Powrót bohaterów z Tokio. Był salut wodny, orkiestra z Rawicza... i beka

Tomasz Biliński
Tomasz Biliński
Powrót bohaterów z Tokio, był salut wodny, orkiestra z Rawicza i beka.WAŻNE! Do kolejnych zdjęć przejdziesz za pomocą gestów na telefonie lub strzałek.
Powrót bohaterów z Tokio, był salut wodny, orkiestra z Rawicza i beka.WAŻNE! Do kolejnych zdjęć przejdziesz za pomocą gestów na telefonie lub strzałek. fot. adam jankowski / polska press
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Większość medalistów olimpijskich w niedzielę wróciła do Polski. Na płycie lotniska przywitał ich salut wodny. To także z okazji urodzin, które tego dnia obchodziła Anita Włodarczyk.

W niedzielne popołudnie na lotnisku Chopina w Warszawie można było zapomnieć o pandemii i jakichkolwiek obostrzeniach. W hali przylotów było tylu kibiców, jak wtedy, gdy z igrzysk olimpijskich wracali medaliści poprzednich najważniejszych imprez na świecie. - Oj wracają wspomnienia, gdy przyleciałam z Rio czy z Londynu, takie momenty się pamięta - nie ukrywała Anita Włodarczyk, która w przeciwieństwie do pozostałych medalistów z Tokio (jedynie kajakarki przylecą w poniedziałek, w kraju od dawna są już wioślarki i zapaśnik Tadeusz Michalik) przeszła przez drzwi na luzie.

- Zaprocentowała doświadczenie - śmiała się trzykrotna mistrzyni olimpijska. - Było jak podczas konkursu. Jak weszłam do koła, byłam spokojna, jak na lotnisku - dodała, choć w hali, gdy dziękowała kibicom, musiała przebić się przez ich okrzyki, a także orkiestrę z Rawicza, która umilała czas oczekującym na sportowców. A także przez gromkie „sto lat”, bowiem w niedzielę skończyła 36. lat.

- Jeszcze nigdy nie spędziłam urodzin na wysokości 11 tys. metrów. Zaczęłam się świętować już przed bramką na lotnisku w Tokio. I to numer 36! Aż pytałam obsługi LOT-u, czy to specjalnie, ale mówili, że przypadek. Od zawsze kochałam numerologię, więc tym bardziej fajnie się ułożyło. Natomiast na lotnisku w Warszawie wykonano dla mnie salut wodny. Pięknie. Ten dzień jest najpiękniejszy w moim życiu -podsumowała Włodarczyk.

Piękne chwile przeżywa też Dawid Tomala. - Jestem ciekawy, jak będą wyglądały kolejne dni. Na razie nie potrafię sobie tego wyobrazić. Na razie jestem rozchwytywany ze wszystkich stron, ale to chyba normalna kolej rzeczy. Pod rodzinny dom przychodzą pielgrzymki, ale rodzice jakoś przeżyją - śmiał się 31-lekkoatleta, który sprawił największą niespodziankę i został mistrzem olimpijskim w chodzie na 50 km.

- Sodówka? Mnie to nie grozi. Nikt nie musi mnie trzymać za nogi. Oczywiście cieszę się z tego, co osiągnąłem, ale w moim życiu nie będzie wielkich zmian. Mam swoją rodzinę, bliskich i przyjaciół i tu nic się nie zmienia - zapewnił chodziarz, który wracał myślami do olimpijskiego finiszu. - Powoli do mnie dociera. Co raz bardziej to czaję. No jest beka - śmiał się i dodał z powagą: - Choć droga do tego sukcesy była bardzo trudna. Mógłbym opowiadać o niej cały dzień, kosztowało mnie mnóstwo pracy i wyrzeczeń. Imałem się różnych zajęć, by się przygotować. Ale warto było. Wsparcie rodziny było fundamentem.

Wsparci rodziny docenia też Wojciech Nowicki i właśnie jej zamierza poświęcić się jesienią, gdy w końcu będzie mógł odpocząć. - Wracam do treningów. Teraz tylko muszę wszystkim podziękować za gratulacje, bo w Tokio nie odbierałem, bo drogo - śmiał się mistrz olimpijski w rzucie młotem.

