić obowiązki teatralne z obecnością na planach seriali?
W "Klanie" moja postać pojawia się sporadycznie. Serialem, w którym jestem i w którym pracuję na co dzień, jest "Pierwsza miłość". Naturalnie, że jest trudno. Na stałe mieszkam w Warszawie, a pracuję we Wrocławiu i w Sosnowcu. Nie jest to łatwe do pogodzenia, a poza tym mam jeszcze dzieci. Nic nie jest za darmo i wszystko jest jakimś kosztem. Z drugiej strony to daje mi oddech i ogromną satysfakcję. Żyję na walizkach, ale taki tryb pracy powoduje, że w danym momencie mogę się skupić w stu procentach na tym, co robię. To daje też ogromne poczucie wolności.

Oprócz teatru i filmu miała pani okazję pracować również w dubbingu. Która z tych rzeczy jest najtrudniejsza?
Powiedziałabym, że każda z nich jest inna. Teatr to wspaniała historia, bo ma się kontakt z widzem. Teatr ma swój zapach i smak. Gra na scenie to wspaniałe momenty, które nadają sens naszej pracy. Tutaj ma się kontakt z widzem, a relacje z widzem nadają sens naszej pracy. Jeśli chodzi o film, to sama machina jest wyjątkowa. To kompletnie inny nośnik. Lubię oko kamery. Cokolwiek robię, robię to na 100 procent i nigdy nie odpuszczam. Cieszę się, że mam kontakt ze sceną, z kamerą, z mikrofonem. Daje to poczucie spełnienia i doskonalenia warsztatu.

Proszę na koniec zaprosić widzów do Teatru Zagłębia w Sosnowcu.
Z ogromną przyjemnością zapraszam do Teatru Zagłębia. Zobaczą tu Państwo wspaniałe spektakle, nieodbiegające od przedstawień krakowskich, warszawskich czy wrocławskich. Gorąco zapraszam!

Tomasz Szymczyk



*Artur Hajzer nie żyje. Tragedia na Gasherbrum ZDJĘCIA
*Superbudowa 2013. Wybieramy najlepszą inwestycję woj. śląskiego ZAGŁOSUJ
*Marsz Autonomii 13 lipca 2013: PROGRAM, LISTA OBECNOŚCI
*Jak zdać egzamin na prawo jazdy? ZOBACZ WIDEOTESTY i CZYTAJ PODPOWIEDZI

Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na dziennikzachodni.pl Dziennik Zachodni