Mirek Szołtysek śląską biesiadą czaruje ludzi

    Mirek Szołtysek śląską biesiadą czaruje ludzi

    Zdjęcie autora materiału

    Dziennik Zachodni

    Śląska publiczność świetnie się bawi przy piosenkach Mirka Szołtyska
    1/4
    przejdź do galerii

    Śląska publiczność świetnie się bawi przy piosenkach Mirka Szołtyska ©Fot. Arkadiusz Gola

    Na scenie jestem innym człowiekiem. Wygrywam skromnością, nie ma w tym rutyny - podkreśla Mirek Szołtysek. O fenomenie popularności tego jednego z najlepszych artystów śląskiej estrady pisze Ola Szatan
    Dla wielu jest osobą, która urodziła się na scenie. Jeden z najbardziej popularnych artystów śląskiej estrady biesiadnej. W domu Mirek Szołtysek bywa gościem. Wciąż gdzieś go nosi, a to pędzi na spotkania, to na koncerty. Z fenomenem Mirka postanowiliśmy się zmierzyć wyruszając na jego imprezy.

    Na pierwszy ogień: babski comber. Piątkowy wieczór. W jednej z tyskich restauracji spotyka się 50 kobiet ze związku zawodowego KWK "Ziemowit" w Lędzinach.
    Mistrzem ceremonii jest Mirek i jego dwie śpiewające tancerki. Nastroje szampańskie, panie bawią się setnie, niczym - nie przymierzając - podczas karnawału w Rio. Co chwilę formuje się nowy wężyk albo kółeczko. "Ale fajnie, ale fajnie..." intonuje Szołtysek, nie czekając długo na reakcję. "Ale fajnie dzisiaj jest, ole!" - zgodnie odśpiewują mu uczestniczki imprezy.

    Optymistycznie, tanecznie, z dużym akcentem położonym na śląskość. Tego właśnie potrzebowali słuchacze. Muzyki napisanej z myślą o rodzinie, pracy, ale i zabawie.

    - Zapotrzebowanie na muzykę biesiadną było od zawsze. Ale z pewnością nie towarzyszył temu tak zwany szum medialny. Był moment, że moje piosenki były grane niemal bez umiaru - mówi Mirek Szołtysek.

    "Pakuj klamory i raus"
    Jego utworów nie da się łatwo wyrzucić z głowy. Przecieraliśmy oczy ze zdumienia, gdy podczas "babskiej" imprezy z głośników popłynęły pierwsze dźwięki hitu "Szczęśliwej drogi już czas" z repertuaru Ryszarda Rynkowskiego i grupy VOX. Muzyka świetnie znana, ale już tekst... dostosowany do śląskich okoliczności. No i rzecz jasna po śląsku. "Pakuj klamory i raus" mamy w refrenie zamiast słów "Szczęśliwej drogi już czas" . Pasuje? I to jak!

    - Dużo czasu mi zajęło, aby wymyślić piosenkę, którą żona będzie mogła zadedykować mężowi - skomentował z uśmiechem Mirek Szołtysek. Kobietom "nowa" (lepsza?) wersja starego przeboju Rynkowskiego spodobała się od razu. Trzy dni później przekonaliśmy się, że trafia nie tylko do niewieścich serc.
    1 »

    Czytaj treści premium w Dzienniku Zachodnim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    W związku z ciszą wyborczą komentarze zostały wyłączone, zapraszamy z powrotem w niedzielę wieczorem.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    DZ poleca

    Wideo