Marcin Możdżonek. "Z najwyższego punktu widzenia": Polski finał Ligi Mistrzów

Marcin Możdżonek
W polskim finale Ligi Mistrzów siatkarzy, drużyna Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle pokonała Jastrzębski Węgiel 3:2
W polskim finale Ligi Mistrzów siatkarzy, drużyna Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle pokonała Jastrzębski Węgiel 3:2 PAP/Leszek Szymański
Niezwykły mecz, który odbył się w ubiegłą sobotę zapisał się złotymi zgłoskami nie tylko w historii siatkówki, ale i polskiego sportu. Dwie polskie drużyny ZAKSA Kędzierzyn-Koźle i Jastrzębski Węgiel zgrały w najważniejszym meczu klubowej siatkówki. Polska siatkówka wspięła się na niebotyczny poziom. I na niebotyczny poziom sportowy weszły nasze drużyny ligowe, choć nie było to sportowo kosmiczne spotkanie, a takiego przecież mogliśmy byli się spodziewać to emocje, jakich dostarczyli nam uczestnicy finału przyprawiały o zawał serca.

Długie wymiany, zwroty akcji, tragiczne w skutkach błędy i decyzje, czyli wszystko to na co składa się na sportowe widowisko najwyższej jakości miało miejsce w już w pierwszym secie, który zaczął się trochę nerwowo. Od samego początku spotkania widać było u przedstawicieli obu ekip duże zdenerwowanie. W końcu obie drużyny rozgrywały najważniejszy mecz w sezonie. Jastrzębianie prowadzili praktycznie przez całą partię, ale kędzierzynianie tak, jak nas do tego przyzwyczaili, wytrzymali ten napór i doprowadzili do emocjonującej końcówki seta, którą jednak przegrali. Proste błędny, niewidoczny Łukasz Kaczmarek i zdeterminowani jastrzębianie ustawiły wynik tej partii. Drugi set z początku miał podobny przebieg do pierwszego lecz tym razem obrońcy trofeum wrzucili piąty bieg i nie dali jastrzębianom żadnych szans. W końcu Kaczmarek dołączył do gry, a Bartosz Bednorz pokazał kto jest najlepszym skrzydłowym tego meczu. W trzeciej odsłonie wielkiego finału jastrzębie zostało rozbite. To był siatkarski nokaut. Jakub Popiwczak naruszony serwisami w pierwszej partii nie mógł odnaleźć się do końca spotkania i nie błyszczał tak, jak w finałowych meczach Plus Ligi. Popełniane seriami błędy przez jastrzębian wykluczyły ich z walki o zwycięstwo w tej partii. Czwarty set to fatalny początek Jastrzębskiego i to chyba uśpiło na chwilę ZAKSĘ. Prowadzili 6:0, ale pozwolili przeciwnikom wyrównać i w zasadzie ten stan rzeczy utrzymał się do końca tej zaskakującej partii. Zdawało się że ZAKSA ma inicjatywę i za moment uniesie Puchar Europy, ale kapitalny Bednorz nie skończył na pojedynczym bloku Toniuttiego piłki meczowej! Aż przypomniał mi się finał Ligi Mistrzów z 2012 roku gdzie wraz ze Skrą Bełchatów mieliśmy podobną sytuację. Mariusz Wlazły też miał piłkę meczową w górze i jej nie wykorzystał. Mecz niestety z Zenitem przegraliśmy w piątej partii.

Tie-break to zawsze wojna nerwów, a w spotkaniu w którym koszulka klubowa waży więcej niż w innych meczach, widać to szczególnie. Czy ZAKSA uniesie Puchar Europy po raz trzeci, czy Jastrzębski po raz pierwszy? Jednak Kędzierzynianie po raz kolejny pokazali, jak należy grać w sytuacjach niezwykle stresowych i radzić sobie z presją.

Całe spotkanie to rollercoaster emocji, które bezsprzecznie opanowała ZAKSA. Jastrzębski przegrał mecz w głowach, bo sportowo pokazali co potrafią w finale Plus Ligi zdobywając upragnione mistrzostwo. Podkreślałem wielokrotnie, że kędzierzynianie potrafią grać w meczach o najwyższą stawkę i nie robią sobie nic z presji wyniku. Zaczynam ich podejrzewać o brak układu nerwowego.

Podsumowując ZAKSA to drużyna wielka pod wieloma względami. Są niesamowicie zgrani i pewni siebie. Obserwuję ich już od dłuższego czasu i całą pewnością stwierdzam, że powiedzenie jeden za wszystkich, wszyscy za jednego można im przypisać na stałe. Po wygranych czy przegranych akcjach zachowują duży spokój i nie robią nerwowych i niepotrzebnych ruchów. I najważniejsze nie boją się żadnych wyzwań. To charakteryzuje drużyny wielkie i taką właśnie jest ekipa z Kędzierzyna.

Gazeta Lubuska. Międzyrzecz. Freestyle football na Orliku

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Marcin Możdżonek. "Z najwyższego punktu widzenia": Polski finał Ligi Mistrzów - Sportowy24

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na dziennikzachodni.pl Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie