Podbeskidzie - Lechia 2:2. Biliński znaczy bohater. Górale ratują remis w końcówce

Przemysław Drewniak
Przemysław Drewniak
Podbeskidzie Bielsko-Biała po emocjonującej końcówce zremisowało u siebie z Lechią Gdańsk PD
W sobotnim meczu 20. kolejki PKO Ekstraklasy Podbeskidzie Bielsko-Biała zremisowało z Lechią Gdańsk 2-2. Dla Górali był to czwarty kolejny mecz z rzędu bez zwycięstwa.

Trener Lechii Piotr Stokowiec wiedział jakiego meczu może się spodziewać się w Bielsku-Białej. Przedsmakiem starcia z Góralami był dla niego wcześniejszy pojedynek ze Stalą Mielec, w którym gdańszczanie z trudem wywalczyli skromne zwycięstwo. Pytany o sobotnie spotkanie, odparł krótko: - Spodziewamy się kolejnego meczu walki.

I rzeczywiście, walka rozgorzała już od pierwszej minuty. Goście, pomni doświadczeń z Podkarpacia, chcieli zaskoczyć defensywę bielszczan agresywnym początkiem. Ta, mimo absencji Rafała Janickiego (koronawirus), radziła sobie jednak poprawnie. Gorzej było w ofensywie. W niej Robert Kasperczyk sprawił niespodziankę i postawił na Sergieja Miakushkę i debiutującego Brazylijczyka Marco Tulio. Nowy duet skrzydłowych nie napędzał jednak akcji Podbeskidzia i trener zdecydował się na jego wymianę już w przerwie.

Góralom nie kleiła się gra z akcji, ale egzamin zdała znów egzekucja stałych fragmentów gry. W 30. minucie po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Jakuba Hory i strzale Marko Roginicia ręką w polu karnym zagrał Rafał Pietrzak i sędzia bez wahania podyktował jedenastkę.

Nieoczekiwanie, do wykonania karnego jako pierwszy został wyznaczony przed meczem Milan Rundić, który mocnym strzałem dał Podbeskidziu prowadzenie. Dla obrońcy z Belgradu pierwsza bramka w PKO Ekstraklasie miała wyjątkowy smak, bo z wysokości trybun oglądał ją Krzysztof Brede. Kilka dni wcześniej były trener Górali w jednym z wywiadów skrytykował Serba za nieudany występ w Gdańsku w rundzie jesiennej, gdy Lechia wygrała aż 4-0.

Teraz gdańszczanie nie mogli już liczyć na równie łatwą przeprawę, ale w pierwszej połowie to oni mieli nieco więcej okazji do zdobycia bramki. O włos od wyrównania był Łukasz Zwoliński, który w prostej sytuacji spudłował z pięciu metrów. Większą skutecznością wykazał się drugi ze skrzydłowych - Conrado, dobijając z bliska strzał Jarosława Kubickiego. Podbeskidzie zginęło w tej sytuacji od własnej broni - kilkanaście sekund wcześniej wykonywało rzut rożny, ale straciło piłkę po ryzykownym zachowaniu i błędzie Petara Mamicia, który otworzył przestrzeń do wyprowadzenia kontrataku dla Flavio Paixao.

Zmiany Kasperczyka na początku drugiej połowy miały udrożnić ofensywę Podbeskidzia, ale obraz meczu pozostał taki sam. Wciąż dominowały brak dokładności i przypadkowość, brakowało piłkarskiej jakości. Poza sytuacyjnym strzałem głową Paixao w poprzeczkę, na boisku działo się niewiele ciekawego. Lechia wykazywała się większą kulturą gry, spychała beniaminka do obrony, ale nie stwarzała sobie klarownych okazji do zdobycia bramki. Całą amunicję piłkarze zachowali jednak na końcówkę.

Cztery minuty przed upływem regulaminowego czasu bramkę dla gości zdobył Bartosz Kopacz, który wykorzystał asystę Pietrzaka z rzutu wolnego. Górale byli bliscy poniesienia drugiej porażki z rzędu, ale z opresji znów uratował ich Kamil Biliński. Najlepszy strzelec Podbeskidzia przez całą drugą połowę był niewidoczny, ale w krytycznym momencie wziął sprawy w swoje ręce i oddał silny strzał zza pola karnego, którym zaskoczył Dusana Kuciaka. - Kunszt strzelecki Kamila po raz kolejny sprawił, że możemy cieszyć się z ważnego punktu - podkreślił Kasperczyk.

W gorszym nastroju był trener gości. - Czuję ogromny niedosyt. Panowaliśmy nad tym co się dzieje i myślę, że byliśmy lepszą drużyną. Musimy jednak wyeliminować błędy w koncentracji, przez które uciekły nam punkty - żałował Stokowiec.

Bielszczanie wywalczyli cenny punkt, ale nie odnieśli zwycięstwa już w czwartym kolejnym meczu. Teraz czekają ich dwa tygodnie prawdy i wyjazdy na niezwykle istotne mecze ze Stalą Mielec i Wartą Poznań. Zdaniem trenera Kasperczyka, nie zadecydują one jednak o losach walki o utrzymanie. - Do końca sezonu mamy jeszcze dziesięć kolejek, więc zmian w tabeli będzie jeszcze dużo. Jest zdecydowanie za wcześnie, by te mecze mogły okazać się decydujące - uważa trener Górali.

ATRAKCYJNOŚĆ MECZU: 4/6

Podbeskidzie Bielsko-Biała 2-2 Lechia Gdańsk
Milan Rundić 31 (k), Kamil Biliński 88 - Conrado 44, Bartosz Kopacz 85

Podbeskidzie: Michal Peškovič - Filip Modelski, Dmytro Bashlai, Milan Rundić, Petar Mamić (86' Łukasz Sierpina) - Marco Túlio (46' Gergő Kocsis), Michał Rzuchowski, Jakub Bieroński (46' Maksymilian Sitek), Jakub Hora (74' Mateusz Marzec), Sergii Miakushko (46' Kamil Biliński) - Marko Roginić.

Lechia: Dušan Kuciak - Bartosz Kopacz, Mario Maloča, Kristers Tobers, Rafał Pietrzak - Łukasz Zwoliński (83' Omran Haydary), Jan Biegański, Jarosław Kubicki, Maciej Gajos (77' Tomasz Makowski), Conrado (70' Mateusz Żukowski) - Flávio Paixão.

żółte kartki: Bieroński - Tobers, Haydary.

sędziował: Zbigniew Dobrynin (Łódź).

Polacy najaktywniejsi w Europie

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie