Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

"Maryja" - widowisko z okazji jubileuszu 100-lecia istnienia Archidiecezji Katowickiej

Magdalena Nowacka-Goik
Magdalena Nowacka-Goik
Próba do spektaklu "Maryja"
Próba do spektaklu "Maryja" M.Nowacka-Goik
15 listopada w katowickim Spodku zobaczymy widowisko „Maryja”. Spektakl realizowany w poetyce Teatru Totalnego jest częścią przygotowań do jubileuszu 100-lecia istnienia Archidiecezji Katowickiej.

Maryja ma długie, ciemnobrązowe włosy, silne, umięśnione, ale smukłe ciało. Iskierki w oczach i nieustanny uśmiech w całej sobie. Pochodzi z Australii, ale od kilku lat tańczy w Balecie Opery Śląskiej. - Ellen (Bremer - przyp. red.) promieniuje od środka wielką radością - mówi Henryk Konwiński, choreograf widowiska „Maryja”.

- Ma w sobie jasność, tak, jakby nie było w niej żadnych negatywnych zawirowań. Pięknie oddaje wszystkie uczucia Maryi, zarówno jako młodej, naiwnej dziewczyny, jak i cierpiącej matki. Wrażliwość i świadomość połączona w tancerzach zastępuje doświadczenie, daje przeczucie, pozwala zrozumieć rzeczy, których się jeszcze nie dotykało - mówi mistrz.

Trwa próba na sali baletowej. Maryja, archanioł Gabriel, Elżbieta. Za moment scena nawiedzenia - spotkania dwóch przyszłych matek. Wyjątkowych. Maryja - Ellen ubrana jest w ciemny kombinezon. Mimo tej surowości stroju, jej ruchy są pełne delikatności.

- Tak, patrz, tak idziesz - mistrz Konwiński (19 listopada skończy 87 lat!) pokazuje aniołowi, jak powinno wyglądać jego radosne, swawolne pas, do góralskich rytmów. Jest w tym pas lekkość, beztroska skaczącego dziecka, chociaż niepozbawiona elementów szacunku. - Zwiastowanie jest pogodne. W kościele Mariackim mamy taki obraz. Wdzięczna Maryja stoi u drzwi domu, podlatuje do niej anioł, z takim rozpędem, że dywanik, na którym się zatrzymuje, zwija się, faluje. Ile w tym wdzięku, liryzmu, ciepła, lekkości. Pamiętajmy, że Maryja była młodą dziewczyną, dzieckiem prawie, kiedy dowiedziała się, jak bardzo zmieni się jej życie - mówi Henryk Konwiński. On sam stara się, aby w tym widowisku widać było w tancerzach dobro. W ich twarzach, gestach, mimice. - To jest moim celem. Ja w nich to widzę. Teraz pozostaje „tylko” tchnąć w to duszę - dodaje.

Nad wszystkim czuwa reżyser - Mariusz Kozubek.

- Mam to szczęście, że w pracy towarzyszą mi fantastyczni ludzie. Producent ks. Robert Kaczmarek, który podjął odważną, w sporej części osobistą odpowiedzialność za losy przedsięwzięcia. Kompozytor Piotr Solorz ze świetnym „uchem do melodii” i choreograf - Mistrz Henryk Konwiński. Do tego dochodzi cały sztab produkcyjny z Małgosią Krzeszowską i Mirelą Gontarz na czele. Oraz ponad 300 artystów - zawodowców i entuzjastów. Ogromne, logistyczne wyzwanie - przyznaje Mariusz Kozubek.

Widowisko w sposób symboliczny rozpoczyna przygotowania do obchodów jubileuszu 100-lecia Archidiecezji Katowickiej i to wszystkich stawia trochę na baczność. Dlaczego Maryja stała się motywem przewodnim?

- Może dlatego, że jesteśmy na Górnym Śląsku, że blisko mamy Maryję - Matkę Piekarską. To jest historyczna Maryja - Maryja naszej wiary, kultury, Śląska. Maryja „starych, dobrych czasów”. Ale w spektaklu mamy też współczesność, mamy poraniony Kościół ze swoimi grzechami. O tym też będzie ta historia - bo my nie udajemy, że dziś kryzysu Kościoła nie ma - podkreśla reżyser. - Stawiamy na uniwersalizm, a uniwersalne jest dobro. W Maryi zachwycająca jest czystość, skromność, pokora, ufne oddanie kontroli nad swoim życiem Sile Nadrzędnej. Opowiadamy o prawdzie ludzkiej. O tym na przykład, że czasem ktoś musi wziąć odpowiedzialność za innych, biorąc na siebie cały świat - a ktoś inny chciałby, ale nie jest w stanie go przed tym ochronić. Mamy więc Prawdę, Dobro i Piękno. Słynna triada - język, którym wciąż można rozmawiać z mózgiem, sercem i duszą - zwraca uwagę Kozubek. Przyznaje, że w Polsce mamy „problem” z Maryją. Często próbuje się Ją stawiać przed Jezusem, jako matkę - ochronę, ucieczkę, przez którą próbuje się coś załatwić u surowego Ojca. - Dla mnie to obce - bo wierzę chrystocentrycznie. Stanąłem przed wyzwaniem zrozumienia tej często rozbuchanej, nieco dziwacznej polskiej maryjnej pobożności. Ludowej, pielgrzymkowej, kalwaryjskiej, różańcowej, majowej... Musiałem się z tym zderzyć - także jako artysta poruszający się w obszarze wiary. Z jednej więc strony ja z moimi pytaniami, z drugiej nadrzędna sytuacja, w której za chwilę weźmie udział 8 tysięcy osób na widowni Spodka. Ten kontekst zmusza do pochylenia się nad widzem, który ma swoją osobistą, maryjną opowieść: w sercu, duszy, emocjach, głowie. Szukamy więc tego, co najbardziej uniwersalne, bazowe - szanując różnego rodzaju podejścia do „tematu”. A jednocześnie proponujemy spojrzenie z nowej, odświeżającej perspektywy. Praca nad tym widowiskiem to jednocześnie kłopot, błogosławieństwo, dar, zaszczyt i zobowiązanie - podkreśla.

]

Nie przeocz

Musisz to wiedzieć

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Sukces Neuralink - pacjent steruje komputerem siłą myśli

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera