Na rekolekcjach w Koszarawie "dzieci miały związane ręce sznurkiem". Śledztwo zostało umorzone

OPRAC.:
Łukasz Klimaniec
Łukasz Klimaniec
Rekolekcje Fot. Grzegorz Mehring / Polskapresse
Wraca sprawa rekolekcji w Koszarawie na Żywiecczyźnie, w których uczestniczyli uczniowie Szkoły Podstawowej w Hażlachu (powiat cieszyński). Śledztwo prokuratorskie w tej sprawie zostało umorzone. Prokuratura nie potwierdziła, by uczestnikom groziło niebezpieczeństwo. Śledczy stwierdzili, że niektórzy rodzice wręcz wyolbrzymiali to, co działo się na rekolekcjach, choć pojawiają się informacje, że „dzieci miały związane ręce sznurkiem” oraz „były przypadki osunięć, osłabnięć oraz innych reakcji na modlitwę". Do treści postanowienia o umorzeniu prokuratorskiego śledztwa dotarł portal Gazeta.pl.

Rekolekcje w Koszarawie miały miejsce w połowie lutego 2020 r. Uczestniczyła w nich młodzież z parafii w Dębowcu, Hażlachu i Zagórniku na Śląsku Cieszyńskim, uczniowie Szkoły Podstawowej w Hażlachu. Zajęcia były prowadzone przez duchownych i świeckich animatorów.

Ale po powrocie z rekolekcji rodzice zaobserwowali u dzieci widoczną zmianę zachowania. Niektóre dzieci wróciły osowiałe i bierne, inne miały stany lękowe i depresyjne. Według rodziców, na rekolekcjach mogło dojść do nieprawidłowości. Mówili o tym, że w czasie rekolekcji dzieci były narażone na traumatyczne przeżycia, podczas modlitw miało dochodzić do omdleń, po których nikt nie udzielił dzieciom pierwszej pomocy.

Prokuratura Rejonowa w Żywcu wszczęła śledztwo w tej sprawie. Śledczy przesłuchali m.in. świadków, uczestników rekolekcji, zasięgnęli opinii biegłych (z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, Katolickiego Uniwersytetu w Lublinie oraz Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie). Ostatecznie śledztwo prokuratorskie zostało umorzone, śledczy nie potwierdzili, by uczestnicy rekolekcji byli narażeni na niebezpieczeństwo.

Nie przeocz

Jak donosi portal Gazeta.pl, który dotarł do treści postanowienia o umorzeniu prokuratorskiego śledztwa, z relacji śledczych wynika, że w czasie rekolekcji prowadzono np. animację, w trakcie której „dzieci miały związane ręce sznurkiem”.
- Niektóre z nich ściągały sobie ten sznurek z rąk. Wizualizacja miała na celu unaocznić zniewolenie człowieka przez grzech. Związane sznurkiem ręce rozcinał następnie kapłan, co miało symbolizować uwolnienie człowieka od grzechu - cytuje treść raportu portal Gazeta.pl

Zobacz koniecznie

Prokuratura potwierdziła, że 15 lutego 2020 r. odbyła się „specjalna msza”, podczas której uczestnicy mieli otrzymać „specjalne błogosławieństwo”. Udział w nim był dobrowolny, ale katechetka namawiała uczniów, argumentując, że jeśli nie wezmą w nim udziału, będą potem „żałować”.

Jak pisze portal Gazeta.pl błogosławieństwo polegało na „odprawianiu modlitwy przez księdza oraz dwóch wstawienników nad danym uczniem”. Zadaniem wstawienników było „asekurowanie uczniów, którzy na skutek modlitwy utraciliby równowagę i mogli upaść na posadzkę”.

Prokuratura precyzuje, że tzw. „spoczynek” to zjawisko „Spoczynku w Duchu Świętym" , które nie ma charakteru sformalizowanego.

Musisz to wiedzieć

- Nie jest hipnozą, transem, ani zemdleniem. Objawia się ono możliwością osunięcia się, zapaści, bezwiednego upadku - zazwyczaj do tyłu. Nie towarzyszy jednak temu utrata świadomości. Spoczynek w Duchu Świętym nie jest wprowadzeniem w odmienny stan świadomości. Człowiek zawsze może się uczuciu osunięcia sprzeciwić i nie traci kontroli nad sobą. Nie jest również przy tym konieczne udzielanie pomocy medycznej. Rolą wstawienników w przypadku osunięcia było asekurowanie, zabezpieczenie takiego ucznia, który się osunął - wyjaśniała prokuratura, cytowana przez portal Gazeta.pl.

Prokuratura uznała ostatecznie, że „większość uczniów w sposób pozytywny przeżyła doświadczenie modlitwy wstawienniczej”. Śledczy przyznali, że były przypadki osunięć, osłabnięć oraz innych jeszcze reakcji na modlitwę. Finalnie jednak, jak podaje portal Gazeta.pl, według prokuratury przedmiotowe reakcje nie przyniosły uczniom niczego złego.

- Tam gdzie wprowadzono pomoc psychologiczną, psycholog stwierdził, że nic złego się nie stało – stwierdzili śledczy. Dodali też, że niektórzy rodzice wręcz wyolbrzymiali to, co działo się na rekolekcjach. - Z treści materiału dowodowego wynika, iż dzieci zadowolonych po rekolekcjach było znacznie więcej niż tych, które źle wspominają to doświadczenie – zaznaczyli śledczy.

Nauczanie hybrydowe zamiast powrotu do szkół

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Pranie mozgow jak w kazdych sektach i lamanie czlowieka.

G
Gość

Mieszkam za granica, takie zdarzenie byloby skandalem nie tylko w kosciele. Pozbawienie wolnosci osobistej , naruszenie nietykalnosci cielesnej i przemoc psychiczna. Tutaj nie ma rekolekcji nikt nie zmusza dzieci do brania udzialu w mszach w ktorych bierze udzial szkola ,( sa to z reguly 4 msze w roku ), nawet jak chodza na religie . Dzieci ida same i dobrowolnie.

G
Gość

Prokuratura nie potwierdziła, by uczestnikom groziło niebezpieczeństwo.

I tak to można ... zakończyć ! W "śmigusa-dyngusa" "DZIOPY" zostaną "wyśmigane baziami" po łydkach, ... jak to drzewiej bywało, i tyle !.

Dodaj ogłoszenie