Podbeskidzie - Sandecja 0:1. Czerwony dublet. Górale nie dali rady w osłabieniu

Przemysław Drewniak
Przemysław Drewniak
Podbeskidzie w kolejnym meczu musiało grać przez większość czasu w osłabieniu, ale tym razem poniosło porażkę
Podbeskidzie w kolejnym meczu musiało grać przez większość czasu w osłabieniu, ale tym razem poniosło porażkę PD
Udostępnij:
W sobotnim meczu 13. kolejki Fortuna 1. Ligi Podbeskidzie Bielsko-Biała przegrało u siebie z Sandecją Nowy Sącz 0-1. Jedyną bramkę w końcówce pierwszej połowy zdobył Tomasz Boczek. Gospodarze grali w osłabieniu od 20. minuty po drugiej żółtej kartce dla Michała Janoty.

Rzadko się zdarza, by drużyna już na przerwę schodziła do szatni w dziesięciu zamiast jedenastu. Jeszcze rzadziej, by dokonała tego w dwóch z rzędu meczach u siebie. Nietypowy dublet zaliczyli piłkarze Podbeskidzia - trzy tygodnie wcześniej w starciu z Resovią "czerwień" obejrzał Kamil Biliński (w minioną sobotę odcierpiał drugi mecz pauzy), a tym razem swój zespół osłabił Michał Janota. Doświadczony pomocnik najpierw źle przyjął piłkę i kopnął rywala w głowę, a kwadrans później z impetem zdeptał Elhadji'a Maissę i sędzia ukarał go drugą żółtą kartką.

- Nic nie dzieje się bez przyczyny, więc musimy to przeanalizować. W szatni dużo rozmawiamy o odpowiedzialności. Chcemy z naszej gry eliminować przypadek, bo czasami jedna sytuacja zmienia przebieg spotkania - mówił po meczu rozżalony trener Piotr Jawny.

O ile w meczu z Resovią Biliński opuszczał boisko przy prowadzeniu Podbeskidzia, to w momencie zejścia Janoty Górale z Sandecją wciąż remisowali. Wcześniej "dusili" rywali wysokim pressingiem i przeprowadzili kilka akcji, po których mogli objąć prowadzenie. Czerwona kartka włożyła jednak kij w szprychy rozpędzających się bielszczan, a w gości z Nowego Sącza wstąpiła nowa wiara. Jeszcze przed przerwą Damir Sovsić popisał się efektownym dośrodkowaniem zewnętrzną częścią stopy w stylu swojego rodaka Luki Modricia, a niepilnowany Tomasz Boczek na raty pokonał Martina Polacka.

Rywalizację w "góralskich derbach" podgrzały decyzje sędziego Pawła Pskita, który potrzebował aż pięciu minut by sprawdzić, czy Rafał Kobryń powinien dostać czerwoną kartkę po faulu na wychodzącym na czystą pozycję Giorgim Merebaszwilim. Ostatecznie skończyło się na żółtej, i chyba słusznie, bo bliżej bramki był jeszcze jeden obrońca Sandecji.

Podbeskidzie nie zraziło się kłopotami i w drugiej połowie przystąpiło do ataku. Pozytywny wpływ miały zmiany trenerów Jawnego i Marcina Dymkowskiego - przesunięty do linii pomocy Ezequiel Bonifacio już w pierwszych minutach doszedł do bramkowej okazji po doskonałej akcji Dominika Frelka, ale jego strzał zatrzymał Dawid Pietraszkiewicz. Bohaterem mógł zostać także wprowadzony w drugiej połowie Titas Milasius - przebojowego reprezentanta litewskiej młodzieżówki dwa razy powstrzymał jednak bramkarz Sandecji.

Podbeskidzie nie zraziło się kłopotami i pomimo osłabienia w drugiej połowie zdominowało rywala. Góralom nie można było wytknąć braku charakteru i pomysłu, ale brak skuteczności - już tak. Sandecja, choć nie kontrolowała przebiegu gry, utrzymała korzystny dla siebie wynik. - Musimy być bardziej skoncentrowani i odpowiedzialni. Nie chcemy grać tak jak większość zespołów w tej lidze i z tej drogi absolutnie nie zejdziemy. Ta drużyna gra coraz lepiej, trzeba teraz przełożyć to na lepsze wyniki - podsumował trener Jawny.

Uśmiechnięty od ucha do ucha po końcowym gwizdku był trener Dariusz Dudek. - Podbeskidzie zagrało dziś na poziomie Ekstraklasy, bo nie było widać różnicy gdy grali w dziesięciu. Najważniejsze są jednak punkty, Podbeskidziu za styl artystyczny nikt nikomu punktów nie da. Zagraliśmy na zero z tyłu, pokazaliśmy charakter i wygraliśmy bardzo trudny mecz - cieszył się szkoleniowiec Sandecji.

Podbeskidzie Bielsko-Biała 0-1 Sandecja Nowy Sącz
Tomasz Boczek 42'

Podbeskidzie: Martin Polaček - Ezequiel Bonifacio (71' Marko Roginić), Daniel Mikołajewski (46' Konrad Gutowski), Julio Rodríguez, Maciej Kowalski-Haberek, Kacper Gach (78' Dawid Polkowski) - Joan Román (71' Titas Milašius), Mathieu Scalet (78' Jakub Bieroński), Dominik Frelek, Giorgi Merebashvili - Michał Janota.

Sandecja: Dawid Pietrzkiewicz - Rafał Kobryń (46' Dawid Wolny), Sebastian Rudol, Michal Piter-Bučko, Tomasz Boczek, Kamil Słaby - Damian Chmiel, Maissa Fall (59' Michał Walski), Damir Šovšić, Jakub Zych (58' Błażej Szczepanek) - Svetoslav Dikov (78' Bartłomiej Kasprzak).

żółte kartki: Janota, Scalet, Bieroński, Kowalski-Haberek, Gach - Šovšić, Kobryń, Zych, Rudol, Dikow.
czerwona kartka: Janota (20', za drugą żółtą).

Sędziował: Paweł Pskit (Łódź)

Widzów: 2843

Q&A z Robertem Kubicą

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie