Powódź 1997: Kolejna rocznica "powodzi tysiąclecia". Pamiętacie? [ZDJĘCIA ARCHIWALNE]

Aleksander Król
Powódź 1997 Powódź tysiąclecia Archiwum DZ
Podczas powodzi w 1997 roku w dorzeczu górnej Odry fala powodziowa przekroczyła o 2-3 metry najwyższe notowane do tej pory stany wód. Bilans powodzi był tragiczny - 56 ofiar śmiertelnych i straty materialne szacowane na 12 mld złotych. 8 lipca Odra wdarła się do Raciborza, wkrótce pod wodą znalazły się Bieruń i Częstochowa. Powódź ogarnęła całą Polskę. Przypominamy tamten lipiec na archiwalnych zdjęciach fotoreporterów Dziennika Zachodniego: Arkadiusza Goli, Tomasza Jodłowskiego, Ireneusza Dorożańskiego, Leszka Zycha

56 ofiar śmiertelnych, 40 tysięcy mieszkańców bez dachu nad głową i 140 tys. ewakuowanych. 86 miast i 875 wsi zalanych i zniszczonych. Tysiące utopionych zwierząt. Klęska. Od "powodzi tysiąclecia" minęło 17 lat, ale wielu powodzian wciąż nie otrząsnęło się z traumy roku 1997.

A wszystko zaczęło się 3 lipca od rekordowych opadów deszczu na południu Polski. Jako jedno z pierwszych miast pod wodą znalazł się Racibórz. Odra wystąpiła z koryta i wdarła się do Raciborza dokładnie 8 lipca, wyrządzając tu olbrzymie straty, z którymi walczono przez następne lata. Pod wodą było już wtedy Kłodzko, zalane przez Nysę. Olbrzymie straty woda wyrządziła w Bieruniu, częściowo zalana została Częstochowa. W tym samym czasie wylały rzeki w województwach tarnowskim i nowosądeckim. Jakimś cudem podczas uderzenia fali na Wiśle wytrzymały wały pod Wawelem w Krakowie. Powódź ogarnęła całą Polskę.

Wideo

Komentarze 8

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

n
n.

zagrozenie powodziowe dotartlo nawet w okolice Lodzi.

a
arczi

Pamiętam, pamiętam a szczególnie tych co chcieli się dorobić na tragedii innych, sprzedawali chleb po 10 zł , który zabierali z jednostki wojskowej z Brzegu co zostało to sprzedali oraz samych wojskowych wysoko postawionych którym wojsko, czytaj my żołnierz,e w ramach akcji powodzianom budowaliśmy domy a biedni ludzie nie mieli co jeść i z płaczem nas witali jak wpadaliśmy na kilka godzin pomóc tylko na kilka bo potem trzeba było budować dom ważniakowi, lub dzielić jako staw na pół, siatką bo rybki do sąsiada pływały !!! taka była prawda, tylko że wtedy nie było komu tego powiedzieć, dzisiaj by to pewno nie przeszło bo ktoś by się wygadał wtedy nawet nie było jak nagłośnić sprawy.

s
slezak

a niby co mieli z ta woda zrobic? Wypic? woda natoralna sila rzeczy w dol plynie. a tak przy okazji, bylas kiedy kolwiek w Moravsko-Slezskim? Widzialas zbiorniki na Odze czy Ostravicy? gdyby polacy juz wtedy, zamiast sie madrzyc brali przyklad ze swoich poludniowych sasiadow to napewno powodz nie byla by takich rozmiarow.

f
franza

trzeba dodac ze tej wody sowicie dolozono nam zza czeskiej granicy

t
takiego wała!!

powódż nam nie grozi !! mamy , wreszcie, wspaniałe zbiorniki retencyjne, nowe wały przeciwpowodziowe
Na terenach zalewowych, nikt nie mieszka, ci, którzy tam mieszkali, dostali domy i ziemię, gdzie indziej.
Niejaki Ryży, ten od zielonej wyspy, wraz z Piterą osobiście sypali, owe wały, przez ostatnie 7 lat!! nawet amerykanie, co rusz, przyjeżdżają
do polski, obejrzeć, owe wały, sami będą takie budować na Mississippi!! Ponadto, jak powszechnie wiadomo,
mamy najwybitniejszego na świecie fachowca do walki z powodzią, niejakie żydziątko-cimoszątko!!

G
Gość

KASĘ DALI I CZEKAMY -JUŻ WIEM-Państwo polskie praktycznie nie istnieje"-- --TO MOŻE INNY GOSPODARZ ZAOPIEKUJE SIĘ--bo za 50 lat znowu popada

A
Administrator

To jest wątek dotyczący artykułu Powódź 1997: Kolejna rocznica "powodzi tysiąclecia". Pamiętacie? [ZDJĘCIA ARCHIWALNE]

M
Marek Twaróg DZ

Bardzo dziękuję za ten wpis. Coś czuję, że wykorzystamy go jutro w papierze. Pozdrawiam, Marek Twaróg

s
slezak

pamietam, i to bardzo dobrze, choc bezposrednio nie dotknelo to mojego domu, a raczej mnie samego. W moim przypadku wszystko zaczelo sie w Dusznikach Zdroju w Kotlinie Klodzkiej ktora wraz z kumplem przemiezalem (a raczej mialem zamiar) na rowerze. z tego co pamietam wszystko zaczelo sie w niedziele? rano. Wstalismy rano, a tu potok plynacy za plotem zamienil sie w rwaca rzeke. Alarm powodziowy. Na nasze szczescie mielismy ze soba rowery i tylko dlatego udalo nam sie dostac do domu. Tak wiec wsiedlismy na siodlo i gazem z Dusznikow do Zabkowic Slaskich na ostatni pociag, ktory mogl jeszcze dojechac do Wroclawia. Po drodze (warunkowe - na wlasna odpowiedzialnosc) przejscie przez most kolejowy w Bardzie Klodzkim, bo drogowy byl juz pod woda. Widok z mostu byl naprawde niesamowity, jakies 5-10 cm pod nogami przelewala (raczej przewalala) sie brazowa Nysa Klodzka. Ludzie mowili: "gdzie wy idziecie?przeciez juz nie wrocicie?" My im na to my wlasnie wracamy, do do domu na Gorny Slask. Gdy dotarlismy do Klodzka miasto bylo juz pod woda. Udalo nam sie przekonac Policje i Straz Pozarna by pozwolila nam na przejaz Eskakada Klodzka - widok w dol - Masakra. w ulenym deszczu udalo nam sie dostac do Zabkowic Slaskich, a z nich pociagiem do Wroclawia. Z Wroclawia do katowic pociag jechal jakies 15-20 km/h, z kKatowic do Rybnika jeszcze wolniej, z okien wydawalo sie ze plyniemy statkiem, wszedzie woda.

Dodaj ogłoszenie