Wideo

Materiał oryginalny: Powrót bohaterów z Tokio. Był salut wodny, orkiestra z Rawicza... i beka - Sportowy24

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Monika Fika
Wydaje mie się, że ten salut wodny nie był tylko dla pania Anity, lecz dla wszystkich medalistów wracających razem z nią. A przy okazji - taki sam salut wodny mieli piłkarze nożni wracajacy w 2016 roku z Mistrzostw Europy. Nie podobało mi się, że kibice pani Anity skandowali na lotnisku jej imię. Rozumiem, że miała urodziny, ale tym samym nie uszanowali osiągnęć innych sportowców. Uważam, że takim zachowaniem kibice Anity Włodarczyk odebrali chwałę innym sportowcom. Podziwiam i szanuję osiągnięcia pani Anity, ale nie tylko ona wróciła z Tokio jako mistrz. Po aferze z przerobieniem plakatu przez Konrada Bukowieckiego zastanawiałam się, dlaczego pani Anita nie jest lubina w środowisku sportowym? Poczytałam trochę informacji na ten temat z różnych źródeł, w tym wypowiedzi sportowcóe i się zdziwiłam. Dotychczas miałam o niej lepsze zdanie. Nawet mistrzowi nie zaszkodzi trochę skromności. Pycha kroczy przed upadkiem.
g
grzegorz
Ciekawi mnie jeszcze jedną rzecz. Wśród sportowców są żołnierze zawodowi i być może z innych służb. Kiedy oni służą i kto za to płaci jak ciągle są na zgrupowaniach?
g
grzegorz
Jakich bohaterów? To jest ich zawód, a każdy swoją pracę chcę wykonywać jak najlepiej. Z tym, że sportowcy trenują za państwowe a część z nich jeszcze za to jest wynagradzania przez państwo. Mnie państwo do studiów nie dołożylo i za dobre ważna projekty nie płaci. Pojechali wykonać swoją robotę i po co te fanfary
G
Gość
9 sierpnia, 11:04, sól na jaja !:

To już się robi trochę nudne i mało ciekawe dla oglądających i do pokazywania w tv. Zdecydowanie bym to nieco uatrakcyjnił. Pora może, żeby były w końcu zawody w rzucaniu siekierą, widłami i grabiami (taki trójbój nowoczesny), może być, że przez płot. A w wersji dla kobiet, to ciskanie wałkiem do ciasta, garnkami albo na przykład trzepaczką do dywanu.Z kolei dla wszystkich dewiantów, lub jakichś wynaturzonych, to rzucanie deską sedesową, albo może "Mongolski Balet" i zapasy w kisielu. No i też plucie na odległość. Te całe skoki typu Małysz (akurat go lubię !), to koniecznie z lądowaniem na sianie, i z możliwością rzucania do nich podczas lotu śnieżkami. Taką mam koncepcję !

PS. Czy to nie będzie piękne, jak będziemy mistrzami świata w pluciu na odległość, albo w Cymbergaja ?

Z rozbiegu łbem w mór sugeruję

s
sól na jaja !
To już się robi trochę nudne i mało ciekawe dla oglądających i do pokazywania w tv. Zdecydowanie bym to nieco uatrakcyjnił. Pora może, żeby były w końcu zawody w rzucaniu siekierą, widłami i grabiami (taki trójbój nowoczesny), może być, że przez płot. A w wersji dla kobiet, to ciskanie wałkiem do ciasta, garnkami albo na przykład trzepaczką do dywanu.Z kolei dla wszystkich dewiantów, lub jakichś wynaturzonych, to rzucanie deską sedesową, albo może "Mongolski Balet" i zapasy w kisielu. No i też plucie na odległość. Te całe skoki typu Małysz (akurat go lubię !), to koniecznie z lądowaniem na sianie, i z możliwością rzucania do nich podczas lotu śnieżkami. Taką mam koncepcję !

PS. Czy to nie będzie piękne, jak będziemy mistrzami świata w pluciu na odległość, albo w Cymbergaja ?
G
Gość
beka autorzyno tego tekstu to jest z tego jakiego używasz języka
Dodaj ogłoszenie